<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510</id><updated>2012-01-28T11:00:05.650-08:00</updated><category term='serial'/><category term='wilkołaki'/><category term='muzyka'/><category term='konkurs'/><category term='fantastyka humorystyczna'/><category term='publicystyka'/><category term='zdobycze'/><category term='3/6'/><category term='wampiry'/><category term='thriller'/><category term='1/6'/><category term='kryminał'/><category term='ekofantastyka'/><category term='horror'/><category term='paranormal romance'/><category term='stosik'/><category term='space opera'/><category term='2/6'/><category term='fantasy'/><category term='historia alternatywna'/><category term='tania książka'/><category term='steampunk'/><category term='powieść młodzieżowa'/><category term='Piwokon'/><category term='anime'/><category term='science fiction'/><category term='film'/><category term='5/6'/><category term='urban fantasy'/><category term='6/6'/><category term='Uczta Wyobraźni'/><category term='fantasta.pl'/><category term='4/6'/><category term='wojna'/><category term='audiobook'/><category term='dark fantasy'/><category term='mainstream'/><title type='text'>Sheila recenzuje</title><subtitle type='html'>...zasadniczo fantastykę</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>71</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7349602863251968258</id><published>2011-09-20T13:00:00.000-07:00</published><updated>2011-09-20T13:00:46.405-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dark fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4/6'/><title type='text'>Zima mej duszy, Marcin Pągowski</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6TPvEaD9x9s/TnjwRg9XxgI/AAAAAAAAAZ0/qrUfJnsdY8U/s1600/zima%2Bmej%2Bduszy.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="281" width="179" src="http://4.bp.blogspot.com/-6TPvEaD9x9s/TnjwRg9XxgI/AAAAAAAAAZ0/qrUfJnsdY8U/s400/zima%2Bmej%2Bduszy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;„Ulitował się tedy Pan i tak do nich rzekł: Ześlę mego syna, który odkupi grzechy wybranego ludu”. Znacie to? A: „Zbuntował się jednak syn, odwracając się do Stwórcy plecami i złorzecząc mu, nie chcąc wypełnić woli ojca”? Nie? To posłuchajcie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alternatywnych wizji życia Syna Bożego było już w literaturze polskiej kilka, z inkwizytorem Mordimerem &lt;b&gt;Jacka Piekary&lt;/b&gt; na czele. Osobiście jestem wielką fanką tego typu zabiegów, dlatego też z zaciekawieniem sięgnęłam po zbiór &lt;b&gt;Zima mej duszy Marcina Pągowskiego&lt;/b&gt;. I z przyjemnością stwierdzam, iż lektura tych trzech, znacznie się od siebie różniących, opowiadań okazała się bardzo ciekawym doświadczeniem. Choć akcja każdej z opowieści dzieje się w zupełnie innych czasach i realiach oraz posiada zdecydowanie odmienną stylistykę, to cały zamysł okazał się spójny. Spoiwem jest rzecz jasna główny bohater. A w zasadzie antybohater, bo daleko mu do kryształowych postaci, jakich w fantasy pełno. Hedaard jest cyniczny, skory do zadawania cierpienia i, być może nieumyślnego, łamania niewieścich serc. Jest też pieruńsko skuteczny w tym co robi i twardo dąży do celu. Jaki by on nie był. Postać została wspaniale rozbudowana, z każdą stroną poznajemy go coraz lepiej. Niestety nie mogę tego powiedzieć o bohaterach pobocznych. Trochę żałuję, iż każda z postaci występujących w książce została potraktowana raczej po macoszemu. Chyba tylko Küka z tytułowego opowiadania dostała jakąś przeszłość i charakter, by nie rzec charakterek – za co od razu wspięła się na podium moich ulubionych postaci kobiecych tej książki. Autor bardzo dobrze oddał jej zadziorność, zagubienie pomiędzy kapryśnym dzieckiem a dojrzałą, kochającą kobietą oraz wielką determinację. Tyle, że postaci, z którymi los zetknął Hedaarda jest tu zdecydowanie więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tle bardzo dobrych opowiadań Zima mej duszy i Cena ułudy najsłabiej, co absolutnie nie oznacza źle, wypada dość poetycka historia Audovera. Choć ma świetną puentę i wciągającą narrację to mam spory żal do autora, że nie dał nam troszkę więcej, zwłaszcza jeśli chodzi o pogłębienie tytułowej postaci. Mam nadzieję, iż nie jest to ostatnie słowo Marcina i Audovera powróci jeszcze na łamach jakiejś innej historii. Jest to bowiem postać intrygująca, o której bardzo chętnie poczytam. Póki co mogę sporo powiedzieć jedynie o jej zgrabnej kibici i kuszącym dekolcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od pierwszych stron rzucił mnie na kolana język – świetnie stylizowany, dosadny, momentami ostry, ale zawsze trafny. Czuć, iż autor kocha pisać i ma wyjątkowo lekkie pióro. Nawet jeśli narracja sprawia momentami wrażenie nieco poplątanej (miałam taki moment, że pogubiłam się zupełnie w historii), to zabawa językiem odciąga od tego uwagę. Bardzo dobre i dokładne opisy również umilają lekturę, nie wspominając już o rubasznym, czasem ironicznym humorze. Męskich czytelników może wręcz rozproszyć bardzo sugestywne opisywanie kobiecych wdzięków, więc radzę się przygotować. Dodatkowym atutem jest zaskakująca mieszanka inspiracji i odwołań do kultury czy literatury. Myślę, że ich poszukiwanie da czytelnikowi sporą dawkę satysfakcji. Do moich ulubionych momentów należą oczywiście mroczne i niepokojące Dziady, opisane w mistrzowskim stylu. Wisienką na torcie jest bardzo estetyczne i klimatyczne wydanie, choć tu raczej ukłony kieruję w stronę wydawnictwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otwarta forma opowiadań świadczy, mam nadzieję, o tym, iż autor nie porzucił Hedaarda i zamierza kontynuować dzieło. Po lekturze Zimy mej duszy jestem gotowa na jeszcze większą dawkę emocji i bardzo chętnie przeczytam powieść. Na chwilę obecną traktuję ten książkowy debiut Marcina Pągowskiego jako smakowitą przystawkę, po której chciałoby się nasycić odpowiednim daniem głównym. Zapitym oczywiście solidnym antałkiem miodu z Trzech Dębów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż jeszcze mogę powiedzieć? Uwielbiam literaturę obrazoburczą i do takiej, ze względu na główne założenie, zaliczyłabym prozę Marcina Pągowskiego. Czekam na moment, w którym pod kościołami zbierane będą podpisy, by zakazać publikacji opowiadań tego autora, gdyż rozsławi to imię jego ponad wszelką miarę. Czego mu z całego serca życzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7349602863251968258?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7349602863251968258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/09/zima-mej-duszy-marcin-pagowski.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7349602863251968258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7349602863251968258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/09/zima-mej-duszy-marcin-pagowski.html' title='Zima mej duszy, Marcin Pągowski'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-6TPvEaD9x9s/TnjwRg9XxgI/AAAAAAAAAZ0/qrUfJnsdY8U/s72-c/zima%2Bmej%2Bduszy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7076440606135056341</id><published>2011-08-23T03:59:00.000-07:00</published><updated>2011-08-23T03:59:28.987-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='space opera'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>Przebudzeni, Chris Wooding</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8EaoLSaTsyc/TlOHO0ItbRI/AAAAAAAAAZQ/ZEEmNF4dX50/s1600/Przebudzeni.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="317" width="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-8EaoLSaTsyc/TlOHO0ItbRI/AAAAAAAAAZQ/ZEEmNF4dX50/s400/Przebudzeni.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;Uwielbiam serial &lt;b&gt;Firefly&lt;/b&gt; i ciągle strasznie mi żal, że nie miał na tyle dużej oglądalności, by twórcy mogli chociaż dokończyć pierwszy sezon. To wspaniała historia o kowbojach w kosmosie – drobnych przemytnikach, którzy co rusz wpadają w kłopoty. To plejada rewelacyjnych bohaterów. To wspaniale skonstruowany świat, w którym sama chciałabym się znaleźć. Dlaczego jednak wspominam o tym fantastycznym serialu przy okazji recenzji świeżo wydanej książki &lt;b&gt;Przebudzeni&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Chrisa Woodinga&lt;/b&gt;? Ano dlatego, że być może wreszcie znalazłam coś na otarcie łez.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od pierwszych stron powieści poczułam klimat, który tak bardzo spodobał mi się w Firefly. Od samego początku główni bohaterowie siedzą po uszy w… kłopotach i tylko dzięki brawurze graniczącej z głupotą udaje im się z nich jakoś wyplątać. Dalej jest, no cóż, już tylko gorzej. A dla czytelnika lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Załogę statku powietrznego Ketty Jay tworzy interesująca banda ludzi z przeszłością. Każdy z nich skrywa jakąś tajemnicę i z różnych powodów przywiązuje się do statku i jego lekkomyślnego kapitana Dariana Freya. Niby nie jest to grupa przyjaciół, bo który prawdziwy twardziel przyznałby się do takich uczuć, ale coś trzyma ich razem i sprawia, że ładują się w dość tajemnicze zlecenie. Które, rzecz jasna, nie może się dobrze skończyć. Ci powietrzni piraci nie są żadnymi grubymi rybami, ot takie płotki, parające się jakimś drobnym przemytem, przewozem ludzi do miejsc, o których niekoniecznie mówi się głośno, różnymi szwindlami, na których można zarobić parę groszy. Dlaczego więc drużyna, jakich wiele, staje się nagle celem numer jeden, poszukiwanym przez doborowe jednostki Arcyksięcia, fregatę Marynarki Koalicji oraz przez pewną bardzo skuteczną, intrygującą i siejącą ogólną zgrozę łowczynię nagród? Warto samemu się dowiedzieć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy do czynienia z typową powieścią przygodową, z galopującą akcją i kilkoma zaskakującymi zawirowaniami. Jeśli spojrzymy na nią pod kątem science fiction, to zdecydowanie jest to wersja lekka i przystępna. Reklamowana jest jako „Piraci z Karaibów w kosmicznej space operze” i to chyba faktycznie najbardziej trafny opis. Sporo tu więc kosmicznych starć, brawurowych ucieczek, strzelanin i konfrontacji. Dodatkowo akcję przyspiesza świetny język, nieraz nieco rubaszny – w końcu 99% bohaterów to mężczyźni. A i jedyna kobieta na pokładzie jest całkiem twardą sztuką. W powieści znalazłam kilkanaście cytatów, które na dłużej zapadną mi w pamięć, jednak do ulubionych trafił ten: „W społeczeństwie, w którym prym wiedli mężczyźni, posiadanie statku o zgrabnej sylwetce w najlepszym razie było pozbawione sensu, w najgorszym – mogło być dowodem homoseksualizmu. A to oznaczało ciężkie przestępstwo, bo sodomię w tych stronach karano śmiercią. W rezultacie wszystkie konstrukcje Yortów sugerowały, że ich właściciel jest tak męski, że kobieta potrzebowałaby pancernych jajników, by przeżyć z nim noc.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego najbardziej brakuje mi w tej przesympatycznej powieści? Zdecydowanie większego rozbudowania i opisania świata. Z krótkiego rysu historycznego wynika, że akcja powieści rozgrywa się po potężnej wojnie w bliżej nieokreślonej przyszłości. Jak dla mnie to trochę mało. Przydałoby się jeszcze więcej opisów poszczególnych lokalizacji, nie mówiąc już o pirackiej Mekce, którą bardzo trudno mi sobie wyobrazić. Zdaję sobie sprawę, że szybka akcja, sporo inteligentnych dialogów i właśnie brak rozbudowanych opisów dla wielu czytelników mogą stać się dużym plusem powieści, ja jednak uwielbiam mięsiste opisy, dzięki którym mogę sobie zwizualizować świat przedstawiony. Kto wie, może autor nadrobi to w kolejnym tomie przygód kapitana Freya i jego barwnej załogi. Mam nadzieję, gdyż prawdą jest, iż apetyt rośnie w miarę jedzenia. Bardzo liczę również na rozwinięcie wątków związanych z zaklinaniem demonów i ogólnie demoniczną nauką, która szalenie mnie zaintrygowała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do kogo adresowana jest ta nominowana do Arthur C. Clarke Award powieść? Myślę, że do całkiem sporej grupy czytelników – od żądnej przygód młodzieży do starszych, bardziej wyrobionych czytelników, szukających przyjemnej rozrywki. Raczej nie trafi w gusta wielbicieli hard science fiction, chyba, że nie będą przywiązywać wagi do braku fachowej terminologii czy naukowych fundamentów tego świata. Myślę, że trzeba potraktować lekturę w kategoriach barwnej rozrywki i jako taka sprawdza się wyśmienicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli więc ciekawi Was jak mogą wyglądać kosmiczni piraci, co łączy mrukliwego kapitana z żądną krwi łowczynią nagród oraz kim właściwie są tytułowi Przebudzeni, bez wahania sięgnijcie po tę pełną przygód powieść. Mam nadzieję, że się nie zawiedziecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja napisana została dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7076440606135056341?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7076440606135056341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/08/przebudzeni-chris-wooding.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7076440606135056341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7076440606135056341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/08/przebudzeni-chris-wooding.html' title='Przebudzeni, Chris Wooding'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-8EaoLSaTsyc/TlOHO0ItbRI/AAAAAAAAAZQ/ZEEmNF4dX50/s72-c/Przebudzeni.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-8944182507436053277</id><published>2011-08-17T12:47:00.000-07:00</published><updated>2011-08-18T02:41:13.689-07:00</updated><title type='text'>Seriale</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dziś nieco inna notka poświęcona serialom, które ostatnio zrobiły na mnie duże wrażenie, i które umilają mi wakacyjny czas. Zamiast długich kliku recenzji ot takie luźne myśli i refleksje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i53.tinypic.com/34ewbhc.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 202px; height: 249px;" src="http://i53.tinypic.com/34ewbhc.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;True blood&lt;/span&gt; – serial, który dosłownie mnie pochłonął. Wiem, że prawdopodobnie jestem jedyną osobą, która zaczęła go oglądać dopiero teraz, ale ambitnie chciałam poczekać, aż przeczytam przynajmniej kilka tomów serii książkowej. Recenzję pierwszego zamieściłam &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/martwy-az-do-zmroku-charlaine-harris.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;. Co ciekawe lektura uleciała już z mojej głowy i wtopiła się w szereg innych, podobnych powieści o wampirach (przeplata mi się zwłaszcza z powieściami Laurell K. Hamilton). Ale nie serial! Wydaje mi się lepszy, bardziej dynamiczny i barwny niż książka. Oczywiście ostateczne porównanie powstanie dopiero gdy obejrzę cały serial i przeczytam wszystkie tomy. Aktualnie zaczynam oglądać sezon trzeci i już mogę powiedzieć, że jest świetnie. Początek był dość kiepski, ale już po drugim odcinku wiedziałam, że to coś dla mnie. Pomimo dość naiwnej fabuły i często bardzo pretensjonalnych dialogów (dotyczy to głównie Sookie, która niemiłosiernie mnie irytuje i którą, gdybym mogła, zabiłabym już w pierwszym sezonie) jest bardzo dużo akcji, sporo wątków i kilku naprawdę interesujących bohaterów. Nie będę chyba zbyt oryginalna, jeśli zdradzę, iż moimi ulubieńcami są Eric, Lafayette i królowa wampirów grana przez oszałamiającą Evan Rachel Wood. Cieszę się, że serial porusza kwestię tolerancji. Zdaje się, że jest to jeden z najbardziej eksponowanych wątków i bardzo dobrze! Dużym plusem serialu jest oczywiście ukazanie prawdziwie krwiożerczych wampirów, ale i okrutnych czy głupich ludzi. Obawiałam się nieco zbyt dużej dawki erotyki (jak na produkcję HBO przystało), ale ostatecznie łatwo się do niej przyzwyczaić. Zresztą czym bez niej byłby świat wampirów?&lt;br /&gt;Sezon drugi spodobał mi się o wiele bardziej niż pierwszy. Cudne wstawki z 20-lecia, pojawienie się pradawnych, pierwotnych kultów, sekta religijna i o wiele więcej ironicznego humoru. No dzieje się sporo a do tego smakowicie. &lt;br /&gt;Jeśli ktoś (w co nie wierzę) jeszcze nie widział – niech zacznie!&lt;br /&gt;Powala mnie też czołówka - niesłychanie klimatyczna, niepokojąca, idealnie oddająca klimat amerykańskiego Południa.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="345" src="http://www.youtube.com/embed/czuhaxG911Y" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i53.tinypic.com/21pmvo.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 205px; height: 226px;" src="http://i53.tinypic.com/21pmvo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;IT Crowd&lt;/span&gt; – serial z zupełnie innej beczki. Jestem fanką Big Bang Theory i jak tylko usłyszałam, że Brytyjczycy zrobili coś podobnego, tyle, że o informatykach, to oczywiście od razu musiałam się przekonać. Co tu dużo gadać – 4 serie po kilka krótkich odcinków pochłonęłam w kilka dni, a gdybym tylko mogła, oglądałabym to 24 h na dobę. Serial jest przekomiczny, pełen brytyjskiego humoru i fantastycznych gagów, od których nieraz krztusiłam się i płakałam ze śmiechu. Jane to moja idolka (mój przyjaciel Wojtek podobno myślał o mnie podczas oglądania odcinka z butami, więc wszystko jasne). Uwielbiam Mossa, którego teksty i sposób bycia są niepowtarzalne. Każdy odcinek jest absolutnie zaskakujący, przezabawny a do tego pozostaje gigantyczną kopalnią cytatów. W gronie „wyznawców” wystarczy rzucić hasła typu „oto Internet”, albo „jestem niepełnosprawny!” i każdy doskonale wie, o co chodzi. Kocham ten serial i już chciałabym kolejną serię. Słyszałam niestety, że twórcy chcą iść bardziej w kierunku gagów niż fabuły, co dla mnie osobiście byłoby bardzo kiepskim rozwiązaniem. Ale zobaczymy! Również polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i51.tinypic.com/1zcectl.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 205px; height: 290px;" src="http://i51.tinypic.com/1zcectl.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sherlock&lt;/span&gt; – wiadomość dosłownie z ostatniej chwili, bo zaczęłam oglądać ten serial wczoraj w nocy i mam za sobą dopiero pierwszy, półtoragodzinny odcinek, ale już mogę zachęcać. Jest fenomenalnie. Oglądanie tego dzieła, to jak jazda bez trzymanki. Ostre jak brzytwa dialogi, błyskawiczne tempo narracji, interesujący humor i świetni bohaterowie. Zwłaszcza tytułowy. Nie dość, że niezły z niego przystojniak, to naprawdę jestem zakochana w jego mózgu. Jednym słowem – prawie, jak oryginał, tylko w nieco innych okolicznościach. Powinno usatysfakcjonować nawet fanatyków pierwowzoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jakie seriale wkręciły ostatnio Was? Może coś podpatrzę!&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-8944182507436053277?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/8944182507436053277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/08/seriale.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/8944182507436053277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/8944182507436053277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/08/seriale.html' title='Seriale'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i53.tinypic.com/34ewbhc_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-4408494643772105899</id><published>2011-08-08T05:00:00.000-07:00</published><updated>2011-08-08T05:05:14.964-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='science fiction'/><title type='text'>Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie, Charles Yu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i56.tinypic.com/14jxnh4.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 227px;" src="http://i56.tinypic.com/14jxnh4.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Każdy fan książek o podróżach w czasie jest pewnie zaintrygowany najnowszą powieścią &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Charlesa Yu&lt;/span&gt;, porównywaną za granicą do twórczości &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Douglasa Adamsa&lt;/span&gt;. I faktycznie, mamy do czynienia z bardzo interesującą historią, traktującą o wehikułach czasu, pętlach czasowych, ale przede wszystkim o ludziach, ich emocjach, marzeniach i relacjach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powieść sięgnęłam z dużą dozą niepokoju. Nie czuję się najlepiej w klimatach science fiction, boję się, że warstwa naukowa takich powieści zwyczajnie mnie przerośnie. I muszę przyznać, że w trakcie tej lektury nie raz czułam się zagubiona. Książka obfituje w skomplikowane opisy, porównania i twierdzenia, o których nie jestem nawet w stanie powiedzieć, czy są prawdziwe lub choćby prawdopodobne czy poprawne w sensie logicznym. Trudno mi ocenić, czy pewne fragmenty to wywód naukowy, czy zwyczajny pseudonaukowy bełkot, dlatego nie podejmę się oceny tych aspektów. Czuję się trochę jak bohaterowie popularnego serialu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;IT Crowd&lt;/span&gt; w odcinku, w którym Jane prezentuje... Internet. Fani serialu wiedzą doskonale o co chodzi, w każdym razie uwierzę we wszystko. Na szczęście Charles Yu przygotował dla nas o wiele więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterem powieści jest... Charles Yu, mechanik zajmujący się naprawianiem wehikułów czasu oraz pomaganiem ludziom, którzy z różnych powodów wpadli w pętle czasowe. Już ten zabieg artystyczny sprawia, że mamy do czynienia z powieścią quasiautobiograficzną, przez co lektura wciąga nas od pierwszych stron. Potoczysty, bardzo plastyczny język sprawia, że szybko wyzobrażamy sobie świat przedstawiony, malujemy obrazy scen, o których czytamy. Jednym z piękniejszych fragmentów, który nadal tłucze mi się po głowie jest ten opis: Powietrze nad nami jest gęste od smogu, na który składa się wilgotna mgła informacji i kłamstw wymieszana z gazem plotek, kłębami memów i, jak zawsze, błąkającymi się w poszukiwaniu adresata modlitwami. Jako że powieść jest przede wszystkim zapisem doznań i przeżyć jej narratora i głównego bohatera, to takich perełek w opisach znajdziemy o wiele więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć język powieści jest piękny, nie oznacza to wcale, że taka jest również jej treść. Jest to historia głęboko przejmująca, przepełniona smutkiem i samotnością. Yu żyje poza teraźniejszością, poszukując swojego ojca, który pewnego dnia po prostu zniknął, jego matka przebywa w zakupionej za grube pieniądze sześćdziesięciominutowej pętli czasowej, w której przeżywa wciąż i wciąż to samo, pozornie banalne zdarzenie. Towarzysze naszego bohatera to TAMMY, cierpiący na depresję i bardzo niską samoocenę system operacyjny i nieistniejący, lecz ontologicznie niesprzeczny pies Ed. Nawet samo uniwersum Wszechświat 31, w którym rozgrywa się akcja powieści jest jakby złamane, pogrążone w ruinie. Usługi dostępne w stolicy to przede wszystkim hologramy byłych dziewczyn, a najczęściej kupowane produkty to fałszywe wspomnienia z dzieciństwa, boty kumplowskie na wieczór i oczywiście seksboty. Jest to powieść o człowieku, któremu przyszło egzystować w czasach galopującej cywilizacji i szaleńczego rozwoju technologicznego. O skomplikowanych, nieraz powierzchownych relacjach międzyludzkich i tęsknocie. Najsmutniejszy, ale jakże prawdziwy, jest fragment powieści, w którym widzimy relację rodzinną, uświadamiającą nam, jak często tracimy coś ważnego, zastanawiając się latami, jak to naprawić, zamiast po prostu być z drugim człowiekiem. Dużo do myślenia daje nam bardzo trudna relacja ojciec – syn zaprezentowana w książce. Warto zwrócić również uwagę na pewne, być może oczywiste prawdy o człowieku, jak choćby: Może całe dekady spędzamy, będąc kimś innym, unikając prawdziwych siebie. Może człowiek jest autentycznie sobą tylko przez kilka dni całego swojego życia. Myślę, że w powieści znalazło się naprawdę wiele wartościowych momentów, jednym ze smaczków jest również odwołanie do idealizmu platońskiego, bardzo zgrabnie wplecione w tekst powieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdopodobnie każdy, kto lubi science fiction z przyjemnością sięgnie po powieść &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Charlesa Yu&lt;/span&gt;, zwłaszcza, że ukazała się ona w popularnej serii wydawniczej Nowej Fantastyki. Dla takich jak ja - laików jej lektura może okazać się jednak niełatwa. Mimo to uważam, że warto, bo poza całą fantastycznonaukową terminologią i gadżetami kryje się, jak to często bywa, człowiek. Dzięki temu bardzo różni czytelnicy znajdą tu coś dla siebie. Jedni zastanowią się nad paradoksami podróży w czasie inni pochylą się nad kondycją człowieka w dobie wielkiej cywilizacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja napisana dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta.pl&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-4408494643772105899?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/4408494643772105899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/08/kazdy-fan-ksiazek-o-podrozach-w-czasie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4408494643772105899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4408494643772105899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/08/kazdy-fan-ksiazek-o-podrozach-w-czasie.html' title='Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie, Charles Yu'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i56.tinypic.com/14jxnh4_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-4799157979436848859</id><published>2011-07-26T01:53:00.000-07:00</published><updated>2011-07-26T02:21:02.504-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka humorystyczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>W północ się odzieję, Terry Pratchett</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i55.tinypic.com/14dzxvb.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 215px;" src="http://i55.tinypic.com/14dzxvb.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dla nikogo nie jest już chyba tajemnicą fakt, że &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Terry Pratchett&lt;/span&gt; należy do grona moich ulubionych pisarzy. Nie wszyscy wiedzą jednak, iż moją ulubioną serią Świata Dysku jest cykl o czarownicach. Ku mojej wielkiej radości w najnowszej powieści W północ się odzieję występują właśnie czarownice. Mnóstwo czarownic! Mamy do czynienia nawet z całkiem niezłym polowaniem na czarownice. Czy może być lepiej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć książka, o której mam przyjemność pisać jest już kolejną w cyklu o Tiffany Obolałej (w poprzednim tłumaczeniu była to Akwilia Dokuczliwa), to jednak ja zdecydowałam się na swego rodzaju eksperyment i sięgnęłam po nią bez znajomości poprzedniczek. I od razu zapewniam – nie stanowi to żadnego problemu, jak zawsze zresztą w przypadku każdej serii Pratchetta. Być może ominęło mnie nieco smaczków dotyczących odniesień do wcześniejszych perypetii młodziutkiej czarownicy, jednak przyjemność płynąca z lektury nie została niczym zakłócona. Nie spodziewałam się, żeby tym razem miało być inaczej – powieści Pratchetta możemy czytać naprzemiennie, możemy zacząć od ostatnich czy wybierać jedynie interesujące nas tytuły. Kolejność jest tu najmniej istotna, liczy się fantastyczny humor i barwne przygody całej plejady bohaterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Terry Pratchett ma niesamowity talent do tworzenia opowieści z pozoru znanych a nawet oklepanych. Ile bowiem było już książek o czarownicach czy wiedźmach, ile razy czytaliśmy czy słyszeliśmy o złych siłach, w ilu historiach występowały krasnoludki? W powieści W północ się odzieję to wszystko oczywiście jest! Jest czarownica, wspomniana już Tiffany Obolała, żyjąca w spokojnej krainie Kreda, są Nac Mac Feeglowie – lud ciut ludzi skorych do psot, lecz w gruncie rzeczy pomocnych i przyjacielskich. Jest wreszcie mroczna siła, która odradza się po długim okresie uśpienia i która sprawia, że nastanie czas polowania na złą wiedźmę (która, jak sami przecież wiecie, nie jest przecież taka zła). Choć z pozoru takie rozwiązanie autora może wyglądać jak zarzut, na pewno nim nie jest. Pratchett wrzuca do wora całą gamę znanych motywów i kilku archetypicznych bohaterów, miesza i tworzy z tego zupełnie nową jakość. W tym przypadku przesympatyczną, momentami odrobinę mroczną, lecz przede wszystkim przezabawną powieść, która przykuwa do fotela i powoduje niekontrolowane wybuchy śmiechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za co cenię sobie twórczość Terry`ego Pratchetta? Przede wszystkim za drobiazgi, którymi naszpikowane są jego powieści. Tym razem były to takie smaczki, jak choćby teoria gumowych strun czy dość istotna dla fabuły książka Stos na czarownice. Niby nic, a jednak napotykając na takie mrugnięcia okiem od autora nie sposób nie docenić jego inwencji i błyskotliwości. Imponuje mi również, że obok tematów błahych, jakimi – nie czarujmy się – są często przygody opisywane w jego powieściach, Pratchett potrafi wspomnieć o sprawach poważnych, czasem nieprzyjemnych, smutnych. Taki wątek znalazł się w powieści W północ się odzieję i dość szeroko opisany został w rozdziale Kocia muzyka. Bardzo sobie cenie pogodne i optymistyczne spojrzenie autora na świat, cieszę się jednak, że nie zupełnie ten świat idealizuje i dotyka również tej mroczniejszej strony ludzkiej natury. Lubię również kreowanych przez niego bohaterów, tym razem mam jednak drobną uwagę. Tiffany dorasta wraz z rozwijaniem się cyklu. W recenzowanej przeze mnie powieści ma lat szesnaście, jest jednak dojrzała i świadoma, jakby miała ich trzydzieści. I ja rozumiem, że jest czarownicą, rozumiem, że ma to jakieś swoje uzasadnienie, jednak dla mnie to proste wytłumaczenie jest wysoce niesatysfakcjonujące, przez co sama bohaterka straciła nieco na swej wiarygodności. Co nie zmienia faktu, że bardzo ją polubiłam i książkę uważam za bardzo udaną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć cykl o Tiffany Obolałej stanowić ma nieco inną serię niż znany i lubiany cykl o wiedźmach, to jednak nie obeszło się bez doskonale nam znanych bohaterek – niani Ogg i babci Weatherwax. Okazało się to fantastycznym rozwiązaniem, bo dialogi czarownic od zawsze uważałam za prawdziwe majstersztyki. Również tutaj udały się wyśmienicie i są jedną z najmocniejszych stron powieści. Poza nimi poznamy jeszcze kilka innych przedstawicielek tego szlachetnego zawodu, możecie więc spodziewać się absolutnie wszystkiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najmocniejszą chyba stroną Pratchetta jest po prostu jego styl, rewelacyjnie oddany przez tłumacza. Czasem odnoszę wrażenie, że mógłby pisać historie o marchewkach, a ja i tak czytałabym to z prawdziwą przyjemnością. Wiele fragmentów &lt;span style="font-style:italic;"&gt;W północ się odzieję&lt;/span&gt; mogłoby być samodzielnymi cytatami, cechuje je bowiem wielka trafność i polot. Pratchett jest mistrzem w zabawie językiem, w związku z czym sama fabuła schodzi często na drugi, a nawet trzeci plan. Być może ma to swoje zalety – pierwsze, dobre wrażenie maskuje bowiem drobne braki w dość schematycznej fabule.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fani twórczości Pratchetta bez wątpienia zapoznają się i z tą powieścią, więc najprawdopodobniej nie muszę ich do tego namawiać. Tych, którzy autora jeszcze nie znają zachęcam z całego serca do sięgnięcia po cykl o Tiffany Obolałej. Nie jest to na pewno najlepsza seria Świata Dysku, ale stanowi całkiem dobrą pozycje na liście książek wartych przeczytania. Zwłaszcza w wakacje! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja napisana została dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;FANTASTA&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-4799157979436848859?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/4799157979436848859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/07/w-ponoc-sie-odzieje-terry-pratchett.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4799157979436848859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4799157979436848859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/07/w-ponoc-sie-odzieje-terry-pratchett.html' title='W północ się odzieję, Terry Pratchett'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i55.tinypic.com/14dzxvb_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-6144572788617431089</id><published>2011-05-28T04:01:00.000-07:00</published><updated>2011-08-17T02:45:21.123-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='steampunk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść młodzieżowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia alternatywna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4/6'/><title type='text'>Lewiatan, Scott Westerfeld</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i53.tinypic.com/2iivay8.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 247px;" src="http://i53.tinypic.com/2iivay8.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeśli macie w sobie choć trochę z dziecka i lubicie młodzieżowe powieści przygodowe, kręci Was historia, a jeszcze bardziej jej alternatywne wersje, a ponadto lubujecie się w klimatach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;steampunku&lt;/span&gt;, to bez wątpienia ucieszy Was fakt, iż na polskim rynku ukazała się niedawno powieść &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scotta Westerfelda – Lewiatan&lt;/span&gt;. To najkrótszy opis tego, czym jest ta książka. Mogę dodać również, że jest przesympatyczną lekturą, z którą warto się zapoznać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lewiatan&lt;/span&gt; to swego rodzaju historia alternatywna. Mamy rok 1914. W Sarajewie zamordowano arcyksięcia Ferdynanda wraz z małżonką i Europa szykuje się do wojny. To właśnie ten okres stał się inspiracją dla &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scotta Westerfelda&lt;/span&gt;, który postanowił luźno oprzeć się na tych kilku faktach i stworzyć coś zupełnie objechanego. Naprzeciw siebie znalazły się dwa potężne obozy – darwiniści, odpowiednik Ententy oraz chrzęsty – Państwa Centralne. Oprócz polityki obozy te dzieli przede wszystkim rozwój technologiczny, choć w obu przypadkach zdecydowanie wyprzedza on prawdziwą epokę historyczną. Darwiniści lubują się w tworzeniu oszałamiających krzyżówek genetycznych, ich machina wojenna to przede wszystkim żywe organizmy, jak choćby tytułowy Lewiatan – okręt powietrzny, który jest jednocześnie potężnym ekosystemem. Chrzęsty brzydzą się eksperymentami tego typu i dlatego też ich wyposażenie wygląda zgoła inaczej. Dysponują zatem gigantycznymi maszynami kroczącymi, z których na czoło wybija się cyklop pożoga, potężna machina, którą prowadzi syn zamordowanego arcyksięcia, Alek. Oba rozwiązania robią ogromne wrażenie właśnie ze względu na to, że są nadal echem przyszłości. Ich opisy powinny zadowolić nawet najbardziej wybrednych czytelników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabuła powieści skupia się na losach dwóch fikcyjnych bohaterów. Wymieniony wyżej nastoletni Alek, a w zasadzie książę Aleksander, po śmierci rodziców musi uciekać przed zamachowcami, którzy czyhają na jego życie. Z drugiej strony śledzimy przygody Deryn Sharp, młodej dziewczyny, która w przebraniu chłopaka dostaje się do brytyjskich Sił Powietrznych. Nie trudno zgadnąć, iż prędzej czy później ich ścieżki muszą się skrzyżować, nawet jeśli znajdują się po różnych stronach barykady. Jest to w zasadzie znany schemat fabularny, jednak nie odbieram tego jako wadę, gdyż mamy do czynienia z powieścią przeznaczoną dla młodszego czytelnika, a myślę, że taka powinna operować uproszczeniami. Podobnie wygląda sprawa liniowo prowadzonej fabuły i dość schematycznie potraktowanych bohaterów. Ileż było dziewcząt w męskim przebraniu, ileż przyjaźni narodziło się z początkowej, programowej wrogości? I mam nadzieję, że będzie ich jeszcze więcej. Autor zaplusował u mnie dość nietypową kreacją bohaterów kobiecych. Czytamy wszak o czasach, gdy ruch sufrażystek działa od niedawna, a pozycja kobiety w zmaskulinizowanym społeczeństwie jest wciąż bardzo niska. I nagle pojawia się odważna Deryn, która jest lepszym lotnikiem niż niejeden mężczyzna oraz dr Barlow – silna, czasem cyniczna, niezależna pani naukowiec, która nie boi się wykorzystywać swojej pozycji. Cieszę się, że autor poszedł w tę właśnie stronę, odrzucając dość typowy podział ról na kobiece i męskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie stworzeni przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scotta Westerfelda&lt;/span&gt; wzbudzają wielką sympatię. Podział na białych i czarnych znów nie powoduje sprzeciwu – powieść młodzieżowa rządzi się wszak własnymi prawami. Bardzo przyjemnie czyta się więc o prostolinijnej i odważnej Deryn, choć jej wyczyny to nieco naiwne rozwiązanie. Trudno mi sobie wyobrazić by po kilku godzinach szkolenia ktokolwiek tak dobrze radził sobie w ekstremalnych sytuacjach, prezentując hart ducha większy od niejednego starego wyjadacza, ale znów składam to na karb gatunku, z jakim mamy do czynienia. Również z sympatią kibicujemy Alkowi w jego przyspieszonym dojrzewaniu. Jednego dnia jest przecież chłopcem mieszkającym na dworze, drugiego zaś traci rodziców i staje się uciekinierem walczącym o życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść cechuje stosunkowo prosty, ale ładny język. Smaczku dodają wnikliwe opisy potyczek i maszyn wojennych. Barwnie opisane przygody, wzbudzające uśmieszek przekleństwa twardej Deryn, ciekawe zwierzęta (również prawdziwe!) – wszystko to sprawia, że &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lewiatan&lt;/span&gt; jawi się jako wyjątkowo przyjemna i zajmująca lektura. Dodajmy do tego naprawdę ładne ilustracje i otwarte zakończenie, które pozostawia nas w bardzo emocjonującym momencie tej przygody. Jednym słowem mamy wszystko, co powinno przekonać nas do sięgnięcia po tę ciekawą powieść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spodobał mi się również pomysł autora z zamieszczeniem posłowia. Dzięki temu osoby nie obeznane w historii I wojny światowej mogą dowiedzieć się które fakty czy postacie były prawdziwe, a które pozostają jedynie wytworem wyobraźni autora. Znajdziemy tam również kilka naprawdę interesujących ciekawostek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść Lewiatan to specyficzna lektura. Łączy w sobie elementy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;steampunku&lt;/span&gt; i historii alternatywnej, lecz przede wszystkim pozostaje powieścią młodzieżową i jako taka powinna być odbierana. Jeśli będziemy o tym pamiętać, to gwarantuję przyjemną lekturę, w przeciwnym razie możemy poczuć się rozczarowani. Ja jestem oczarowana i z przyjemnością sięgnę po kolejny tom przygód przesympatycznej pary bohaterów. Myślę również, że niejednego młodego człowieka cyk ten skłoni do zainteresowania się prawdziwą historią I wojny światowej. Pytanie tylko czy bez &lt;span style="font-style:italic;"&gt;steampunkowej&lt;/span&gt; otoczki będzie ona równie fascynująca? Oby! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja napisana została dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;FANTASTA&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-6144572788617431089?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/6144572788617431089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/05/lewiatan-scott-westerfeld.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6144572788617431089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6144572788617431089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/05/lewiatan-scott-westerfeld.html' title='Lewiatan, Scott Westerfeld'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i53.tinypic.com/2iivay8_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-6505316541327766189</id><published>2011-05-17T01:20:00.000-07:00</published><updated>2011-05-17T01:30:12.964-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urban fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>Nocny Burmistrz, Kate Griffin</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i55.tinypic.com/2qda0ar.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 250px;" src="http://i55.tinypic.com/2qda0ar.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Matthew Swift powraca i musi ocalić Londyn. Nie jest tym faktem szczególnie zachwycony, zwłaszcza, że co krok ktoś próbuje go zabić, no i chodzi w nie swoich butach. Kiedy jednak zdychają kruki w Tower, zniszczeniu ulega Londyński Kamień, a na Londyńskim Murze pojawia się dziwne graffiti, innymi słowy kiedy jedna po drugiej padają wszelkie magiczne zapory chroniące miasto, ktoś musi stanąć na wysokości zadania. I nie powinien przeszkodzić mu paniczny strach przed człowiekiem w garniturze w prążki, który bez jednego dotknięcia pociął skórę ostatniego Nocnego Burmistrza w drobne, krwawe paseczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kate Griffin&lt;/span&gt; szybko podbiła moje serce &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/02/szalenstwo-anioow-kate-griffin.html"&gt;Szaleństwem Aniołów&lt;/a&gt;, fantastyczną powieścią osadzoną głęboko w realiach urban fantasy. Z niecierpliwością czekałam na kontynuację tej wybornej lektury i na samym wstępie mogę zaznaczyć, że poza kilkoma drobiazgami nie rozczarowałam się. Konstrukcja &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nocnego Burmistrza&lt;/span&gt; nawiązuje do pierwszego tomu przygód miejskiego czarownika. Matthew Swift budzi się w dziwnych okolicznościach, ostatnim faktem, jaki pamięta jest odebrany telefon i mrok. Po raz kolejny jego życie jest zagrożone i nie do końca rozumie jaka jest jego rola w tym dziwnym scenariuszu. Choć zabieg ten nie powoduje już takiego zaskoczenia i ciekawości u czytelnika, jak w przypadku części pierwszej, to jednak mi osobiście naprawdę się spodobał. Traktuję to jako odwołanie do początku przygód naszego bohatera, swego rodzaju mrugnięcie okiem: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Znacie to? Więc posłuchajcie…&lt;/span&gt; Bo dalsze dzieje Swifta to już zupełnie inna bajka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć z wizją miejskiej magii zapoznaliśmy się już bardzo dobrze w ramach poprzedniej części serii, to nadal robi ona niesamowite wrażenie. Pomysł, aby wypływała ona z serca miasta uważam za jeden z najlepszych w literaturze fantastycznej, miałam jednak nadzieję, iż zostanie on nieco bardziej rozbudowany i czymś jeszcze nas zaskoczy. Niestety mamy do czynienia przede wszystkim z powieleniem starych rozwiązań. Jest to mała wada książki, związana być może z moimi ogromnymi oczekiwaniami. Wada na tyle nieznaczna, że absolutnie nie zepsuła mi przyjemności płynącej z lektury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę czyta się bardzo szybko. Nie brakuje tu galopującej akcji, zaskakujących rozwiązań i świetnych dialogów, które fantastycznie napędzają całą fabułę. Bardzo podoba mi się styl Kate Griffin – jest dowcipny, czasem cyniczny i ironiczny, bardzo plastyczny. Wciągają rewelacyjne opisy, sympatię wzbudzają różnorodni bohaterowie, nadal ciekawi dwoistość narracji. I choć sama akcja zdaje się być nieco spokojniejsza niż ta w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szaleństwie Aniołów&lt;/span&gt;, to wynagradza ją naprawdę rewelacyjne zakończenie. Pytanie tylko z czym będzie się musiał zmierzyć miejski czarnoksiężnik w kolejnym tomie? Trudno mi wyobrazić sobie coś bardziej spektakularnego, niż walka o uratowanie Londynu. No ale może autorka stanie na wysokości zadania i zafunduje nam coś jeszcze bardziej emocjonującego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z kolejnym tomem postać głównego bohatera podoba mi się coraz bardziej. Matthew Swift przede wszystkim nie jest typowym bohaterem heroicznym, który z każdej opresji wychodzi cało a do tego ma kryształowe serce i wiecznie lśniącą zbroję. To człowiek, który czasem się boi, który nie chce bezsensownie się poświęcać, bywa zmęczony, cierpi. I zaklina widma w butelki po piwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak tom pierwszy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nocny Burmistrz&lt;/span&gt; to bardzo dobre urban fantasy z elementami mrocznego kryminału. Nie ukrywam, że jestem fanką takiego gatunku, więc lektura sprawiła mi wielką przyjemność. Dodatkowym atutem okazała się spora gama niesamowitych pomysłów, zgrabnie wplecionych w fabułę. Jednym z moich ulubionych zabiegów zastosowanych w książce jest zabawa z doskonale znanym archetypem czarownic. Czarnoksiężnik spotyka na swej drodze trzy kobiety, które w wielkim kotle… gotują herbatę. I nagle określenie „Dziewica, Matka i Starucha” nie chce jakoś przejść przez gardło na określenie tych współczesnych, miejskich wiedźm. Zainteresowała mnie również Czarna Taksówka, jej nietypowy kierowca i jeszcze bardziej nietypowa forma zapłaty za kurs. Takich perełek jest w powieści więcej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nocny Burmistrz&lt;/span&gt; to godna kontynuacja &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szaleństwa Aniołów&lt;/span&gt;. Nie unika niestety pułapek cyklu – największy żal mam do autorki za to, że nie zagłębiła się jeszcze bardziej w kreację świata przedstawionego oraz nie przybliżyła nam mechanizmów rządzących magią. Z drugiej jednak strony uważam, że nadal jest to wyśmienita lektura dla bardzo różnych czytelników. Nie polecałabym sięgania po nią bez znajomości części pierwszej. Niby prezentuje zupełnie inną historię, niby starych bohaterów możemy poznać od nowa, jednak trudno zrozumieć istotę Matthew Swifta i jego losy bez znajomości wcześniejszych perypetii. Zresztą pomijając &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szaleństwo Aniołów&lt;/span&gt; pozbawilibyście się wielkiej przyjemności – jest to książka, która zapiera dech w piersiach. Myślę, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nocny Burmistrz&lt;/span&gt; nie oszałamia aż tak bardzo czytelnika wizją świata, bo tą już znamy, nie posiada też tak zwariowanej fabuły jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szaleństwo Aniołów&lt;/span&gt;, jest jednak jej godną kontynuacją a przy tym naprawdę dobrze napisaną powieścią, która pozostawia po sobie uczucie satysfakcji z porządnej lektury. Z przyjemnością sięgnę po kolejny tom. &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja napisana dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;FANTASTA&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-6505316541327766189?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/6505316541327766189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/05/nocny-burmistrz-kate-griffin.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6505316541327766189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6505316541327766189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/05/nocny-burmistrz-kate-griffin.html' title='Nocny Burmistrz, Kate Griffin'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i55.tinypic.com/2qda0ar_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7518878574157985187</id><published>2011-04-28T01:10:00.000-07:00</published><updated>2011-04-28T01:15:51.859-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wilkołaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka humorystyczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paranormal romance'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>Bezduszna, Gail Carriger</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i52.tinypic.com/2pu06fm.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 235px;" src="http://i52.tinypic.com/2pu06fm.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jaka powinna być porządna dama żyjąca w Londynie w epoce wiktoriańskiej? Koniecznie blada, zamężna, delikatna, powściągliwa i zdecydowanie z… duszą. Alexia Tarabotti nie posiada ani jednej z wyżej wymienionych cech. Ma za to iście włoski temperament (to sprawa dość wstydliwa), mocno zarysowany nos (to takie niemodne!) oraz śmiercionośną parasolkę, którą posługuje się zabójczo skutecznie. I choć dla większości londyńskiej society wszystko to jest w bardzo złym guście, szaleje za nią pewien nieziemsko przystojny… wilkołak. Wilkołak alfa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli na wspomnienie o istotach nadprzyrodzonych lekko się wzdrygnęliście, spieszę donieść, iż poza całą plejadą charakternych wilkołaków spotkamy również sporo interesujących wampirów. I nie, nie jest to żaden typowy paranormal romance, od którego bolą zęby. Od powieści &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bezduszna&lt;/span&gt; bolą mięśnie brzucha. Niekontrolowane wybuchy śmiechu gwarantowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gail Carriger&lt;/span&gt; stworzyła nietuzinkową, uroczą i bardzo przyjemną w odbiorze powieść. Znajdziemy tu zagadkę kryminalną, nutkę grozy, powieść humorystyczną, kilka gadżetów charakterystycznych dla steam punka oraz naprawdę sympatyczny romans (są nawet „sceny”, ale kompletnie pozbawione niezręczności czy infantylności). Dodatkowym atutem są fantastyczne, drobiazgowe opisy – ciasta z kajmakiem i wielu innych smakowitych dań, elementów XIX-wiecznych strojów i pomieszczeń, zwyczajów i fobii angielskiej klasy wyższej. Wspaniale ubarwia to fabułę, skupioną na śledztwie dotyczącym dziwnych wydarzeń. Otóż w tajemniczych okolicznościach znikają wampiry i samotne wilkołaki. Jeszcze dziwniejszy okazuje się fakt, że w najróżniejszych miejscach pojawiają się nowe, całkowicie nieobeznanie z realiami, zagubione i nieprzewidywalne istoty. Ktoś musi rozwikłać tę zagadkę. Całość czyta się naprawdę dobrze, widać, że autorka ma niezłą frajdę z pisania i ubóstwia swoich bohaterów. A jak kocha ich twórca, to i czytelnik musi mieć podobne uczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obdarzeni ogromną indywidualnością, dopracowani oraz przesympatyczni bohaterowie są bez wątpienia jedną z największych zalet powieści. Prym wiedzie oczywiście tytułowa bezduszna, czyli Alexia, gadatliwa, zadziora, inteligentna i ciekawa świata dwudziestopięcioletnia stara panna o nieco egzotycznej urodzie. Uwielbiam jej komentarze, zachowanie, przemyślenia oraz fakt, że absolutnie nie pasuje do epoki, w której żyje. Jej dialogi z lordem Macconem to prawdziwe majstersztyki. Zresztą i on jest szalenie interesujący. Męski, zwierzęcy, dość szorstki, a jednocześnie pocieszny szef londyńskich wilkołaków oraz kierownik BUR-u (agencji zajmującej się sprawami istot nadprzyrodzonych) szybko przykuwa naszą uwagę. Asystuje mu przemiły i dyskretny profesor Lyall, który często studzi emocje wybuchowego alfy. Uwielbiam również jednego z wampirów – lorda Akeldamę, samotnika mającego słabość do różnych modnych fatałaszków, obdarzonego wysublimowanym gustem i nienagannymi manierami wspaniałego przyjaciela naszej bohaterki. Na uwagę zasługuje również wybitnie irytująca rodzina Alexii, na czele z matką, barwną dewotką, która naprawdę zachodzi za skórę czytelnikowi, rozkapryszonymi siostrami i zagubionym ojczymem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bezduszna&lt;/span&gt; to prawdziwa perełka dla wielbicieli istot nadprzyrodzonych. Powieść świeża, pełna akcji i fantastycznego humoru, ciętych ripost i barwnych opisów. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gail Carriger&lt;/span&gt; obdarzona została lekkim piórem, świetnym stylem i chyba nieograniczoną wyobraźnią. Książkę charakteryzuje również duży dystans do współczesnej kultury. Jej lektura powinna zająć nam kilka niezwykle przyjemnych chwil, najlepiej podczas delektowania się wspaniałą, angielską herbatą, do której słabość ma sama &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Carriger&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć jest to czytadło, to jednak czytadło na naprawdę wysokim poziomie. Polecam wszystkim wielbicielom wampirów i wilkołaków, fanom powieści kryminalnej, pasjonatom epoki wiktoriańskiej i mody tego okresu, wszystkim, którzy doceniają subtelny humor i lekki dreszczyk emocji. Bardziej dziewczynom, niż chłopakom. Chociaż kto wie? Może &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bezduszna&lt;/span&gt; oczaruje i ich?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja napisana dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;FANTASTA&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7518878574157985187?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7518878574157985187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/04/bezduszna-gail-carriger.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7518878574157985187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7518878574157985187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/04/bezduszna-gail-carriger.html' title='Bezduszna, Gail Carriger'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i52.tinypic.com/2pu06fm_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-6058262058553569979</id><published>2011-04-13T12:56:00.000-07:00</published><updated>2011-04-13T13:41:12.832-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Uczta Wyobraźni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='science fiction'/><title type='text'>Nova swing, M. John Harrison</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i56.tinypic.com/mljoli.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 223px;" src="http://i56.tinypic.com/mljoli.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Boję się science fiction. Boję się, że moja bardzo ograniczona wiedza z zakresu nauk ścisłych nie pozwoli mi zrozumieć powieści, świata przedstawionego czy pewnych fundamentalnych założeń. Postanowiłam jednak przezwyciężyć swój strach sięgając po niektóre pozycje z serii, która już dziś zasługuje na miano kultowej. Chodzi oczywiście o &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ucztę Wyobraźni&lt;/span&gt; wydawnictwa MAG, słynącą z wymagających tytułów, gromadzącą światowej sławy autorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do lektury &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nova Swing&lt;/span&gt;, najnowszej powieści &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;M. Johna Harrisona&lt;/span&gt; podeszłam z pewną obawą i nieśmiałością, jednak szybko przekonałam się, że warstwa naukowa jest tu na tyle przystępna, że, przynajmniej w moim odczuciu, nie powinna sprawiać trudności laikom takim jak ja. Fizyka została tak głęboko wtłoczona w fundamenty świata, że jest już czymś naturalnym, na czym nie trzeba się skupiać. Lektura powieści okazała się interesującym eksperymentem, który pozostawił mnie jednak z dość mieszanymi uczuciami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie o czym jest ta książka, to miałabym nie lada kłopot. Najbliższym prawdy stwierdzeniem byłoby chyba, że o ludziach, ich marzeniach, niespełnieniu i samotności. I poszukiwaniu siebie, co, być może dość złudnie, oferuje wycieczka do zakazanej strefy Saudade, nieprzewidywalnej i tajemniczej rzeczywistości, w której zawodzą prawa fizyki i która ulega chaotycznym przekształceniom. Nie trudno się domyślić, iż zapuszczenie się zbyt głęboko w tę dziwną przestrzeń grozi poważnymi konsekwencjami. Nie zniechęca to jednak śmiałków – przemytników, przewodników i turystów, którzy za taką podróż są w stanie wiele zapłacić. I nie chodzi tu tylko o pieniądze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moją uwagę przykuły relacje pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Relacje oszczędne, sprawiające wrażenie pustych, niepogłębionych. Jakby każdy z nich był w kosmosie zupełnie sam. Jakby nie potrafili się przyznać, że chcą się do kogoś przywiązać, być z kimś naprawdę blisko. Świadczą o tym skrótowe dialogi, często dotyczące błahych spraw. Cechuje ich również wielka tęsknota za czymś nieokreślonym, miotają się w teraźniejszości. Sceny erotyczne przypominają bardziej pierwotne odruchy, pozbawione jakiejkolwiek głębi, stanowią swego rodzaju produkt zastępczy wobec braku więzi. Przy tak skąpo zarysowanych emocjach drobne sceny ujawniające prawdziwe uczucia bohaterów stają się wręcz rozdzierające. Robi to naprawdę niesamowite wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć akcja powieści rozgrywa się w mocno futurystycznej rzeczywistości, w której na porządku dziennym są genetyczne modyfikacje, kwitnie handel nowymi, doskonałymi ciałami, pojawia się sporo technologicznych gadżetów, to jednak autor prezentuje wyjątkowy sentyment do kultury naszych czasów. Mamy więc kluby w stylu retro, nawiązania do starych filmów (np. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rzymskie wakacje&lt;/span&gt;) czy muzyki (ach to tango!), detektyw ścigający Vica Serotonina jeździ cadillakiem z lat pięćdziesiątych, mimo że jego asystentka ma wbudowaną taką ilość udoskonaleń, że w mgnieniu oka może rozbroić tuzin przeciwników. Trudno mi powiedzieć z czego wynikają te drobiazgi, ale na pewno ubarwiają ten dziwny, bardzo nowoczesny świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego więc we wstępie zaznaczyłam, iż po zakończeniu lektury towarzyszyły mi mieszane uczucia? Przede wszystkim dlatego, że książka pozostawia tak wiele możliwości interpretacji, iż mam poważne wątpliwości, czy w ogóle ją zrozumiałam. Być może moje dywagacje są kompletnie nietrafione, być może nie uchwyciłam tego, o co chodziło autorowi? Nie znam jego wcześniejszej twórczości, nie jestem w stanie wyłapać aluzji i nawiązań do wydanego nie tak dawno &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Światła&lt;/span&gt;, zapewne wiele smaczków pozostało przede mną ukrytych. Ponadto w powieści trudno w ogóle mówić o warstwie fabularnej. Akcja sączy się leniwie, mamy mnóstwo niedomówień, wiele zależy od naszej wyobraźni i właśnie interpretacji. Utwór przypomina więc bardziej traktat filozoficzny niż powieść. Choć i to określenie nie do końca oddaje jego istotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim zjawiskiem, które mnie zastanawia, to niekiedy zaskakujące i szokujące zbitki słów. W pierwszym odruchu miałam wrażenie, że są oszałamiające, po chwili namysłu zaś głowiłam się nad tym, czy aby autor sobie ze mną nie pogrywa, tworząc na pozór mięsiste zdania, które okazują się jedynie wydmuszkami. Nadal nie umiem rozstrzygnąć, która z tych opcji jest prawdziwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nova Swing&lt;/span&gt; jest na pewno jedną z bardziej oryginalnych książek, jaką miałam okazję przeczytać. Biorąc pod uwagę ilość wątpliwości, jakie we mnie wzbudza oraz fakt, że nadal siedzi w mojej głowie, stwierdzam, że warto było po nią sięgnąć. Nie umiem jej jednak polecić z czystym sumieniem, zwłaszcza że nie mając ku temu najmniejszych kompetencji, nie byłam w stanie bardziej wnikliwie ocenić warstwy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;science&lt;/span&gt;. A to przecież jeden z ważniejszych aspektów książek tego typu. Jeśli jednak nie boicie się wyzwań z pewnością powinniście zmierzyć się i z tą pozycją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja napisana została dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;FANTASTA&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-6058262058553569979?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/6058262058553569979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/04/nova-swing-m-john-harrison.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6058262058553569979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6058262058553569979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/04/nova-swing-m-john-harrison.html' title='Nova swing, M. John Harrison'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i56.tinypic.com/mljoli_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1220870582972475190</id><published>2011-03-27T12:22:00.000-07:00</published><updated>2011-03-27T12:28:47.892-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka humorystyczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie, Terry Pratchett</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i53.tinypic.com/14tu92t.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 228px;" src="http://i53.tinypic.com/14tu92t.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jestem fanatyczną wielbicielką twórczości &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pratchetta&lt;/span&gt;. Nałogowo czytam i kolekcjonuję wszystko, co wyjdzie spod jego pióra. Wśród mojej pokaźnej kolekcji znajdują się jedynie pozycje tłumaczone przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Piotra W. Cholewę&lt;/span&gt;, którego uważam za absolutnego mistrza pióra. Jest to dla mnie człowiek, który jak nikt inny rozumie specyficzny humor Pratchetta, a także sam ma niesamowitą fantazję i talent do tworzenia wspaniałych przekładów. Dlaczego nie ufam nikomu innemu? Z prostej przyczyny – zraziłam się, gdy przy okazji czytania jakiejś książki przy jednym czy drugim żarcie pojawiła się informacja o nieprzetłumaczalnej grze słów. To naprawdę potrafi zepsuć wszystko! Dla Piotra Cholewy nie ma jednak rzeczy niemożliwych i okazuje się, że nasz piękny język również nadaje się do różnego rodzaju gier słownych i chyba z każdej językowej opresji da się wyjść triumfując. Zdaję sobie sprawę, że fakt, iż Pratchett bawi mnie do łez, to w dużej mierze właśnie zasługa tłumacza. Ale do meritum! Gdy tylko okazało się, że ma się pojawić nowe wydanie kilku powieści mojego ukochanego autora w nowym przekładzie mojego ukochanego tłumacza, wiedziałam po pierwsze, że muszę te książki zdobyć, a po drugie, że będę zachwycona lekturą. I tak oczywiście się stało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie&lt;/span&gt; teoretycznie należą do Świata Dysku. Teoretycznie, bowiem nie do końca możemy tę przynależność odczuć podczas lektury. Brakuje pewnych stałych elementów topografii, kluczowych postaci, które zazwyczaj kojarzymy z dyskowym klimatem. Ot, baśniowa historia, która mogłaby się rozegrać absolutnie wszędzie. Nie jest to jednak zarzut, co to, to nie! Czasem dobrze jest odetchnąć od tego co znamy i poznać coś zupełnie innego. Powieść o myślącym, sprytnym kocie, grupie inteligentnych, mających problemy egzystencjalne szczurach i głupawym z wyglądu chłopaku zauroczyła mnie od pierwszych stron. Choć sprawia wrażenie lekkiej bajeczki dla dzieci, solidnie opartej na znanym motywie szczurzego grajka, to w rzeczywistości chodzi, jak zawsze, o coś więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabuła powieści jest bardzo prosta, ale i urzekająca. Maurycy, bardzo cyniczny, inteligentny kocur, który pewnego dnia obudził się, i stwierdził, że nie dość, że myśli, to jeszcze mówi, ma patent na zarobienie fortuny. Wystarczy zaangażować grupę gryzoni, które po zjedzeniu resztek z Niewidocznego Uniwersytetu stały się nagle bardzo edukowane, dołożyć do tego utalentowanego, lecz niepozornego grajka i ruszyć od miasteczka, do miasteczka z numerem popisowym. Przy takim zespole nie trudno wmówić mieszkańcom inwazję szczurów, zasugerować pomoc, zgarnąć okrągłą sumkę za pozbycie się plagi, a na końcu podzielić się zyskiem. Tyle, że u szczurów zaczyna kształtować się coś na kształt kręgosłupa moralnego. No i trafiają w miejsce, zupełnie inne niż dotychczas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W powieści znajdziemy sporo typowego dla Pratchetta humoru, specyficznie konstruowanych dialogów i refleksji. Tym razem jednak autor wyczarował dość niepokojącą, a miejscami mroczną historię, po której zupełnie inaczej spojrzymy na świat małych szkodników. Przynajmniej ja spojrzałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U Pratchetta uwielbiam ciekawie zarysowanych bohaterów. Również w tej powieści poznamy całą gamę interesujących osobowości, od szczurów o barwnych imionach Sardynki, Mielonka, Brzoskwinia, Ciemnybrąz czy Pożywna, obdarzonych ludzkimi charakterami, przez Maurycego, który dla mnie jest czystą esencją kota, choć nie zjada niczego, co mówi, młodego grajka, nie tak głupiego, na jakiego wygląda i Malicię, absolutnie irytującą, pogrążoną w świecie fantazji córkę burmistrza Blintzowych Łaźni. Wszyscy zostaną rzuceni w wir przygód, niebezpieczeństw i knowań, będą musieli zmierzyć się z człowiekiem, którego tak naprawdę niewiele różni od szczura, odnaleźć się w trudnym świecie cywilizacji, rozwiązać jakoś konflikt nowego ze starym i ostatecznie pójść z duchem czasu. Dzięki tym zabiegom lektura powieści jest naprawdę błyskawiczna i przyjemna, a sama książka nie pozostaje jedynie niewymagającym czytadłem.&lt;br /&gt;Warto jednak uprzedzić, że powieść &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zadziwiający Maurycy (…)&lt;/span&gt; jest inna od pozostałych części cyklu i, choć na pewno nie jest gorsza, to jednak nie do końca oddaje to, czym autor raczy nas niejako na co dzień. Być może z tego względu odradzałabym rozpoczynanie swojej przygody ze Światem Dysku od tej właśnie pozycji. Osobom, którym twórczość Pratchetta nie jest obca, polecam ją z czystym sumieniem. Bez wątpienia docenią lekkość pióra, pomysł i doskonałe wykonanie tej w gruncie rzeczy prostej opowieści, odnajdą specyficzny klimat, trochę się wystraszą i więcej pośmieją. W rankingu moich ulubionych książek Terrego Pratchetta &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie&lt;/span&gt; nie znajdzie jednak miejsca na podium. Przy tak ogromnym wyborze, okazuje się, iż Pratchett napisał sporo lepszych książek, z którymi naprawdę trudno konkurować.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja została napisana dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;FANTASTA&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1220870582972475190?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1220870582972475190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/03/zadziwiajacy-maurycy-i-jego-edukowane.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1220870582972475190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1220870582972475190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/03/zadziwiajacy-maurycy-i-jego-edukowane.html' title='Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie, Terry Pratchett'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i53.tinypic.com/14tu92t_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-571194451410530407</id><published>2011-03-22T05:09:00.000-07:00</published><updated>2011-03-22T05:12:40.496-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paranormal romance'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='3/6'/><title type='text'>Crescendo, Becca Fitzpatrick</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i53.tinypic.com/2cp9jxs.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 228px;" src="http://i53.tinypic.com/2cp9jxs.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p align="justify"&gt;Nie będzie długiej recenzji, ot kilka refleksji z lektury. Aż chciałoby się powiedzieć – jaka książka, taka recenzja. Bo niestety drugi tom sagi &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Becki Fitzpatrick&lt;/span&gt;, podobnie, jak pierwszy, nie za bardzo mi się spodobał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po happy endzie, jaki autorka zafundowała nam w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szeptem&lt;/span&gt; przychodzi miłosny kryzys. Nora zaczyna być bardzo zazdrosna o swojego buntowniczego, odzianego w czerń chłopaka, ten zaś jakoś dziwnie, i nie wiadomo dlaczego, mocno się od niej oddala. A na dodatek coraz częściej zobaczyć go można z Marcie! No która kobieta by to zniosła? Nie pozostaje więc nic innego, jak zacząć spotykać się z nowym kolegą, który we wszystkich budzi niepokój i ma talent do ściągania na siebie kłopotów. Sztampa, aż zęby bolą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie lista zarzutów jest podobna, jak w przypadku pierwszego tomu anielskiej sagi. Sporo pretensjonalnych wstawek, niewiele akcji, poza kilkoma sytuacjami, w których nieco wzrasta napięcie, w zasadzie przewidywalny rozwój sytuacji i  dość oczywiste zakończenie. Bohaterowie niestety drażnią, zwłaszcza Nora, jej naiwność i niezrozumiałe dla mnie rozterki. Moja sympatia skierowała się jedynie w stronę prostolinijnej i wiernej przyjaciółki Nory – Vee. Jakoś od początku wydawała mi się naturalna, ot, sympatyczna dziewczyna z sąsiedztwa, której zachwyty nad przystojniakami czy marzenia o nowym ciuchu są takie swojskie, pozbawione sztuczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozumiem jednak, że takie niewymagające, sprawnie napisane czytadło może umilić ze dwa wieczory i nie widzę w tym absolutnie nic złego. Ba! Sama bardzo lubię czytadła, i, jak możecie zaobserwować na blogu, często wysoko je oceniam. Po prostu klimat tej sagi kompletnie nie przypadł mi do gustu. Być może, gdyby medialny szum wokół tego debiutu był nieco mniejszy, byłabym łagodniejsza. Wiadomo – im większe oczekiwania, tym boleśniejsze zderzenie z rzeczywistością. A rzeczywistość jest taka, że paranormalnych romansów o nastolatkach mamy całe mnóstwo i prezentują one raczej niski poziom. A mi osobiście szkoda na nie czasu, więc po kolejny tom, jeśli takowy się ukaże, na pewno nie sięgnę.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-571194451410530407?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/571194451410530407/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/03/crescendo-becca-fitzpatrick.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/571194451410530407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/571194451410530407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/03/crescendo-becca-fitzpatrick.html' title='Crescendo, Becca Fitzpatrick'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i53.tinypic.com/2cp9jxs_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-4307703156504702034</id><published>2011-03-07T08:17:00.000-08:00</published><updated>2011-03-07T13:42:25.482-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia alternatywna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>Demi-Monde. Zima, Rod Rees</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i55.tinypic.com/2d7bsqp.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 236px;" src="http://i55.tinypic.com/2d7bsqp.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałby świat, w którym spotkałoby się kilku największych zbrodniarzy i psychopatów w dziejach i miało zarządzać potężną społecznością, podzieloną antagonizmami na tle rasowym, religijnym i płciowym? Zdecydowanie nie byłoby to miłe miejsce. Do tego samego wniosku doszli Amerykanie, którzy, aby przeprowadzić jak najbardziej skuteczne szkolenie wojskowe dla swoich żołnierzy, stworzyli niesamowitą, wirtualną rzeczywistość. Demi-Monde to swego rodzaju gra symulacyjna, z tą jednak różnicą, że program potrafi sam się uczyć i rozwijać, przez co staje się symulacją nieprzewidywalną, która w idealny sposób odzwierciedla środowisko wojny asymetrycznej. I to właśnie tu, w prawdziwym piekle, rozgrywa się akcja zadziwiającej powieści &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Roda Reesa&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początek lektury sprawił mi pewne trudności. Język, jakim posługuje się autor, naszpikowany został sporą ilością neologizmów, gier słownych i zabawy w najróżniejsze akronimy. Z czasem, kiedy przywykłam do tej maniery, dużo radości sprawiło mi rozszyfrowywanie kolejnych słownych zagadek i aluzji. Drugą potencjalną trudnością jest cała plejada postaci historycznych wrzuconych do jednego kotła: od Iwana Groźnego, przez Joannę D`arc, Henryka Tudora, Robesspiera, Crowleya, po Reinharda Heydricha, Ławrientija Berię i wielu innych. Logiki nie ma w tym żadnej, dlatego im prędzej przejdziemy nad tym faktem do porządku dziennego, tym prędzej zaczniemy czerpać przyjemność z lektury. Oczywiście bez elementarnej wiedzy z zakresu historii lepiej nawet nie podchodzić do tej powieści. Zabawa historią należy do jej największych atutów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykreowany przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Reesa&lt;/span&gt; świat jest oszałamiający. Rzeczywistość dzieli się na pięć potężnych sektorów. W chwili, w której wkraczamy w akcję powieści dwa z nich, Slumsy i Rodina, podbite zostają przez Reinharda Heinricha, który, wraz ze swoją prawą ręką, Ławrientijem Berią, tworzy z nich zupełnie nowy, totalitarny twór, CzwaRzeszę. Oparte na bezwzględnym posłuszeństwie, hołdujące czystości rasowej i wyższości rasy aryjskiej państwo, do złudzenia przypomina hitlerowskie Niemcy. Z tą jednak różnicą, iż rozwój cywilizacyjny zakończył się w Demi-Mondzie u schyłku XIX wieku. Nie powinny więc zdziwić nas maszyny parowe i problemy z higieną. Ale to nie wszystko! Smaczku temu miejscu dodają knajpki, w których rozrywki szukają m.in. oficerowie SS ( Szturmowcy Spirytualizmu), utrzymane w typowym, dekadenckim klimacie lat 20-tych. W jednej z nich można nawet spotkać samą Josephine Baker. Brzmi niesamowicie, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja powieści skupia się na misji ratunkowej, jaką, na zlecenie armii, musi podjąć młoda, czarnoskóra studentka Ella Thomas. A ratować ma nie byle kogo, bo samą córkę prezydenta, przetrzymywaną w wirtualnym świecie, jako zakładniczkę. Możecie być pewni, że misja ta okaże się naprawdę emocjonującą przygodą, pełną pościgów, zwrotów akcji i niespodzianek. Tło tej historii również wgniata w fotel. W Demi-Mondzie wybucha rewolucja, której przebieg oparty został na wymieszanej historii powstania warszawskiego i powstania w getcie warszawskim. Polski akcent został tu naprawdę potężnie zarysowany, a jak miło czytało się o Polakach, którzy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;walczyli, jak opętani, rzucali się, nie dbając o bezpieczeństwo, o przeżycie (…) jakby śmierć była dla nich czymś obojętnym&lt;/span&gt;. Naprawdę warto dać się porwać tej wariackiej historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść nie ma wielu słabych punktów. Jeśli przebrniemy przez nieco chaotyczny początek, który przesycony jest mnóstwem informacji i pojęć, to reszta książki trzyma już dobry poziom. Irytują niekiedy przypisy i pseudo-naukowe wstępy, ale dla takiego rozwoju akcji, jaki zafundował nam autor, warto niekiedy przymknąć na nie oko. Zwłaszcza, że niesztampowe, naprawdę zaskakujące zakończenie sprawia, że nie mogę doczekać się kolejnego tomu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę, że powieści o wirtualnych, równoległych rzeczywistościach powstało już mnóstwo. Wiem też, że trudno przebić rozmach &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Matrixa&lt;/span&gt;. Ale dajcie szansę Demi-Monde. To naprawdę dobra powieść, osadzona w interesujących realiach, której zawrotne tempo i bogactwo charakterów sprawiają, że warto poświęcić jej kilka wieczorów. Dużo radości powinna również sprawić wielbicielom II wojny światowej, do których, bez wątpienia zalicza się sam autor. Jeśli interesują Was historie alternatywne, czujecie się swobodnie w podstawowych faktach historycznych, lubicie zwariowane pomysły i gry wojenne – oto powieść dla Was. Obyśmy nie musieli zbyt długo czekać na kontynuację!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja napisana została dla portalu &lt;a href="http://baza.fantasta.pl/index.php"&gt;FANTASTA&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-4307703156504702034?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/4307703156504702034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/03/demi-monde-zima-rod-rees.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4307703156504702034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4307703156504702034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/03/demi-monde-zima-rod-rees.html' title='Demi-Monde. Zima, Rod Rees'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i55.tinypic.com/2d7bsqp_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7996850626426100271</id><published>2011-02-23T11:33:00.000-08:00</published><updated>2011-03-07T08:57:11.440-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekofantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='6/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Uczta Wyobraźni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='science fiction'/><title type='text'>Nakręcana dziewczyna. Pompa numer sześć, Paolo Bacigalupi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i51.tinypic.com/15n90nb.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 237px;" src="http://i51.tinypic.com/15n90nb.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Odkąd, już jakiś czas temu, przeczytałam w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nowej Fantastyce&lt;/span&gt; rewelacyjne opowiadanie Człowiek z żółtą kartą, liczyłam na to, że jeszcze kiedyś będę miała okazję bliżej poznać twórczość &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Paolo Bacigalupiego&lt;/span&gt;. Wydawnictwo &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MAG&lt;/span&gt;, decydując się na zbiorcze wydanie różnych dzieł tego autora, zaserwowało nam najprawdziwszą ucztę wyobraźni. I tak oto mamy do czynienia z potężną księgą zawierającą dziesięć rewelacyjnych opowiadań i powieść &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nakręcana dziewczyna&lt;/span&gt;. Każdy z tych utworów jest prawdziwym majstersztykiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proza &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bacigalupiego&lt;/span&gt; nie jest łatwą i przyjemną lekturą. Jest oszałamiającą, przytłaczającą wizją nieuniknionej przyszłości, zniszczonej przez człowieka. Najważniejsze z zagrożeń to modyfikacje genetyczne, nadmierna eksploatacja naturalnego środowiska, pogoń za pieniądzem, niekontrolowany rozwój mediów, walki potężnych korporacji, czy katastrofy ekologiczne. Wszystko to, co może sobie zafundować człowiek w sposób bardziej i mniej świadomy. Każde z tych zagrożeń wplecione zostało w karty tego wyjątkowego zbioru w sposób niezwykle sugestywny, zmuszający do myślenia i wywołujący autentyczny niepokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo mocną stroną twórczości &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bacigalupiego&lt;/span&gt; jest igranie z silnymi emocjami. Autor nie cacka się z naszymi uczuciami i dość dobitnie ukazuje upadek gatunku ludzkiego. Chyba do końca życia nie zapomnę opowiadania &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fletka&lt;/span&gt;, poruszającego temat inżynierii genetycznej – zagadnienia tak fascynującego, jak i odpychającego. Pięknie opisana historia wyjątkowych bliźniaczek, obdarzonych niesamowitą urodą, w których zmodyfikowane zostało w zasadzie wszystko, pozostawiło mnie w stanie osłupienia jeszcze na długo, po zakończeniu lektury. Połączenie subtelnego, barwnego opisu z trudną, odrażającą tematyką powinno wstrząsnąć chyba każdym czytelnikiem. Finałowy taniec sióstr jest hipnotyzujący, a jednocześnie napawa nas odrazą. Pokażcie mi drugiego autora, który potrafi wywołać tak skrajne emocje, posługując się oszczędną formą opowiadania. Podobnie jest zresztą w innych jego dziełach. Wystarczy przywołać obraz wyniszczonego świata w opowiadani &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Paszo&lt;/span&gt;, czy poczucie bezsilności, jakie towarzyszy nam podczas lektury &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nakręcanej dziewczyny&lt;/span&gt;, w szczególności gdy autor serwuje nam dosadny obraz wykorzystania Nowego Człowieka, nakręcanki Emiko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na uwagę zasługuje kreacja świata przedstawionego. Większość opowiadań to historie, których akcja toczy się w świecie przyszłości, alternatywnej Tajlandii, inne w zasadzie mogłyby dotyczyć każdego miejsca na ziemi. Nie jest to ważne, gdyż liczy się tutaj przesłanie, mówiące o tym, jak może wyglądać nasz świat już całkiem niedługo. Z ulgą przyjęłam fakt, iż pozostając w gatunku ekofantastyki, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bacigalupi&lt;/span&gt; nie skupił się zbyt mocno na fachowym i dokładnym opisie funkcjonujących w tym świecie technologii. Może to rozczarować wielbicieli hard sf, dla mnie proporcje zostały idealnie wyważone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawym zabiegiem okazało się nowatorskie potraktowanie bohaterów. Są to postacie bardzo realistyczne, a jednak nie najważniejsze w prozie Bacigalupiego. Za moment prawdopodobnie umkną nam ich imiona, jednak problem, który ich dotyczył na pewno nie wywietrzeje. Będziemy pamiętać ich obawy, marzenia, ich okrucieństwo czy obojętność, nawet jeśli trudno będzie nam sobie przypomnieć kontekst ich historii. I często będą to wspomnienia gorzkie, nawet jeśli autor serwuje nam mglistą nadzieję, w postaci otwartego zakończenia Nakręcanej dziewczyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W twórczości &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bacigalupiego &lt;/span&gt;jest pewna, nienachalna dydaktyka: zobaczcie, czym to się może skończyć i wyciągnijcie wnioski. Nie ma recept, gróźb, konkretnych przyczyn. Autor zwraca po prostu uwagę na ważne zjawiska ekologiczne i postępującą dehumanizację gatunku ludzkiego. Warto więc zastanowić się, czy nie jest to wizja jutra, jakie sami sobie przygotowujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że zbiór ten jest jedną z najważniejszych książek, z jakimi przyszło mi się zmierzyć. Na pewno nie jest to lekkie czytadło na dwa wieczory, dlatego dobrze jest przygotować sobie nieco więcej czasu na lekturę. I nie chodzi tu o liczbę stron, ale o fakt, że jest to trudna, wymagająca proza, obok której trudno przejść obojętnie, która pozostawi nas z wieloma przemyśleniami. Szkoda, że nie są to przemyślenia optymistyczne. W każdym razie gorąco polecam za wspaniały styl, fantastyczną galerię bohaterów, ważną tematykę, silne emocje i towarzyszące im refleksje. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła tego niesamowitego autora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja napisana została dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantsta.pl&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7996850626426100271?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7996850626426100271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/02/nakrecana-dziewczyna-pompa-numer-szesc.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7996850626426100271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7996850626426100271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/02/nakrecana-dziewczyna-pompa-numer-szesc.html' title='Nakręcana dziewczyna. Pompa numer sześć, Paolo Bacigalupi'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i51.tinypic.com/15n90nb_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-5233827209100270507</id><published>2011-02-10T14:02:00.000-08:00</published><updated>2011-02-10T15:42:22.280-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paranormal romance'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='3/6'/><title type='text'>Szeptem, Becca Fitzpatrick</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i52.tinypic.com/99j32x.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 226px;" src="http://i52.tinypic.com/99j32x.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;W końcu dostałam w swoje ręce &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szeptem&lt;/span&gt; Becki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fitzpatrick&lt;/span&gt;, książkę objętą szeroką akcją promocyjną, pojawiającą się jakiś czas temu w wielu miejscach w sieci. Intrygująca okładka sprawiła, że raz na jakiś czas zastanawiałam się nad kupnem tej powieści, później o tym zapominałam i tak jakoś zleciał czas. A niedawno koleżanka po prostu pożyczyła mi dwa pierwsze tomy sagi pani &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fitzpatrick&lt;/span&gt;, przekonując, że na pewno będę zadowolona z lektury. Cóż, niestety nie do końca się to sprawdziło.&lt;br /&gt;Powieść &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szeptem&lt;/span&gt; wpisuje się w ostatnią modę na paranormal romance. Tym razem nie mamy do czynienia z wampirami, czy wilkołakami, a z aniołami. I choć tematykę anielską lubię tak, jak wampiryczną, to po raz kolejny jestem rozczarowana. &lt;br /&gt;Postacie występujące w powieści są bardzo sztampowe – 16-latka zakochana w zabójczo przystojnym, buntowniczym koledze, który nie jest tym za kogo się podaje, oraz białe i czarne charaktery, pozbawione jakiejkolwiek głębi. Prosta historia, pozbawiona w zasadzie jakichkolwiek zwrotów akcji, zagadek i tajemnic. Wszystko dość przewidywalne i mało oryginalne. Ot, opowieść o miłości, jakich się ostatnio namnożyło.&lt;br /&gt;W kilku punktach &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szeptem&lt;/span&gt; to jednak lepsza lektura niż np. krytykowany przeze mnie cykl &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/bekitnikrwisci-melissa-de-la-cruz.html"&gt;Błękitnokrwiści&lt;/a&gt;. Pierwsza sprawa to nastrojowość – zdarzają się tu naprawdę ładnie opisane momenty, ba! raz czy dwa po plecach przeszły mi przyjemne ciarki. Książkę czyta się całkiem nieźle, czas mija szybko i bezboleśnie, jeśli przymkniemy oko na pretensjonalne wstawki, zwłaszcza dotyczące kontaktów pomiędzy Norą a Patchem (no dobrze, przyznaję, że ja nie umiałam przymknąć, bo jestem uczulona na sceny uniesienia w stylu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mrocznie, kusząco uśmiechnięty, utkwił we mnie oczy&lt;/span&gt;, ale rozumiem, że to nie dotyczy wszystkich ludzki, którzy potrafią czytać).  Młodsze czytelniczki, które drżą na myśl o pierwszym pocałunku powinny być totalnie zachwycone, gdyż głównie tego typu problemy dręczą Norę. Książkę ratują też nieco bardziej dynamiczne sceny, związane z konfrontacją głównych bohaterów oraz nawiązania do biblijnej historii upadłych aniołów.&lt;br /&gt;Podsumowując – nie jestem odbiorcą takiej literatury, dlatego też moja ocena jest dość surowa, jednak ktoś młodszy, kto dopiero zaczyna przygodę z fantastyką może poczuć się bardziej usatysfakcjonowany czy wręcz zachwycony. Skoro mam już w domu drugi tom, to i tak go przeczytam, ale raczej nie liczę na wyższy poziom. Choć, kto wie? Wiele osób uparcie twierdzi, że &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Crescendo&lt;/span&gt; jest zdecydowanie lepsze. Niedługo sama się przekonam.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-5233827209100270507?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/5233827209100270507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/02/szeptem-becca-fitzpatrick.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/5233827209100270507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/5233827209100270507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/02/szeptem-becca-fitzpatrick.html' title='Szeptem, Becca Fitzpatrick'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i52.tinypic.com/99j32x_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1697207651512187670</id><published>2011-02-09T07:27:00.001-08:00</published><updated>2011-02-09T07:39:42.862-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tania książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><title type='text'>Ukraińsko-rosyjski stosik</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i55.tinypic.com/2ahh7ib.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 450px; height: 323px;" src="http://i55.tinypic.com/2ahh7ib.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Odkąd zapoznałam się z sagą &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tułacze&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Marina i Siergiej Diaczenko&lt;/span&gt; znaleźli się na mojej liście najbardziej interesujących autorów, których książki zamierzam kompletować. Na efekty nie trzeba było długo czekać, ponieważ na Akwarelę (Tanią Książkę na ul. św. Marcin w Poznaniu) zawsze można liczyć. Dzięki temu moja kolekcja powiększyła się całkiem poważnie, z czego jestem naprawdę bardzo zadowolona. Zwłaszcza, jak przyjrzymy się cenom.&lt;br /&gt;Kaźń (10.50)&lt;br /&gt;Magom wszystko wolno (10.50)&lt;br /&gt;Waran (10.50)&lt;br /&gt;Dzika energia (10.50)&lt;br /&gt;Dolina sumienia (to jeszcze nabytek z czasów likwidacji Kolportera w Poznaniu - 9zł)&lt;br /&gt;Miedziany król (14.50)&lt;br /&gt;Rytuał (12zł)&lt;br /&gt;Vita Nostra (11.50)&lt;br /&gt;Tylko teraz trzeba znaleźć chwilę na przeczytanie tego wspaniałego zbioru!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji, jeśli do tej pory nie poznaliście twórczości tego niesamowitego duetu, to gorąco zachęcam!&lt;br /&gt;Inne recenzje Diaczenków:&lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/08/odzwierny-marina-i-siergiej-diaczenko.html"&gt;Odźwierny&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/11/nastepca-m-s-diaczenko.html"&gt;Następca&lt;/a&gt;. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1697207651512187670?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1697207651512187670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/02/ukrainsko-rosyjski-stosik.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1697207651512187670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1697207651512187670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/02/ukrainsko-rosyjski-stosik.html' title='Ukraińsko-rosyjski stosik'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i55.tinypic.com/2ahh7ib_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7519639291417417489</id><published>2011-02-06T12:45:00.000-08:00</published><updated>2011-02-06T13:08:16.884-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urban fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='6/6'/><title type='text'>Szaleństwo aniołów, Kate Griffin</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i51.tinypic.com/110afbs.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 232px;" src="http://i51.tinypic.com/110afbs.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Londyn pulsuje magią, miejskie legendy naprawdę żyją i przepełnione są mocą, a po ulicach spacerują czarnoksiężnicy. Matthew Swift zmartwychwstał i ma do wyrównania rachunki. Oto opowieść o magii i zemście, najprawdziwsze urban fantasy w najlepszym wydaniu. I jeśli automatycznie w myślach przywołujecie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gaimana&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nigdziebądź&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mieville`a&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;LonNiedynem&lt;/span&gt;, to idziecie dobrym tropem. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kate Griffin&lt;/span&gt; nie powinna zawieść nawet najbardziej wybrednych czytelników, jej książka bowiem skrzy się od magii, sączącej się z każdej kolejnej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urban fantasy to ostatnio bardzo popularny gatunek. Być może dlatego, że sprawia wrażenie, iż nie jest specjalnie wymagający – ot, jakieś fantastyczne wątki rozgrywające się we współczesnym świecie, w środowisku miejskim. Ale &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kate Griffin&lt;/span&gt; nie poszła na łatwiznę i przedstawiła nam jedną z najbardziej oryginalnych i spójnych wizji świata, w którym magia jest czymś absolutnie naturalnym dla miasta, można czerpać ją ze stacji metra czy kubła na śmieci, każde miejsce ma swoją niepowtarzalną energię, a ci, którzy potrafią to dostrzec, posiadają potężną moc. Takie rozwiązanie bardzo mi się spodobało, wszystko tu jest logiczne i naturalne, choć miejska magia bywa kapryśna, w końcu wypływa z serca potężnej, współczesnej metropolii. Już dla samej tej wizji warto zapoznać się z tą obszerną powieścią. Atutów mamy jednak więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główny bohater, Matthew Swift to rewelacyjnie zarysowana, dość skomplikowana postać, która interesująco się rozwija. Już sam początek jego historii jest oszałamiający – nie często bowiem zdarza się obudzić po blisko dwóch latach od własnej śmierci i od razu być rzuconym w wir magicznych zdarzeń. Towarzyszyć mu będzie cała plejada niesamowitych postaci – czarowników i wróżek, motocyklistów, którzy przemieszczają się po mieście z zawrotną prędkością, ludzi, którzy tworzą magię za pomocą graffiti na murach, wróżów czy jasnowidzów. I choć drugoplanowych bohaterów mamy całą masę, nie jestem w stanie powiedzieć o nich złego słowa. Są pasjonujący! A kiedy staniemy twarzą w twarz z miejskimi legendami – Królem Żebraków czy Bezdomną, pozostaniemy oczarowani rozmachem wizji i wspaniałej wyobraźni autorki.&lt;br /&gt;Choć powieść to lektura słusznych rozmiarów (bagatela 560 stron!), to jej wielowątkowość oraz szalone tempo akcji sprawiają, że nie sposób się nią zmęczyć czy znudzić. Jeśli akcja chwilowo zwalnia, to tylko po to, by złożyć hołd innemu bohaterowi – Londynowi, niesamowitej metropolii pełnej tajemniczych zakątków, mrocznych zaułków, czy nieznanych uliczek. Opisy, którymi raczy nas autorka są nienachalne i doprawdy urokliwe, wspaniale uzupełniają tę czarującą historię. Galopujący wir zdarzeń dopełniają również retrospekcje, które z czasem rzucają nieco więcej światła na dość skomplikowaną historię życia i śmierci Matthew Swifta. Czeka nas również kilka zaskakujących zwrotów akcji oraz bardzo udane zakończenie. Jednego możecie być pewni – w tej powieści może się zdarzyć wszystko!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie byłabym sobą, gdybym nie poświęciła chwili dialogom, w końcu jest to jeden z najważniejszych elementów powieści. Dobre dialogi pchają akcję do przodu, wywołują uśmieszki, skupiają na sobie koncentrację czytelnika. Tutaj sprawdzają się bez zarzutu. W zasadzie nie ma dialogów pretensjonalnych, niepotrzebnych czy nużących, autorka prowadzi je lekko i błyskotliwie.&lt;br /&gt;Recenzja powinna zawierać również informacje na temat słabych stron książki. Z radością oświadczam – ja takich nie znalazłam! No może jedną, malutką: dlaczego trzeba czekać miesiąc na kolejny tom? Bo naprawdę chętnie zabrałabym się za lekturę dalszych przygód Matthew Swifta i szalonych, niebieskich aniołów już teraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szaleństwo aniołów&lt;/span&gt; to jedna z najciekawszych nowości wydawniczych ostatnich miesięcy. Porywająca, zabawna i głęboko mądra, a przy tym zapewniająca wspaniałą rozrywkę. Idealnie odzwierciedla nasze czasy – iskierki magii żyją w przewodach telefonicznych, Internecie, pociągach, wszędzie tam, czego dotknęła współczesna cywilizacja. Osobiście uwielbiam to rozwiązanie. Dodatkowym atutem będzie również fakt, iż powieść skierowana jest zarówno do młodszych (byle nie zbyt młodych, autorka nie cacka się ze słownictwem), jak i starszych czytelników, których, mam nadzieję, ta powieść oczaruje tak samo jak mnie. Pod koniec lektury przypomni nam się niby znany, a jednak zapomniany banał – życie to magia. Czy można temu zaprzeczyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja napisana została dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;FANTASTA.PL&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7519639291417417489?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7519639291417417489/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/02/szalenstwo-anioow-kate-griffin.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7519639291417417489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7519639291417417489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/02/szalenstwo-anioow-kate-griffin.html' title='Szaleństwo aniołów, Kate Griffin'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i51.tinypic.com/110afbs_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1566072310468284685</id><published>2011-02-03T07:59:00.001-08:00</published><updated>2011-02-03T08:14:25.325-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tania książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosik'/><title type='text'>Fantastyczny stosik</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i51.tinypic.com/x6myig.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 298px;" src="http://i51.tinypic.com/x6myig.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Lubię takie wyjścia. Dobre piwo, dobra kawa, szybkie jedzenie, dużo gadania i mała wizyta w Taniej Książce. Abu uczcić ten przemiły dzień od dziś dodaję kategorię stosik, bo czemuż by nie? Zakupy robię regularnie, uwielbiam polować na dobre ceny, a i tytuły pojawiają się zacne. &lt;br /&gt;Debiutanckie zdjęcie wyszło bez sensu, bo w połowie do góry nogami, ale już Was oświecam!&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Legendy&lt;/span&gt; (28 zł! Część drugą dorwałam jeszcze taniej, ale nigdzie nie mogłam trafić na pierwszą, więc brałam bez wahania!)&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pies i klecha. Tancerz.&lt;/span&gt; Ł. Orbitowski i J. Urbaniuk (10 zł)&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Profesjonalny zwierzołak&lt;/span&gt;, A. Bielanin i G. Czernaja (10 zł, a doskonałe recenzje w necie sprawiły, że nie mogłam przejść obojętnie)&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Śmierć nekromanty&lt;/span&gt;, M. Wells (5.50zł, już dawno przymierzałam się do tej książki, cena od razu przykuła moją uwagę)&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zapomniane bestie z Eldu, Wieża w kamiennym lesie&lt;/span&gt;, P.A. McKillip (5 zł każda, osobiście nie znałam, ale zaufałam koledze:P)&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1566072310468284685?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1566072310468284685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/02/fanstatyczny-stosik.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1566072310468284685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1566072310468284685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/02/fanstatyczny-stosik.html' title='Fantastyczny stosik'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i51.tinypic.com/x6myig_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-5760775666300551706</id><published>2011-01-31T01:40:00.000-08:00</published><updated>2011-01-31T01:44:18.869-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dark fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='3/6'/><title type='text'>Śmierć mrocznego lorda, Laurell K. Hamilton</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i52.tinypic.com/mkhggi.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 225px;" src="http://i52.tinypic.com/mkhggi.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeśli lubicie Anitę Blake, uroczą zabójczynię wampirów z zasadami, stworzoną przez Laurell K. Hamilton oraz sensacyjną literaturę z wampirem w tle, to absolutnie nie czytajcie tej książki. Jeżeli natomiast uwielbiacie RPG, mroczne klimaty Ravenloft w systemie Dungeons &amp; Dragons, i literaturę opartą na tym systemie – oto, prawdopodobnie, powieść dla Was.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć mrocznego lorda, to wydana niedawno w Polsce (w USA w 1995 roku!) powieść znanej autorki, Laurell K. Hamilton. Proza zupełnie inna od tego, do czego autorka zdążyła mnie przyzwyczaić i co, prawdę mówiąc, polubiłam. Na tyle inna, że niestety nie za bardzo przypadła mi do gustu, choć jestem przekonana, że znajdzie swoich fanów.&lt;br /&gt;Fabuła książki jest stosunkowo sztampowa i mało skomplikowana. Ot, na spokojne miasteczko rzucono czar. Wszyscy zmarli wstają z grobów i powracają, by dręczyć swoich bliskich. Żywe trupy ma pokonać drużyna, której przewodzi Jonathan, wytrwały tropiciel i zabójca magów, człowiek o dość mocnym kręgosłupie moralnym, wyznający proste zasady, a przy tym dość zamknięty na odstępstwa od tego, co uznał za normę. Pod jego opieką znajduje się cała galeria postaci – wojowników i wojowniczek, ludzi od brudnej roboty, najemników, którzy zwalczają zło w ponurej krainie. I właśnie bohaterów będzie dotyczył pierwszy zarzut, jaki stawiam książce.&lt;br /&gt;Powieść jest stosunkowo krótka, natomiast zapoznajemy się na jej kartach z potężną grupą postaci, przedstawionych bardzo pobieżnie. Na plan pierwszy wysuwa się irytująca Elanie, młoda dziewczyna o dziwnych zdolnościach, która zaczyna podążać swoją własną ścieżką. Jej przemyślenia i wypowiedzi bywają denerwujące i infantylne, jakby tworzone na siłę. Co ciekawe, to właśnie jej powinniśmy kibicować, gdy przeciwstawia się Jonathanowi, jednak we mnie wzbudziła uczucie wręcz odwrotne. Postać ta jest drażniąca i miałka, bardzo marudna i moim zdaniem nieinteresująca. Wstyd się przyznać, ale kilkakrotnie przyszło mi na myśl „niech te zombiaki ją wreszcie zjedzą!”. Inni bohaterowie, poza wspomnianym Jonathanem, pozbawieni są w zasadzie indywidualności, nie przywiązują nas do siebie, czasem trudno ich rozróżnić. Być może, gdyby autorka zmniejszyła nieco tę drużynę, łatwiej byłoby się z nimi identyfikować i emocjonować ich przygodami, których niestety w książce też nie ma za wiele.&lt;br /&gt;Zamiast wartkiej akcji, jakiej spodziewałam się po literaturze opartej na RPG, mamy mnóstwo rozwlekłych, zbędnych i nużących opisów, które wstrzymują akcję, nie wnosząc przy tym nic nowego, czy świeżego. Najgorszą jednak stroną książki są dialogi. Mdłe, bezsensowne, o niczym. Nie wspominając już o tym, że kilkakrotnie miałam uczucie deja vu, bowiem sporo fraz, czy sytuacji po prostu się powtarzało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście książka nie ma samych wad. Bardzo spodobała mi się sama koncepcja krainy, w której toczy się akcja powieści. Panuje w niej ponury, mroczny klimat i wszechobecne poczucie beznadziei. Kraina potrafi wysysać energię z przybyłych do niej stworzeń, jest miejscem przeklętym, areną zabawy szaleńca. Dziwne uczucie niepokoju towarzyszyło mi jeszcze długo po zakończeniu lektury. Zainteresowało mnie również podejście do samej magii – trudnej, przeklętej sztuki, opisywanej w sposób niejako namacalny. Spore wrażenie zrobiły rozważania nad konsekwencjami, jakie niesie za sobą magia - w pewnym momencie już sami zaczynami wątpić, czy sama w sobie może być zła, czy jednak ludzie wpływają na to, jaki przybiera charakter. Był to zabieg naprawdę ciekawy, zmuszający do krótkiej refleksji. Niestety, opisów czarów, całej otoczki wokół nich, było na tyle dużo, że znów szybko mnie znudziły powtarzalnością pewnych motywów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużą zaletą powieści jest scena finalna, przywodząca na myśl akcję z typowych horrorów. Mroczne uliczki po zmierzchu, wypełnione armią nieumarłych, śmierć, zabierająca towarzyszy, brak pomocy ze strony mieszkańców. O tak, dla samej końcówki warto przeczytać tę książkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem sama, jak powinnam ocenić tę powieść. Z jednej strony ewidentnie nie jest to literatura wysokich lotów, z drugiej potrafi oczarować klimatem. Ma wiele wad, ale z drugiej strony kilka detali sprawia, że trudno uznać ją za prozę słabą. Myślę, że mimo wszystko warto wydawać w Polsce książki tego typu. Być może zainspiruje to kolejne pokolenia do sięgnięcia po „papierowe” RPG-i, poszukiwania niesamowitych światów i kreowania własnych, bardziej emocjonujących przygód. Innych może skłonić do sięgnięcia po literaturę fantastyczną z wyższej półki. Bardziej wybredny i doświadczony czytelnik na pewno nie powinien sięgać akurat po tę pozycję. No chyba, że bardzo lubi książki osadzone w realiach systemów RPG.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja pisana dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta.pl&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-5760775666300551706?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/5760775666300551706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/01/smierc-mrocznego-lorda-laurell-k.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/5760775666300551706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/5760775666300551706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/01/smierc-mrocznego-lorda-laurell-k.html' title='Śmierć mrocznego lorda, Laurell K. Hamilton'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i52.tinypic.com/mkhggi_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-2072444621335968449</id><published>2011-01-18T03:22:00.000-08:00</published><updated>2011-01-18T03:27:20.302-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urban fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Słodka jak krew, Petra Neomillner</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i56.tinypic.com/9s9y7s.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 245px;" src="http://i56.tinypic.com/9s9y7s.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jest wredna. Ostra, jak brzytwa, piękna i śmiertelnie niebezpieczna. Koszulka z napisem „wampir” i mocny makijaż, to nie poza. To sens jej istnienia. Tak, jest wampirem. Takim, jak lubię.&lt;br /&gt;Napiszę po raz setny – nie cierpię romantycznych, wzdychających do księżyca wampirów-kochanków, bardziej ludzkich, niż niejeden człowiek. Uwielbiam wampiry, które wywołują ciary na plecach i niepokój, gdy gaśnie światło. Jeśli nie gardzące ludźmi, to jednak traktujące je, jak swego rodzaju ciekawostki, stojące na niższym poziomie cywilizacyjnym. Petra Neomillner idealnie trafiła w moje gusta, tworząc niebanalną, intrygującą postać.&lt;br /&gt;Kocham Pragę i już dawno marzyłam sobie po cichu, żeby przeczytać powieść o wampirach osadzoną w realiach tego wyjątkowo klimatycznego miasta. I proszę. Wraz z Kristiną Salo krążymy mrocznymi, wąskimi uliczkami Pragi, dusimy się nikotynowym dymem w zatłoczonych knajpkach, odurzają nas narkotyki i smród na Dworcu Centralnym. A dookoła grasują bestie. I to prawdziwe bestie, bo wampiry Neomillner przejmują się ludźmi głównie wtedy, kiedy muszą, smak i zapach krwi przyprawia je o doznania silniejsze niż orgazm, są drapieżnikami, które nie zapomniały o swojej naturze. Kristina, choć nieco inna od swych braci, również nie zapomina o mrocznej stronie swojej duszy. Niedokończona przemiana sprawiła, że nasza bohaterka może poruszać się za dnia, czy jeść to, co ludzie (nie żeby sprawiało jej to wielką przyjemność), jednak cały czas instynkty są najważniejsze. Widok ludzkiego mięsa mimowolnie wywołuje odpowiednią reakcję, mężczyźni, których zaprasza do domu potrzebni są jej tak długo, jak może się nimi karmić. Później mogą spadać, pozbawieni wspomnień, dziwnie zamroczeni.&lt;br /&gt;Kristinie towarzyszy cała gama interesujących postaci, od zwykłych ludzi, często głupich, rzadziej fascynujących, przez wampirzą świtę, skłonną do intryg i wojen, do starszyzny, która wcale nie musi być wszechwiedząca i niezastąpiona. Najbardziej ciekawie prezentuje się postać Kaya – wampirzego egzekutora, który pamięta czasy, gdy żonę, która się znudziła, oddawano kumplom, czy po prostu się jej pozbywano. Brutalny i skuteczny, nieco przerażający, a jednak posiadający sporo magnetyzmu, Kay okaże się dobrym partnerem w działaniach Kristiny, która ma ręce pełne roboty.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Słodka jak krew&lt;/span&gt; to bezpretensjonalna, prosta w swej wymowie powieść na pograniczu urban fantasy, horroru i kryminału. Cięty humor, ostry, nafaszerowany wulgaryzmami język, zawrotnie szybka akcja, przerywana raz na jakiś czas zgrabnie opisanymi scenami erotycznymi sprawiają, że trudno ją odłożyć na później. To świetne czytadło, bez ambicji do bycia arcydziełem. Obowiązkowa lektura dla wszystkich fanów wampirów i solidnej literatury sensacyjnej. Mam nadzieję, że nie jest to ostatnie słowo autorki i możemy spodziewać się kontynuacji.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-2072444621335968449?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/2072444621335968449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/01/sodka-jak-krew-petra-neomillner.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2072444621335968449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2072444621335968449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/01/sodka-jak-krew-petra-neomillner.html' title='Słodka jak krew, Petra Neomillner'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i56.tinypic.com/9s9y7s_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-8026870290417780158</id><published>2011-01-13T07:25:00.000-08:00</published><updated>2011-01-13T07:38:38.739-08:00</updated><title type='text'>Propaganda</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Jak pewnie zauważyliście na bocznym pasu, postanowiłam wziąć udział w konkursie na Blog Roku 2010. Zasadnicza część konkursu polega na głosowaniu czytelników, więc byłoby mi bardzo miło, gdybyście zechcieli oddać na mnie głos. Zasady są następujące: należy wysłać sms na nr &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7122&lt;/span&gt; o treści &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;H00819&lt;/span&gt;. Koszt takiego smsa to 1,23 zł. W kodzie, który wysyłacie 0 to zero. I tyle. Będę wdzięczna za każdy głos.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-8026870290417780158?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/8026870290417780158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/01/propaganda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/8026870290417780158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/8026870290417780158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/01/propaganda.html' title='Propaganda'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-6505449462039382099</id><published>2011-01-12T07:31:00.000-08:00</published><updated>2011-01-15T01:26:55.559-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mainstream'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>Badyl na katowski wór, Alan Bradley</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i54.tinypic.com/2v1rf9i.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 233px;" src="http://i54.tinypic.com/2v1rf9i.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Sięgnięcie po drugą część jakiegoś cyklu wydawniczego wiąże się dla mnie z silnymi emocjami. Zazwyczaj jestem pełna obaw i wątpliwości, zwłaszcza, jeśli tom pierwszy bardzo mi się podobał. Boję się rozczarowania. Często żałuję, że jednak sięgnęłam po jakąś książkę, która popsuła wrażenia z lektury swych poprzedniczek. Na szczęście tym razem nie spotkała mnie taka przykra niespodzianka. Co więcej, odnoszę wrażenie, iż kontynuacja jest nawet lepsza niż naprawdę dobra pierwsza część przygód Flawii de Luce, więc z czystym sumieniem i prawdziwą przyjemnością zachęcam do zapoznania się z błyskotliwą powieścią &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Badyl na katowski wór&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Akcja powieści rozgrywa się w doskonale nam znanym, sielskim Bishop`s Lacey oraz w cichej, podupadające siedzibie rodu de Luce – Buckshaw. Autor niesamowicie oddał klimat tych miejsc. Życie biegnie w nich leniwie i spokojnie, mieszkańcy uwielbiają ploteczki, niemal każdy się tu zna i sporo o sobie wie. Jednak miasteczko ma też swoje mroczne tajemnice. Tym razem akcja tego interesującego kryminału kręci się wokół dwóch tajemniczych śmierci, które próbuje wyjaśnić (poza miejscową policją) inteligentna i urocza Flawia, jedenastoletnia fanka różnego rodzaju trucizn.&lt;br /&gt;Powieść jest nieco bardziej mroczna niż poprzednia część, co jest jej wielką zaletą. Pomimo pozornie spokojnego klimatu mamy do czynienia z naprawdę tragicznymi wydarzeniami – na oczach niemal wszystkich mieszkańców miasteczka umiera człowiek, a we wspomnieniach nadal utrzymuje się tragicznie zmarły chłopczyk. A w tym nie ma już nic sielskiego czy nudnego. Opowieść nie jest przy tym przytłaczająca, dzięki temu wrażenia z lektury są niesamowite.&lt;br /&gt;Nadal mamy do czynienia z  błyskotliwą, pierwszoosobową narracją, doskonałym humorem (nie rzadko czarnym), rewelacyjnymi dialogami i przemyśleniami głównej bohaterki. Po raz drugi oczarował mnie lekki, wciągający styl autora, który znów zachwycił mnie swoją erudycją. Poza, wtrącanymi mimochodem, ciekawostkami z zakresu chemii czy literatury, pojawia się zdecydowanie więcej nawiązań do historii II wojny światowej, i to z perspektywy przeciętnych ludzi, co jest jeszcze bardziej interesujące. Pomimo sporej wiedzy, przemyconej prze autora, książkę czyta się tak samo lekko, jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zatrute ciasteczko&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Kolejnym atutem jest malownicza galeria bohaterów – od Flawii, którą jestem gotowa z miejsca zaadoptować, przez kapryśne siostry, zamkniętego w sobie ojca, zwariowaną ciotkę, skrytego Doggera, bardzo różnych mieszkańców miasteczka aż do kapryśnego Ruperta, wszystkie postacie sprawiają wrażenie realnych. Jestem przekonana, że każda z tych osób mogłaby być człowiekiem z sąsiedztwa, wykreowani zostali bowiem w sposób bardzo przekonujący.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Badyl na katowski wór&lt;/span&gt; to bardzo dobry kryminał, z ciekawą, nieraz zaskakującą fabułą, fantastycznymi opisami, świetnymi bohaterami i naprawdę dobrym zakończeniem. Lektura powinna sprawić wielką przyjemność całej rodzinie. W każdym razie moja już ustawiła się w kolejce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo dziękuję &lt;a href="http://www.vesper.pl/"&gt;WYDAWNICTWU VESPER&lt;/a&gt; za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ogłoszenia techniczne&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Z nowym rokiem przyszedł czas na kolejne drobne zmiany. Zdaję sobie sprawę, że recenzje bywają bardzo subiektywne i z nie wszystkimi moimi opiniami musicie się zgadzać, więc postanowiłam dodać do każdego posta &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;mini ankietę&lt;/span&gt;. Dzięki jej wynikom  inni czytelnicy będą mieli pełniejszy obraz danej książki. Może się okazać, iż ja niespecjalnie zachwalam jakąś pozycję, a z opinii czytelników wynika, że mogę nie mieć racji. Dlatego zachęcam - głosujcie w ankietach, zajmuje to naprawdę mało czasu, a może okazać się pomocne dla innych.&lt;br /&gt;Na dniach pojawią się również nowe tagi, dotyczące oceny książek, aby łatwiej było wyszukać te, które generalnie uważam za wartościowe lub te, na które, moim zdaniem, szkoda czasu. Chwilowo się mogę się jeszcze zdecydować, jaką formę powinny przyjąć te oceny (1,2,3,4,5 czy np polecam/nie polecam lub świetna/średnia/kiepska). Macie jakieś pomysły?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-6505449462039382099?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/6505449462039382099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/01/badyl-na-katowski-wor-alan-bradley.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6505449462039382099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6505449462039382099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/01/badyl-na-katowski-wor-alan-bradley.html' title='Badyl na katowski wór, Alan Bradley'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i54.tinypic.com/2v1rf9i_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1310970920612547983</id><published>2011-01-09T09:22:00.000-08:00</published><updated>2011-01-15T01:28:59.838-08:00</updated><title type='text'>Plan na rok 2011</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Z dużym opóźnieniem, ale za to z sercem pełnym wiary i optymizmu przystępuję do zapisania noworocznych postanowień. Sprawa została przeze mnie poważnie przemyślana, co więcej, za rok mam zamiar uczciwie się rozliczyć i ponieść ewentualne konsekwencje. Ale do rzeczy.&lt;br /&gt;Uświadomiłam sobie niedawno, że czytam mniej. Więcej niż przeciętny człowiek, to pewne, ale mniej niż zwykłam do tej pory. Dlatego solennie obiecuję, że do końca roku przeczytam 60 książek i każdą z nich opiszę na blogu, czego zdecydowanie zabrakło w roku poprzednim. Obiecywałam sobie, że o każdej przeczytanej książce coś napiszę, później zapominałam, później mi się nie chciało, a jeszcze później czytałam coś innego, więc nie było sensu wracać do starszych lektur. Koniec z lenistwem, wiwat spisane refleksje! Na tę radosną okoliczność stworzyłam nawet specjalną &lt;a href="http://lubimyczytac.pl/profil/18012/sheila/polka/107196/2011/lista"&gt;PÓŁKĘ&lt;/a&gt; na portalu Lubimy Czytać, aby dokładnie kontrolować lektury w 2011 roku. Bardzo sprytnie, w czasie wolnym tuż po Sylwestrze, przeczytałam szybko dwie książki na dobry początek, coby półka nie świeciła pustkami.&lt;br /&gt;Sprawa druga, uświadomiona całkiem niedawno - w ostatnich latach, poza tym, co musiałam przeczytać z związku z pracą, nie sięgałam po literaturę głównonurtową. Ba! Test na Facebooku wykazał, że spośród 100 książek uznanych przez BBC za absolutnie najważniejsze (no dobra, z wieloma tytułami mogłabym polemizować, ale nie o to chodzi, więc odpuszczam) przeczytałam jedynie 31. Tak więc drugie postanowienie, zawierające się w pierwszym i szlachetnie je uzupełniające brzmi: w szczęśliwej 60-tce mych przyszłych lektur, musi znaleźć się co najmniej 10 pozycji uznanych za klasyki. W ramach inspiracji analizuję sobie &lt;a href="http://klasykaliteraturypopularnej.blogspot.com/2010_07_01_archive.html"&gt;LISTĘ&lt;/a&gt; klasyki literatury popularnej, która jakiś czas temu stanowiła temat wyzwania czytelniczego, w którym nie wzięłam udziału ze względu na wrodzone lenistwo i mnóstwo innych pilnych spraw na głowie.&lt;br /&gt;Tak więc trzymajcie za mnie kciuki! Możecie też z wypiekami na twarzy śledzić moje postępy, bo będzie to podróż wybitnie emocjonująca, zwłaszcza, jak wyjdzie na jaw, że nigdy w życiu nie czytałam &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Diuny&lt;/span&gt;, żadnej książki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jane Austen&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Moby Dicka&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Pozdrawiam noworocznie!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1310970920612547983?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1310970920612547983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/01/plan-na-2011-rok.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1310970920612547983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1310970920612547983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2011/01/plan-na-2011-rok.html' title='Plan na rok 2011'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-4111443161379914491</id><published>2010-12-27T08:11:00.000-08:00</published><updated>2010-12-29T06:04:31.400-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mainstream'/><title type='text'>Zatrute ciasteczko, Alan Bradley</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i52.tinypic.com/1zf5x10.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 239px;" src="http://i52.tinypic.com/1zf5x10.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Muszę przyznać, że od bardzo, a nawet bardzo bardzo dawna nie miałam w rękach książki należącej do tzw. mainstreamu. Zaczytana w fantastyce zdecydowanie zaniedbałam inną literaturę. Z przyjemnością jednak naprawiam swój błąd i śpieszę donieść, że jestem oczarowana. Przedmiotem mego zachwytu okazała się, z pozoru niewinna, kryminalna opowieść o jedenastoletniej miłośniczce chemii. &lt;br /&gt;Powieść &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zatrute ciasteczko&lt;/span&gt;, bo to o niej mowa, podbiła moje serce błyskawicznie. Po kilku stronach wiedziałam już, że trzymam w ręku książkę, na którą czekałam od dawna. Błyskotliwą, czarującą, interesującą, po prostu świetnie napisaną. Nic dziwnego, że robi ona furorę na całym świecie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja powieści rozgrywa się w latach pięćdziesiątych XX-wieku w angielskiej wiosce Bishop`s Lacey. Jest to miejsce pozornie leniwe i senne, a jedynymi rozrywkami inteligentnej Flawii de Luce są drobne psikusy, wyrządzane siostrom. I faktycznie tak też będzie – do czasu, aż nasza bohaterka nie znajdzie w ogródku trupa. Tyle w kwestii fabuły, nie chcę bowiem nikomu zepsuć przyjemności z lektury. Warto jedynie wspomnieć, że akcja posuwa się wartko, opisy nie przytłaczają, tworząc rewelacyjny klimat małego miasteczka, a i sama zagadka, wokół której rozwija się historia nie jest zbyt jednoznaczna. Powieść trzyma w napięciu do ostatnich stron, nawet jeśli szybko rozumiemy, że musi się dobrze skończyć. Widać, że autor to prawdziwy erudyta, który co krok raczy nas niewymuszonymi ciekawostkami z dziedziny chemii, historii, literatury i filatelistyki, a nawet sztuki iluzji, co na mnie wywarło ogromne wrażenie. Uważam, że przemycanie ogromnej wiedzy w literaturze rozrywkowej, to bardzo trudne zadanie, łatwo bowiem wpaść w pułapkę pretensjonalności czy nachalnego dydaktyzmu. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Alan Bradley&lt;/span&gt; poradził z tym sobie bez pudła! Stworzył uroczą, stylową powieść, przywodzącą na myśl stare, angielskie kryminały. To prawdziwa czytelnicza uczta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największą zaletą powieści jest bez wątpienia sama jej bohaterka. Inteligentna, bystra, zabawna i bardzo ciekawa świata, zdecydowanie bardziej dojrzała niż jej przeciętna rówieśniczka, Flawia jest typem bohatera, z którym szybko zaczynamy się identyfikować. Ba! Błyskawicznie kradnie nam serce i wzbudza sympatię. Perypetie Flawii to urokliwa podróż do krainy dzieciństwa, z zagadką kryminalną w tle. Obserwacje i przemyślenia Flawii, oraz duża część jej wypowiedzi powodowały u mnie głośne wybuchy śmiechu lub co najmniej uśmieszki nad stronicami powieści. Uwielbiam prezentowany w książce rodzaj inteligentnego humoru, a już Flawia okazała się tu mistrzynią. Miałam małe wątpliwości, czy nasza bohaterka może sprawiać wrażenie autentycznej – w dzisiejszych czasach raczej trudno o dzieci, które miałyby tak szerokie horyzonty i tak złożone charaktery, jednak dałam się przekonać. Co więcej, marzy mi się spotkanie kogoś takiego w prawdziwym świecie. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Alan Bradley&lt;/span&gt; pozostawił mnie z poczuciem, że to możliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zatrute ciasteczko&lt;/span&gt; to wyborna lektura, przy której nie nudziłam się ani chwili. Rewelacyjny styl pierwszoosobowej narracji, ciekawe tło i naprawdę zajmująca zagadka, sprawiły, że lektura upłynęła mi bardzo przyjemnie. Co ciekawe, powieść powinna przypaść do gustu całej gamie czytelników, zarówno młodszych, jak i starszych, ma bowiem wiele zalet, dzięki którym każdy powinien znaleźć w niej coś dla siebie. Z wielkim entuzjazmem zabieram się za drugi tom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na marginesie tych rozważań pozwolę sobie jeszcze wspomnieć o okładce. Choć sama udowadniałam kilkakrotnie, że nie po niej należy oceniać książkę, to jednak w tym wypadku świetna, przywodząca na myśl filmy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tima Burtona&lt;/span&gt;, okładka, idzie w parze ze wspaniałą zawartością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję &lt;a href="http://www.vesper.pl/"&gt;Wydawnictwu Vesper&lt;/a&gt; za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-4111443161379914491?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/4111443161379914491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/12/zatrute-ciasteczko-alan-bradley.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4111443161379914491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4111443161379914491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/12/zatrute-ciasteczko-alan-bradley.html' title='Zatrute ciasteczko, Alan Bradley'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i52.tinypic.com/1zf5x10_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-4002749026075430468</id><published>2010-12-26T04:05:00.000-08:00</published><updated>2011-01-15T01:12:30.160-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dark fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>Powrót Czarnej Kompanii, Glen Cook</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i53.tinypic.com/ohjs6w.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 183px; height: 275px;" src="http://i53.tinypic.com/ohjs6w.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zapraszam do zapoznania się z kolejną recenzją, pisaną dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wznowienie serii o &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czarnej Kompanii&lt;/span&gt; było, moim zdaniem, jedną z najbardziej trafnych decyzji wydawnictwa Rebis. Dzięki temu kolejne pokolenia czytelników mogą zapoznać się z tym fenomenalnym dziełem, bez konieczności buszowania po antykwariatach i walki o poszczególne tomy, z czym, swego czasu, sama się borykałam. Ale do meritum – &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Powrót Czarnej Kompanii&lt;/span&gt; to już trzeci tom zbiorczego wydania jednego z najważniejszych cyklów fantasy, który bardzo szybko trafił na sam szczyt w moim prywatnym rankingu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem tom składa się z dwóch powieści: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ponure lata&lt;/span&gt; oraz &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A imię jej ciemność&lt;/span&gt;, których cechą wspólną jest spójna narracja Murgena, nowego kronikarza Kompanii. Nie ukrywam, że zdecydowanie bardziej lubię taką jednorodną narrację, dzięki której lektura zamienia się niejako w wysłuchiwanie opowieści, co bardzo cenię w fantasy. Z drugiej jednak strony jestem zagorzałą fanką Konowała, więc trochę ubolewam, że znów Kroniki spisuje ktoś inny, nadając im jednak bardzo osobisty charakter. Murgen jest zupełnie innym kronikarzem niż Konował czy Pani, a tom Ponure lata jest przez to jednym z najdziwniejszych. Mnóstwo tu osobistych dygresji i rozważań, balansowania na granicy czasu – Murgen niejednokrotnie osuwa się w wir szaleństwa i niejako podróżuje w czasie. Swoje ataki wnikliwie opisuje w Kronikach, co na mnie zrobiło piorunujące wrażenie, zdaję sobie jednak sprawę z tego, że niektórych może to znudzić czy zwyczajnie zmęczyć, inni pogubią się w tym, co dzieje się tu i teraz, a co jest jedynie mglistym przebłyskiem przeszłości. Murgen jest zdecydowanie mniej konkretny i precyzyjny w swoich opisach niż Konował, czasem bywa chaotyczny. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Glen Cook&lt;/span&gt; okazał się prawdziwym mistrzem w konstruowaniu narracji, tak odmiennej od poznanych dotychczas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powrót &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czarnej Kompanii&lt;/span&gt; to tom nieco inny od poprzednich. Bardziej leniwy, nie naszpikowany akcją, jak to miało miejsce do tej pory. Bieg wydarzeń zdecydowanie zwolnił, duża część &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ponurych lat&lt;/span&gt; to dramatyczny opis przeżyć Kompanii w oblężonym mieście. Opis niesamowicie realistyczny, wstrząsający i poruszający. Mam wrażenie, że mogłaby być to relacja z jakiejkolwiek prawdziwej wojny – wraz z bohaterami cierpimy głód, brodzimy po kostki w błocie, zdrapujemy paznokciami brud z poranionej skóry. Podczas lektury niemal czujemy wszechobecny smród, a nasze ciało przechodzą dreszcze na wieść o tym, że gdzieś w podziemiach ktoś pije ludzką krew. W takim świecie mało jest miejsca na miłość, która przedstawiona została w sposób bardzo oszczędny. Ten brutalny świat, w jakim przyszło żyć członkom Kompanii na długo zapada w pamięć. Akcja powieści nieco przyspiesza w tomie A imię jej ciemność, opisującym podróż do Khatovaru, który stał się prawdziwą obsesją Konowała.&lt;br /&gt;Po raz kolejny wracamy do znanych już bohaterów, choć Kompania chyba nigdy nie była tak liczna, jak teraz. Obserwujemy, jak członkowie Kompanii starzeją się lub dojrzewają, widzimy, jak umierają, co nagle staje się po prostu naturalną koleją losu. Długo zastanawiałam się nad tym zabiegiem i nadal nie wiem, czy to autor swoją chłodną narracją pokazuje, że żołnierze coraz mniej emocjonalnie podchodzą do śmierci, czy to ja, czytelnik, podobnie, jak bohaterowie wystarczająco się na nią uodporniłam i z większą łatwością przechodzę nad nią do porządku dziennego. W każdym razie jest to niesamowity zabieg, który pokazuje mechanizmy wojny oraz uświadamia nam, że nawet ludzka śmierć może stać się czymś naturalnym, nad czym nie trzeba się długo rozwodzić w chwili, gdy dookoła wszystko płonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co niezmiennie zachwyca w tym cyklu? Niewątpliwie cały wachlarz charakterów, w których wciąż nie ma postaci kryształowo dobrych i złych do szpiku kości. Wciąż jest tu cynizm i pragmatyczne podejście do wyznaczonych zadań, które chyba najpełniej oddaje jeden z moich ulubionych cytatów: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chciałem powiedzieć Konowałowi: Stary, jesteśmy tylko Czarną Kompanią. Jesteśmy bandą nieprzystosowanych do życia facetów, którzy umieją tylko wynajmować swoje miecze. Jasne, wdaliśmy się w z góry przegraną walkę z kilkoma dziwadłami, ale za sto lat nikogo to już nie będzie obchodzić. Uwikłaliśmy się w sprawę honoru, z powodu obietnic, jakie złożyliśmy (…). Nie próbuj jednak wmawiać nikomu, że zbawimy świat.&lt;/span&gt; W Czarnej Kompanii nie ma herosów czy altruistów, są ludzie, którzy z różnych powodów robią to, co muszą. Nie dorabiają do tego zbędnej ideologii, nie liczą na sławę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całość obrazu rewelacyjnie uzupełniają intrygi, nagłe i zaskakujące zmiany sojuszy, zdrady i niesamowite zwroty akcji. Ten cykl naprawdę czyta się z wypiekami na twarzy, sceny batalistyczne wciskają w fotel, a całość twardo siedzi w głowie i nie pozwala o sobie zapomnieć. Już żałuję, że do końca pozostał jedynie ostatni tom, choć na początku byłam przerażona ilością części, które składają się na tę mroczną historię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Powrót Czarnej Kompanii&lt;/span&gt; to niesamowita lektura, którą polecam każdemu. Warto jednak poznawać losy Kompanii w niewielkich odstępach czasu – po dłuższej przerwie miałam drobne problemy w połapaniem się kto jest kim z postaci pobocznych i jakie relacje łączyły danych bohaterów w przeszłości. Mam jednak nadzieję, że ten drobiazg was nie zrazi i, podobnie jak ja, staniecie się wielbicielami tego, bez wątpienia, rewolucyjnego cyklu.&lt;br /&gt;Z pozostałymi recenzjami można się zapoznać na starszych stronach bloga: &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/05/kroniki-czarnej-kompanii-glen-cook.html"&gt;Kroniki Czarnej Kompanii&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/06/ksiegi-poudnia-glen-cook-recenzja-dla.html"&gt;Księgi Południa&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-4002749026075430468?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/4002749026075430468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/12/powrot-czarnej-kompanii-glen-cook.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4002749026075430468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4002749026075430468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/12/powrot-czarnej-kompanii-glen-cook.html' title='Powrót Czarnej Kompanii, Glen Cook'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i53.tinypic.com/ohjs6w_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1237398643125639567</id><published>2010-12-06T11:45:00.000-08:00</published><updated>2011-02-22T01:41:49.031-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4/6'/><title type='text'>Kamień Rozstania, Tad Williams</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i56.tinypic.com/140vsr4.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 240px;" src="http://i56.tinypic.com/140vsr4.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt; Nowa recenzja dla portalu &lt;a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=8550"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cykl &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pamięć, Smutek i Cierń Tada Williamsa&lt;/span&gt; należy do jednego z najbardziej popularnych i docenianych cyklów high fantasy. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kamień Rozstania&lt;/span&gt; to już drugi tom tego potężnego dzieła, wznowiony przez wydawnictwo Rebis w tym roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie, jak część pierwsza, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kamień Rozstania&lt;/span&gt; jest monumentalną epopeją, która wciąga nas w wir dalszych przygód znanych bohaterów. Tym razem celem, do którego dążą, jest tytułowy Kamień Rozstania, mityczne sanktuarium, owiane mgiełką tajemnicy. Od powodzenia tej podróży zależą oczywiście losy świata. Podróż Simona i Binabika przeplata się z losami uroczej i dzielnej księżniczki Miriamele, którą czeka sporo przygód i niebezpieczeństw, perypetiami udręczonego księcia Josui, knowaniami Eliasa i Pryratesa oraz walką o przetrwanie ludu podległego stojącej na granicy szaleństwa Maegwin. Jak widać mnogość wątków i postaci znowu okaże się najbardziej charakterystyczną cechą powieści. Bez Aneksu, ani rusz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, iż &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tad Williams&lt;/span&gt; wykreował swój świat z wielkim rozmachem i dbałością o szczegóły. Bywa to niekiedy męczące, jednak jednocześnie bardzo imponuje. Nasi bohaterowie trafią do niesamowitych miejsc, z których wymienić wystarczy niedostępne dla ludzi siedziby Sithów czy niezwykłą krainę trolli. Każdy z nich przedstawiony został nam dość dokładnie, każdy ma swoją historię i unikalny charakter. Sporo opisów, czy nie wnoszących zbyt wiele do akcji dialogów, przybliża nam te postacie i sprawia, że zdecydowanie łatwiej jest się z nimi identyfikować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W powieści najbardziej doceniam brak typowych dla high fantasy rozwiązań. Choć Simon odnalazł miecz, który jest potężnym artefaktem, to jednak nie uzyskał on nagle niesamowitych mocy i, choć czasem sam jest zdziwiony, że nie działa to, jak w znanych mu legendach, musi sam pracować na każdy kolejny sukces.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachwycającym wątkiem jest dojrzewanie Simona. W drugim tomie jest on już zupełnie innym człowiekiem, niż wcześniej. Walka, śmierć i wyczerpująca podróż zostawiły na nim swoiste piętno. Choć sam uważa siebie za zwykłego chłopca podkuchennego, nikt nie ma już wątpliwości, że staje się mężczyzną. Nagle zaczyna przerastać wzrostem swoich towarzyszy, uczy się walczyć, przeżywa prawdziwy kryzys wiary, gdy zaczynają wykruszać się jego przyjaciele. Dusza zagubionego chłopca, zaczyna przekuwać się w duszę młodego wojownika. Dojrzewa również jego subtelne uczucie do Miramele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę wzbogacają wątki polityczne i religijne. Szczególnie rozbudowany został system wierzeń, w którym z jednej strony zaprezentowano stare wierzenie, zbliżone moim zdaniem do większości obrzędów pierwotnych, z drugiej zaś strony poznajemy nową, objawioną religię, wzorowaną bez wątpienia na chrześcijaństwie. Innym dodatkiem do akcji stały się pieśni, legendy i różnego rodzaju wiersze, a nawet dziecięce rymowanki, dzięki którym możemy poczuć, że ten świat mógłby naprawdę istnieć. Wszystkie elementy zaprezentowane w powieści tworzą bowiem spójną całość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, choć doceniam ogrom wysiłku włożonego w kreację świata, w budowę historii i stworzenie tak wielu zróżnicowanych bohaterów, chyba nie zostanę fanatyczną fanką Williamsa. Owszem – &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kamień Rozstania&lt;/span&gt; to dobra, a może nawet bardzo dobra powieść, jednak jej rozwlekłość, drobiazgowość w opisie świata, sprawiły, że znów zdarzało mi się zwyczajnie nudzić. Choć od samego początku rzuceni zostaliśmy w wir fascynujących przygód i byłam przekonana, że to spotkanie z prozą autora wypadnie znacznie lepiej, niż poprzednie, to jednak pozostaję nie do końca usatysfakcjonowana, choć zdecydowanie bardziej zadowolona z lektury niż ostatnio. Być może wynika to z faktu, że nie przepadam za high fantasy, a – mówiąc z przymrużeniem oka – &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tolkien&lt;/span&gt; był tylko jeden.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego jednak uważam, że powieść ta powinna stać się lekturą obowiązkową młodego człowieka? (Bo tak właśnie, wbrew pozorom, uważam). Otóż brakuje nam coraz bardziej literatury, w której jasno przedstawiono co jest dobre, a co złe. Literatury pouczającej, mówiącej bez zadęcia o podstawowych wartościach, jak miłość, męstwo, odwaga czy przyjaźń. Literatury, w której białe jest białe, a czarne - czarne. W oparciu o taką właśnie literaturę można budować solidny kręgosłup moralny i zdrowy, pełen wiary w dobro drugiego człowieka, obraz świata. Chciałabym, żeby moje dzieci czytały takie właśnie książki. Tak więc, dla miłośników gatunku, będzie to lektura nie tylko przyjemna, ale i wartościowa.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1237398643125639567?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1237398643125639567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/12/kamien-rozstania-tad-williams.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1237398643125639567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1237398643125639567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/12/kamien-rozstania-tad-williams.html' title='Kamień Rozstania, Tad Williams'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i56.tinypic.com/140vsr4_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-3279715329003587580</id><published>2010-12-05T13:16:00.000-08:00</published><updated>2010-12-05T13:21:58.862-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>And the winner is...</title><content type='html'>&lt;embed width="440" height="420" type="application/x-shockwave-flash" src="http://v7.tinypic.com/player.swf?file=1zdm2s4&amp;s=7"&gt;&lt;br&gt;&lt;font size="1"&gt;&lt;a href="http://tinypic.com/player.php?v=1zdm2s4&amp;s=7"&gt;Original Video&lt;/a&gt; - More videos at &lt;a href="http://tinypic.com"&gt;TinyPic&lt;/a&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Mam nadzieję, że w miarę widoczny jest napis, który głosi, iż w urodzinowym konkursie zwyciężyła SANTANNA! Proszę o maila z adresem do wysyłki, szykuję książkę i w mgnieniu oka poleci ona do Ciebie. Przepraszam za słabą jakoś filmu, ale to były pierwsze próby z kamerką internetową, mam nadzieję, że wybaczycie.&lt;br /&gt;Gratuluję zwyciężczyni i mam nadzieję, że niedługo znów uda się zorganizować jakiś fajny konkurs.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-3279715329003587580?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/3279715329003587580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/12/and-winner-is.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3279715329003587580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3279715329003587580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/12/and-winner-is.html' title='And the winner is...'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-8196868295610816758</id><published>2010-11-26T07:59:00.000-08:00</published><updated>2011-01-15T01:13:44.256-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='6/6'/><title type='text'>Następca, M. S. Diaczenko</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i53.tinypic.com/2lj6qhc.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 249px;" src="http://i53.tinypic.com/2lj6qhc.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do zapoznania się z kolejną recenzją pisaną dla portalu &lt;a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=6131"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do lektury &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Następcy&lt;/span&gt;, trzeciego tomu tetralogii &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tułacze&lt;/span&gt;, autorstwa &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Siergieja i Mariny Diaczenko&lt;/span&gt;, przystąpiłam z prawdziwą przyjemnością. Po doświadczeniach z pierwszą i drugą częścią wiedziałam doskonale, że książka musi wzbudzić mój zachwyt, przykuć do fotela i pozostawić z głową pełną refleksji i pięknych obrazów. I oczywiście nie zawiodłam się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Diaczenko to prawdziwi magicy. Czarują przepięknym językiem, zachwycają wnikliwą analizą natury człowieka, rozpieszczają barwną, gawędziarską narracją. Nawet, jeśli sięgają po tematy trudne, to zawsze towarzyszy temu głęboka wiara w dobro, które drzemie w każdym z nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Następca&lt;/span&gt; to powieść najbardziej dramatyczna i poruszająca z cyklu. Powieść o cierpieniu, miłości i demonach przeszłości. Być może brzmi to dość banalnie, ale zapewniam – z banałem nie ma nić wspólnego. Wydarzenia opisywane w tym tomie rozgrywają się wiele lat od zdjęcia klątwy z Egerta Solla, historii opisanej w drugim tomie cyklu. Egert jest szczęśliwym mężem pięknej Torii, dawno już zapomniał o mrocznych chwilach i cieszy się życiem rodzinnym. Diaczenko lubią jednak testować kondycję człowieka, więc i tym razem ich bohaterowie będą musieli odnaleźć się w ekstremalnych warunkach. Warto się przekonać, czy zdadzą egzamin z człowieczeństwa.&lt;br /&gt;Tym razem na plan pierwszy wysuwa się Luar, syn Egerta i Torii, młody chłopak, który wkracza dopiero do krainy dorosłości. Wychowany w przepełnionym miłością domu, nie obeznany z prawami, jakie rządzą światem, nagle pozostanie sam. No, może nie całkiem. Drugim narratorem powieści jest Tantala, młoda aktorka wędrownej trupy aktorskiej, która przypadkiem zdemaskuje tragiczną prawdę o prawdziwym pochodzeniu Luara. Od tego momentu zacznie się prawdziwy dramat. Ludzie, darzący się miłością odsuną się od siebie, Egert wybierze ucieczkę, Toria szaleństwo. Luar zaś będzie musiał sam poradzić sobie ze swoim pochodzeniem. I podjąć decyzję, która zaważy na losach świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesamowici, przekonujący bohaterowie, występujący u tego rosyjsko-ukraińskiego duetu, to powoli standard. Nie znajdziecie tu postaci papierowych czy niewiarygodnych. Każda osoba, to człowiek z krwi i kości, każda posiada dużą indywidualność i specyficzne cechy charakteru. Świadczy to o wielkim talencie autorów, ale też o ich znajomości psychologii człowieka. Chylę czoła przed ich umiejętnościami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co w tym tomie ujęło mnie najbardziej? Przede wszystkim wnikliwe stadium kobiecej duszy. Każda z nas, która kochała do szaleństwa, będzie wiedziała o czym mówię. Tantala to niesamowicie zarysowana postać. Jest młoda, ale niesamowicie dojrzewa na kartach powieści. Jest idealistką, marzycielką, a jednocześnie kobietą twardo stąpającą po ziemi. Bierze na swoje barki zbyt wiele, by mogła to udźwignąć bez szwanku. Kocha i nienawidzi, zaskakuje chłodnym wyrachowaniem i wzrusza pełnymi miłości gestami. Jest naiwna i przebiegła, piękna i opiekuńcza. Jej miłość to wariactwo, ale pełno w niej szczerości i bezinteresowności. A, że od miłości tylko krok do rozpaczy i nienawiści, to już inna sprawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Diaczenko&lt;/span&gt; po raz kolejny mnie zachwycili. Stworzyli dzieło głęboko humanistyczne, dzieło o ludziach, którzy muszą podźwignąć się nawet po największym dramacie. Ostrzegam – nie znajdziecie tu prostej, przyjemnej rozrywki, ale piękną, a niekiedy przerażającą powieść psychologiczną, odpowiadającą na wiele ważnych pytań. Ciekawym wątkiem stały się dla mnie rozważania, co tak naprawdę decyduje o charakterze i decyzjach człowieka. Czy wpływają na nie tylko i wyłącznie geny, czy jednak można przed nimi uciec, czy wychowanie może odegrać decydującą rolę w kształtowaniu człowieka, czy nie ma w zasadzie żadnego znaczenia. Następca to powieść pasjonująca i bardzo mądra, skryta pod subtelnym płaszczykiem fantasy, ale mówiąca o każdym z nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy w książce udało mi się odnaleźć jakieś wady? W zasadzie jedną, malutką. Końcówka powieści jest dość patetyczna i rozdmuchana. Zazwyczaj bardzo ostro oceniam patos, występujący w fantasy, tutaj jednak nie przeszkadzał mi za bardzo. Ba! Diaczenko idealnie sterowali moimi uczuciami. Wiedząc, że jest to zabieg celowy, który musi wycisnąć łzy z oczu, i tak płakałam jak dziecko nad ostatnimi stronami powieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli znacie poprzednie dwa tomy, to zapewne nie muszę Was zachęcać do zapoznania się z Następcą. Moim zdaniem jest to najlepsza część cyklu, najbardziej denerwująca, bo nikt nie lubi, gdy wspaniali bohaterowie muszą cierpieć, pasjonująca i zapadająca w pamięć. Jeśli nie mieliście okazji zapoznać się z tą pozycją, a interesuje Was psychologia i lubicie podumać nad naturą człowieka – cóż, polecam jak najszybciej nadrobić zaległości. Warto jednak czytać książki po kolei. Każda z nich jest osobną historią, jednak widać bardziej i mniej subtelne nawiązania do poprzednich części – nie odmawiajmy sobie przyjemności odnajdywania tych najbardziej zawoalowanych. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Następca&lt;/span&gt; to wyrafinowana, piękna i mądra literatura, którą polecam w zasadzie każdemu.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Pamiętajcie o &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/11/urodzinowy-konkurs.html"&gt;KONKURSIE&lt;/a&gt;!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-8196868295610816758?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/8196868295610816758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/11/nastepca-m-s-diaczenko.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/8196868295610816758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/8196868295610816758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/11/nastepca-m-s-diaczenko.html' title='Następca, M. S. Diaczenko'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i53.tinypic.com/2lj6qhc_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7610184467466736831</id><published>2010-11-25T08:04:00.001-08:00</published><updated>2010-11-25T08:23:45.337-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Urodzinowy konkurs</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Tak się cieszyłam na pierwsze urodziny bloga, że z tego wszystkiego je przegapiłam. Ale nic straconego! Z tygodniowym opóźnieniem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sheila recenzuje&lt;/span&gt; świętuje swoje urodziny i ma do sprezentowania książkę. I to nie byle jaką! Trafiłam dziś na stare wydanie zbioru opowiadań H.P. Lovecrfta &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zew Cthulhu&lt;/span&gt;. Nabyłam błyskawicznie, a po 5 minutach wracałam biegiem do księgarni kupić drugą.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i51.tinypic.com/111jq82.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 198px;" src="http://i51.tinypic.com/111jq82.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam więc do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;konkursu&lt;/span&gt;, którego zasady są szalenie łatwe. Każdy, kto chce wziąć udział w losowaniu zostawia komentarz pod tym postem, oraz linkuje informację o urodzinowym konkursie u siebie na blogu. Za tydzień wylosuję zwycięzcę, do którego prześlę książkę. Termin zgłoszeń upływa 3 grudnia o godz. 24. Następnego dnia robię losowanie. Z osobą, która zwycięży skontaktuję się mailowo.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7610184467466736831?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7610184467466736831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/11/urodzinowy-konkurs.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7610184467466736831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7610184467466736831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/11/urodzinowy-konkurs.html' title='Urodzinowy konkurs'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i51.tinypic.com/111jq82_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-6519849909378576243</id><published>2010-11-03T10:00:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:14:22.071-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4/6'/><title type='text'>Smoczy Tron, Tad Williams</title><content type='html'>&lt;img src="http://i55.tinypic.com/2m6ah5s.jpg"align="left"&gt;&lt;p align="justify"&gt;Po dłuuugiej przerwie powracam, jako szczęśliwa, młoda małżonka ;) Mam nadzieję, że po ślubie wena będzie większa niż zwykle.&lt;br /&gt;Prezentuję kolejną recenzję pisaną dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;, tym razem na tapecie high fantasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubicie czarną magię, smoki, tajemnicze artefakty i wojny, które zmieniają bieg historii? Albo młode księżniczki, bohatera z ludu, drużynę i przygodę? Jeśli tak – sięgnijcie po &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Smoczy Tron&lt;/span&gt;, pierwszy tom uznanego cyklu high fantasy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pamięć, Smutek i Cierń&lt;/span&gt;, autorstwa &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tada Williamsa&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść rozkręca się bardzo powoli. Trafiamy na dwór umierającego króla Presera Johna, gdzie poznajemy sympatycznego, acz niezdarnego i wiecznie rozkojarzonego Simona, chłopca na posyłki, marzącego o bitwach, olbrzymach i morskich podróżach na wielkich lśniących okrętach… Chłopiec przypadkiem dostaje się na naukę u Doktora Morgenesa, zwanego Tym, Który Nosi Zwój, zamkowego lekarza i mędrca, który zna wiele legend i pradawnych historii. Czas płynie leniwie, Simon spędza u Doktora całe dnie, za co nie raz obrywa w ucho od Rachel, surowej, acz kochającej i w gruncie rzeczy pełnej ciepła ochmistrzyni, przyjaciółki zmarłej matki Simona. Wszystko zostaje wywrócone do góry nogami w chwili śmierci sędziwego, mądrego króla. Na dworze pojawiają się dwaj jego synowie – następca tronu Elias i jego młodszy brat Josua, który dość szybko znika w tajemniczych okolicznościach. Tymczasem Wielki Król robi się coraz bardziej podejrzliwy, rozdrażniony, niknie w oczach, a każdą wolną chwilę spędza w towarzystwie Pryratesa, Nabbańczyka, alchemika i czarownika, który sączy jad do jego ucha. Ciekawski Simon, który uwielbia zapuszczać się w różne zakamarki zamczyska, zupełnie przypadkowo trafia do mrocznej celi, w której, w nieludzkich warunkach więziony jest Josua. Oczywiście wraz z Doktorem uwalnia księcia i, ryzykując życie, pomaga mu w ucieczce z zamku. Od tego momentu staje się poszukiwanym przez Wielkiego Króla zdrajcą. Rozpoczyna się jego samotna, pełna udręki wędrówka. W tym momencie aż prosi się, by napisać, iż jest to pełna przygód i nagłych zwrotów akcji, pasjonująca podróż. Niestety dla mnie ta właśnie część okazała się najsłabszym ogniwem powieści. Rozwlekłe opisy, skupienie na niewiele wnoszących detalach, męczące sny i rozważania bohatera, a to wszystko na kilkuset stronach, sprawiły, że czytając o podróży Simona byłam zmęczona, znudzona i nierzadko przysypiałam nad kartami powieści. Rozważałam również przerwanie lektury, jednak dobrze, że tego nie zrobiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga połowa powieści jest już o wiele ciekawsza. Poznajemy różne ludy, zaczynamy pojmować kierujące nimi antagonizmy, pojawiają się też najróżniejsze rasy: poza ludźmi i trollami świat zamieszkują legendarni Sithowie, wyniosła, tajemnicza rasa, przywodząca na myśl elfy. Aby pokonać zbliżające się potężne Zło, będzie trzeba odrzucić na bok nienawiść i nieufność oraz połączyć siły. Nad twierdzą unoszą się bowiem mroczne chmury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Smoczy Tron&lt;/span&gt; to powieść oparta na utartych schematach, charakterystycznych dla high fantasy. Bohaterowie pozbawieni są w zasadzie niejednoznaczności – mamy więc do czynienia z czarnymi i białymi, dobrymi i złymi. Spotykamy dzielnych rycerzy, dla których najwyższą cnotą jest honor i odwaga oraz podstępnych morderców, którzy za nic mają jakiekolwiek zasady. Jedyną postacią, która może budzić zróżnicowane uczucia jest Wielki Król – niegdyś odważny i dobry, choć na swój sposób okrutny, obecnie zaś zżerany przez duchową chorobę, gwałtowny, nieprzewidywalny, podejmujący chaotyczne i tragiczne w skutkach decyzje. Interesujące może okazać się przeanalizowanie przyczyn takiego stanu rzeczy. Pozostali bohaterowie w zasadzie nie budzą większych kontrowersji, co wpisuje się w kanon tego gatunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała fabuła oparta została na motywie drogi. Najpierw będzie to podróż młodego, niedoświadczonego bohatera, następnie wyprawa drużyny po potężny artefakt, który ma uratować świat. Innym wymiarem drogi jest oczywiście psychologiczna podróż Simona ku dorosłości, dojrzałości i przemianie duchowej, przedstawiona zresztą w całkiem interesujący sposób. Rodzi to uzasadnione skojarzenia z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Władcą Pierścieni&lt;/span&gt;. Uprzedzam, takich skojarzeń jest zdecydowanie więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewne obawy budzić może nagromadzenie postaci, które przewijają się na kartach powieści. Chwila nieuwagi i możemy stracić rozeznanie, o kim właściwie czytamy, jakie są powiązania danej osoby z innymi bohaterami. Sprawę ułatwia nieco Dodatek w postaci aneksu bohaterów, podzielonych na ludy i rasy, chociaż ich charakterystyki są bardzo skrótowe. Przyznaję, że nie raz zmuszona byłam do skorzystania z aneksu, gdyż pogubiłam się w zawiłych relacjach łączących bohaterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fani gatunku powinni sięgnąć po tę pozycję, mimo wielu moich zastrzeżeń i uwag. Ostatnie dwieście stron powieści czyta się już bardzo dobrze, pojawia się potężna, mroczna magia i stwory z piekła rodem, smok, magiczny miecz i epicka bitwa. Jeśli ktoś dobrze czuje się w takim klimacie, nie powinien być zawiedziony. Narracja staje się bardziej wciągająca, pojawia się coraz więcej humoru, w tle majaczy nam subtelnie wątek miłosny, przygoda goni przygodę, a to wszystko okraszone jest porcją świeżej krwi. Ja pozostaję nieco rozczarowana. Przede wszystkim rozwlekłością powieści, powolną akcją i faktem, że wszystko to gdzieś już było. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-6519849909378576243?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/6519849909378576243/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/11/smoczy-tron-tad-williams.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6519849909378576243'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6519849909378576243'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/11/smoczy-tron-tad-williams.html' title='Smoczy Tron, Tad Williams'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i55.tinypic.com/2m6ah5s_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-871518330205431171</id><published>2010-09-12T03:29:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:14:53.122-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka humorystyczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='6/6'/><title type='text'>Wyprawa czarownic, Terry Pratchett</title><content type='html'>&lt;img src="http://i55.tinypic.com/mrv3vo.jpg" align="left"&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Każda szanująca się młoda dama powinna przestrzegać kilku zasad:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nigdy nie ufaj psu z pomarańczowymi brwiami.&lt;br /&gt;Zawsze zapisuj nazwisko i adres młodego człowieka.&lt;br /&gt;Nigdy nie stawaj między dwoma lustrami.&lt;br /&gt;I zawsze noś absolutnie czystą bieliznę, codziennie, bo nigdy nie wiesz, czy nie przewróci cię i nie stratuje na śmierć spłoszony koń, a kiedy ludzie zobaczą, że masz na sobie brudną bieliznę, umrzesz ze wstydu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Sprawa wygląda zupełnie inaczej w przypadku czarownic, które przecież doskonale znają dzień i godzinę swojej śmierci, mogą więc nosić taką bieliznę, jaką tylko chcą. Pratchett twierdzi, że to wiele wyjaśnia w kwestii czarownic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem wielką fanką humoru &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Terrego Pratchetta&lt;/span&gt;. Z jakiegoś wielkiego przeoczenia wynika fakt, że ten wspaniały autor nigdy jeszcze nie pojawił się na łamach tego bloga. Co nie zmienia faktu, że, poza kilka drobnymi wyjątkami, przeczytałam i kocham wszystkie jego książki. Już jakiś czas temu uzupełniłam listę o &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wyprawę czarownic&lt;/span&gt;, powieść, która tak wciąga, że nie sposób się od niej oderwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy wielbiciel &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Terrego Pratchetta&lt;/span&gt; zna dwie urocze starsze panie – babcię Weatherwax i nianię Ogg, i wie, że jest to duet wybuchowy. A teraz spróbujcie sobie wyobrazić, że babcia ma siostrę, czarownicę naturalnie, i w tym układzie to babcia jest tą dobrą. Już rozumiecie, że po Wyprawie czarownic można spodziewać się absolutnie wszystkiego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kocham opowieści. Nic dziwnego, że zakochałam się w opowieści o opowieściach. Okazuje się bowiem, że bajki po prostu się tworzą, czy tego chcemy czy nie. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pratchett&lt;/span&gt; zabiera nas w zwariowaną podróż po „zagranicznych krajach” (na szczęście niania Ogg jest znaną lingwistką) pełną zaskakujących przygód i dobrego humoru w towarzystwie wróżki chrzestnej, ba! dwóch wróżek, kota, kapłanki voodoo, i wielu dziwnych osobistości spotykanych po drodze. Do łez bawią listy i pocztówki, które niania będzie słała do domu, perypetie z miotłami, dialogi, które można by cytować, jeden po drugim. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że w swojej powieści Pratchett umieścił bardzo wiele odniesień do znanych bajek. Czasem trzeba się nieźle nagłowić, aby odkryć wszystkie aluzje i nawiązania. Prawdziwa uczta czytelnicza!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak naprawdę o co chodzi? Oczywiście o uratowanie księżniczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy fan &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pratchetta&lt;/span&gt; będzie usatysfakcjonowany. Każdy fan serii o wiedźmach – zachwycony. Polecam wszystkim, starszym i młodszym, wielbicielom angielskiego humoru, miłośnikom fantastyki, każdemu, kto po prostu lubi czytać. Emocje gwarantowane!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga! Nie czytać w miejscach publicznych. Rechot nad książką może sprawić, że osoby z Waszego otoczenia, zaczną się Wam dziwnie przyglądać.&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-871518330205431171?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/871518330205431171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/09/wyprawa-czarownic-terry-pratchett.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/871518330205431171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/871518330205431171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/09/wyprawa-czarownic-terry-pratchett.html' title='Wyprawa czarownic, Terry Pratchett'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i55.tinypic.com/mrv3vo_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-750627850419463034</id><published>2010-09-02T08:20:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:15:27.293-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka humorystyczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='audiobook'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>Gwiezdny pył, Neil Gaiman, audiobook</title><content type='html'>&lt;img src="http://i51.tinypic.com/2hx6nbk.jpg" align="left"&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt; Całkiem niedawno wygrałam interesujący konkurs organizowany przez &lt;a href="http://www.booktatura.pl/"&gt;Booktaturę&lt;/a&gt; na Facebooku. Dla mnie, zagorzałej fanki papierowych książek, świeżego zapachu druku i szeleszczących kartek, doświadczenie to okazało się naprawdę zaskakujące. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie wierzę w to, że czytelnictwo zaniknie, jak wyrokują już od dłuższego czasu media. Zdaję sobie jednak sprawę, że procent ludzi, którzy czytają książki, jest coraz mniejszy i zapewne wciąż będzie spadał. I stąd moje pytanie, czy literaturę wydawaną na papierze może wyprzeć taka, której słuchamy? Albo może wręcz przeciwnie, słuchana literatura podtrzyma ten tlący się już tylko ogień? Na pewno audiobooki stały się interesującą alternatywą. Alternatywą, od której do tej pory trzymałam się z daleka. Jak się okazało nie całkiem słusznie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Pomimo sceptycznego podejścia do audiobooków ucieszyła mnie wieść, iż wygrałam &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gwiezdny pył Neila Gaimana&lt;/span&gt;, jedną z ulubionych powieści, jednego z moich ulubionych autorów. I chociaż baśń tę znam na wylot za sprawą kilkukrotnej lektury i kilku seansów filmowych, to byłam ciekawa innego potraktowania tematu. I nie zawiodłam się.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Fabuła &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gwiezdnego pyłu&lt;/span&gt; nie jest, jak na baśń przystało, zbyt skomplikowana. Ot, mamy młodego, nieszczęśliwie zakochanego chłopaka, krnąbrną dziewczynę i przygodę. Tristan, bo to o nim mowa, musi zdobyć spadającą gwiazdę, by jego ukochana raczyła spojrzeć nań łaskawszym okiem. Zaczyna się pełna niesamowitych przygód podróż, podczas której poznamy złe wiedźmy, kilku książąt walczących o tron, duchy i inne dziwne stworzenia. Nie ukrywam, lekkość pióra i pomysłowość &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gaimana&lt;/span&gt; sprawiają, że jestem jego wierną czytelniczką. Z każdego, nawet banalnego pomysłu potrafi on stworzyć zapadające w pamięć, wzruszające i dowcipne dzieło.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Dokładnie tak samo jest z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gwiezdnym pyłem&lt;/span&gt;, powieścią, która tryska humorem, zachwyca sprawnie prowadzoną fabułą, ale przede wszystkim przypomina nam o najprostszych prawdach. W końcu to, co naprawdę ważne, jest zazwyczaj na wyciągnięcie ręki, a my zbyt często nie potrafimy tego dostrzec.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Ale nie o samej historii chciałam dzisiaj pisać, a o tym, co tak bardzo ujęło mnie w słuchaniu tej powieści. Przede wszystkim narrator, czyli niezastąpiony Artur Barciś, który idealnie sprawdził się w tej roli. Jego wielki talent ujawnił się, gdy tylko Barciś zaczął wcielać się w kolejne role. Jego głos, sposób prowadzenia narracji okazał się bardzo przyjemny, po kilku chwilach odpłynęłam i mogłam zasłuchać się w pięknej historii. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Artur Barciś&lt;/span&gt; wykazał się również wielkim poczuciem humoru, idealnie zrozumiał klimat powieści &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gaimana&lt;/span&gt; i rewelacyjnie go oddał. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Druga kwestia to fakt, iż po raz pierwszy mogłam poznać tę historię z ... zamkniętymi oczami! Jakie to daje nowe możliwości, jak fantastycznie pobudza wyobraźnię, naprawdę nie zdawałam sobie z tego sprawy. Dzięki temu poznałam tę opowieść w zupełnie nowy sposób, za co serdecznie dziękuję.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;I sprawa ostatnia. Bardzo często mam tak, że jeśli dana książką naprawdę mnie wciągnie, to staram się z nią nie rozstawać. Czytam w domu, przy obiedzie, przy komputerze, w tramwaju. Teraz mogłam słuchać jej na spacerze, na zakupach, naprawdę wszędzie. Nie sądziłam, że tak bardzo spodoba mi się takie rozwiązanie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nigdy nie przestanę czytać, to jedno z najwspanialszych doświadczeń, jakie mi towarzyszy, nie wykluczam jednak, że od teraz zacznę też częściej słuchać.&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-750627850419463034?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/750627850419463034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/09/gwiezdny-py-neil-gaiman-audiobook.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/750627850419463034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/750627850419463034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/09/gwiezdny-py-neil-gaiman-audiobook.html' title='Gwiezdny pył, Neil Gaiman, audiobook'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i51.tinypic.com/2hx6nbk_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-236976497684659641</id><published>2010-08-31T00:56:00.000-07:00</published><updated>2011-03-28T09:09:35.167-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>Odźwierny, Marina i Siergiej Diaczenko</title><content type='html'>&lt;img src="http://i35.tinypic.com/2hf6ipj.jpg" align="left"&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Bardzo cenię piękne i mądre książki, takie, dzięki którym mogę się trochę zadumać. Książki, w których akcja spada na dalszy plan, my zaś skupiamy się na spokojnej narracji i chłoniemy słowa całym sobą. Do takich pozycji należy bez wątpienia &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Odźwierny&lt;/span&gt;, autorstwa &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mariny i Siergieja Diaczenków&lt;/span&gt;, pierwszy tom świetnie zapowiadającej się sagi &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tułacze&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabuła skupia się na płynącej dwutorowo historii. Śledzimy losy Raula, potężnego czarnoksiężnika, który za zdradę ukarany zostaje w sposób okrutny i bolesny. Traci swoje magiczne moce i kobietę, którą kocha od czasów młodzieńczych, przez kilka lat zaklęty zostaje w… wieszak na płaszcze. Po uwolnieniu z zaklęcia staje się bezbronny, pozbawiony miłości i magii. Tak okaleczony musi zdać się na swoje człowieczeństwo, co nie jest sprawą prostą, zwłaszcza dla osoby przyzwyczajonej do posługiwania się mocą. Gdy okazuje się, że już nic nie trzyma Raula w miejscu, postanawia ruszyć na tułaczkę. W tym samym czasie do realnego świata, w którym żyje Raul pragnie przedostać się złowroga moc, szukająca w tym celu Odźwiernego, Trzeciej Siły, nie-maga, nie-człowieka. Cała podróż Raula pełna jest nienawiści i żalu dla tych, którzy zgotowali mu tak okropny los, więc zdaje się najbardziej odpowiednią osobą, która może otworzyć wrota wymiarów i wpuścić mroczną potęgę.&lt;br /&gt;Druga historia to opowieść o podróży Larta Legara, równie silnego czarnoksiężnika, który był odpowiedzialny za los Raula. Pomimo faktu, iż to właśnie on staje się głównym bohaterem tej historii, to jednak jego losy śledzimy dzięki narracji pomocnika wielkiego maga, Damira.&lt;br /&gt;Podróż, w jaką wyruszą nasi bohaterowie pełna jest ważnych spotkań i rozmów. Nie jest to zresztą opowieść o magach i czarach, lecz o człowieku, jego słabościach, ambicjach, o tym, co kształtuje jego charakter. Jest to powieść głęboko humanistyczna, pełna ważnych rozważań i błyskotliwych wniosków. Pod płaszczykiem fantasy otrzymujemy wzruszającą, dojrzałą powieść o nas samych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie powieści potraktowani zostali przez autorów z wielką życzliwością. Postać najbardziej skomplikowana - Raul, pomimo wielu przywar bliskich każdemu człowiekowi wzbudza naszą sympatię. Do końca chcemy wierzyć, że pomimo złych wyborów, typowo ludzkiej buty i wielu nieprzemyślanych działań, cząsteczka dobra, którą posiada każdy z nas, ostatecznie zwycięży. Z postacią tą bardzo łatwo się identyfikować, szybko staje się nam naprawdę bliska. Ujmująco przedstawiono Jaszczurkę, kobietę, która musiała dokonać trudnych wyborów czy samego mistrza magii Larta. Widać, że autorzy po prostu lubią ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W literackim debiucie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Diaczenków&lt;/span&gt; najbardziej zachwyca piękny, bardzo poetycki, emocjonalny i gawędziarski styl. Dzięki temu spijamy każde słowo ze stronic powieści i lektura zamienia się we wspaniałą ucztę. Jeszcze lepiej wypada czytana głośno w gronie bliskich osób. To jedna z tych powieści, która zachwyca. Zastanawia mnie tylko jedno – dlaczego z sagą tą zapoznajemy się tak późno? Na polskim rynku od dawna funkcjonuje wiele powieści tego ukraińskiego duetu, zdziwiło mnie więc, iż debiut ukazał się dopiero niedawno. Jednak, jak mówi znane przysłowie, lepiej późno niż wcale. W przypadku &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Diaczenków&lt;/span&gt; okazuje się to świętą prawdą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Odźwierny&lt;/span&gt; polecam w zasadzie wszystkim. Fani fantasy będą zachwyceni wspaniałym, rozbudowanym światem, wykreowanym przez autorów, młodszym czytelnikom spodobają się opisy młodości Raula, jego figle i pierwsza miłość, opisana zresztą w bezpretensjonalny, uroczy sposób. Bardziej wyrobiony czytelnik dostrzeże w powieści drugie dno, które bez wątpienia go wzbogaci i zapadnie w pamięć. Myślę, że historia ta oczaruje również zagorzałych przeciwników fantastyki, którzy odnajdą tu po prostu prawdę o człowieku.&lt;br /&gt;Saga &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tułacze&lt;/span&gt; zapowiada się wyśmienicie. Z przyjemnością sięgnę więc po kolejne tomy tetralogii. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Diaczenkom&lt;/span&gt; zazdroszczę tak wspaniałego i dojrzałego debiutu. Stworzyli powieść magiczną i porywającą, a doskonały warsztat sprawił, że jest to jedna z najlepszych książek, jaką miałam okazję przeczytać ostatnimi czasy. Naprawdę polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji na temat książki, oceny czytelników oraz recenzję możecie znaleźć za stronie &lt;a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=6037"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;.&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-236976497684659641?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/236976497684659641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/08/odzwierny-marina-i-siergiej-diaczenko.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/236976497684659641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/236976497684659641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/08/odzwierny-marina-i-siergiej-diaczenko.html' title='Odźwierny, Marina i Siergiej Diaczenko'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i35.tinypic.com/2hf6ipj_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-340430437812618487</id><published>2010-08-30T10:50:00.000-07:00</published><updated>2010-08-30T11:07:50.846-07:00</updated><title type='text'>Wizualna rewolucja</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;O tym, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;biały jest nowym czarnym&lt;/span&gt; od dawna wie już &lt;a href="http://horrorstory.blox.pl/2010/06/Bialy-jest-nowym-czarnym.html"&gt;Cedro&lt;/a&gt;. Ja do tej myśli dojrzewałam stosunkowo długo, ale wreszcie postanowiłam pójść w kierunku przejrzystości i czytelności. Stąd rewolucja na blogu, totalna zmiana kolorystyki, ale i poszerzenie części tekstowej. Mam niestety wrażenie, że blog nieco stracił na charakterze, więc nie jest to moje ostatnie słowo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę wdzięczna za wszelkie rady, sugestie, pomysły i opinie. Możecie też głosować w ankiecie, być może da mi to jakiś obraz oczekiwań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co staram się przyzwyczaić i myślę o klimatycznym banerze, który podkreśli, że jest to MÓJ blog.&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-340430437812618487?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/340430437812618487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/08/wizualna-rewolucja.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/340430437812618487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/340430437812618487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/08/wizualna-rewolucja.html' title='Wizualna rewolucja'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1756210925063486544</id><published>2010-08-26T03:02:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:17:02.708-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paranormal romance'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><title type='text'>Maskarada, Melissa de la Cruz, recenzja dla portalu Fantasta</title><content type='html'>&lt;img src="http://i36.tinypic.com/1tm14i.jpg" align="left"&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Maskarada&lt;/span&gt;, drugi tom sagi &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/bekitnikrwisci-melissa-de-la-cruz.html"&gt;Błękitnokrwiści&lt;/a&gt;, jakościowo niewiele odbiega od części pierwszej. Nadal brakuje wyrazistych, zapadających w pamięć postaci, i nie chodzi tu tylko o bohaterów pobocznych, których, po dwóch tygodniach od lektury w zasadzie nie pamiętam. Nawet główna bohaterka wydaje się plastikowa i mdła. Zazwyczaj zapamiętujemy negatywne postacie, nieraz bowiem zachodzą nam za skórę, denerwują, budzą niepokój. W &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Maskaradzie&lt;/span&gt; postać Mimi powinna budzić właśnie taką irytację czy złość. Niestety dla mnie pozostała całkowicie obojętną. Szkoda, bo uwielbiam negatywnych bohaterów i doceniam, jeśli autor potrafi ich interesująco wykreować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto wspomnieć, iż w drugim tomie przygód Schuyler coś wreszcie zaczyna się dziać, przez co wypada on lepiej niż poprzedni. Mamy pierwsze, niestety dość przewidywalne i budzące jedynie uśmieszek intrygi, dowiadujemy się też nieco więcej o pochodzeniu Błękitnokrwistych i o ich walce ze Srebrnokrwistymi. Interesujący jest pomysł na umieszczanie w powieści fragmentów różnego typu dokumentów, tyle, że to było, chociażby w Draculi. Spodobała mi się scena, w której nasza mała wampirzyca po raz pierwszy próbuje napić się krwi. Pojawia się też nowa postać, niesforny uczeń Kingsley, przedstawiony w dość ciekawy sposób. Tyle zalet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Melisa de la Cruz nie jest dobrą pisarką. Można to odczuć od pierwszej strony każdej z jej powieści. Kulejący, prosty styl, brak interesujących dialogów czy nieumiejętność budowania odpowiedniego klimatu sprawiają, że te książki czyta się po prostu ciężko. Zdawać by się mogło, iż rozwijająca się historia Schuyler pozwoli autorce rozwinąć skrzydła. Nastolatka wyrusza bowiem w podróż do Wenecji, do miasta, które każdemu kojarzy się magicznie i romantycznie, więc, nawet jeśli pomysł jest oklepany, nie trudno skraść serce czytelnika barwnymi opisami tego pięknego miasta. A tymczasem dostajemy kilka stron nieciekawych, suchych opisów, które zdecydowanie powieści nie służą. Nieco lepiej wygląda opis balu wampirów, niestety zbyt doskonale tego typu sceny opisywała już wielokrotnie Anne Rice i bal Błękitnokrwistych również nie pobudza naszej wyobraźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowieści o historii Błękitnokrwistych, ich wzajemnych relacjach i zależnościach w trakcie lektury zaczynają przypominać kolejne odcinki „Mody na sukces”, co mnie osobiście bardzo zmęczyło. Motywy, jakimi kierują się poszczególni bohaterowie bywają infantylne (zwłaszcza działania zazdrosnej Mimi), być może niezrozumiałe już dla nieco starszego czytelnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz kolejny muszę jednak przyznać – ta książka się sprzeda. Drugi tom został obdarzony intrygującą, ładną okładką. Pojawia się w nim jeszcze więcej elementów ze świata mody i pokazów, pojawiają się pierwsze pocałunki, jest również wątek z czarną magią. Młodym czytelniczkom to w zupełności wystarczy. I kto wie, może zaciekawione tematyką sięgną w przyszłości do klasyków? Oby!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji o książce znajdziecie na portalu &lt;a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=7957"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;, na którym możecie stworzyć swoją wirtualną biblioteczkę. &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1756210925063486544?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1756210925063486544/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/08/maskarada-melissa-de-la-cruz-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1756210925063486544'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1756210925063486544'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/08/maskarada-melissa-de-la-cruz-recenzja.html' title='Maskarada, Melissa de la Cruz, recenzja dla portalu Fantasta'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i36.tinypic.com/1tm14i_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-9094932631015622082</id><published>2010-08-23T12:59:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:17:30.945-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='6/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='science fiction'/><title type='text'>Kroniki Amberu, tom 2 - recenzja dla portalu Fantasta</title><content type='html'>&lt;img src="http://i33.tinypic.com/2hyklyp.jpg" align="left"&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Z prawdziwą przyjemnością przystąpiłam do lektury drugiego zbiorczego tomu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kronik Amberu&lt;/span&gt;, autorstwa jednego z mistrzów fantastyki - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rogera Zelaznego&lt;/span&gt;. Pierwszy pięcioksiąg zakończył się w taki sposób, że z niecierpliwością czekałam na kontynuację. Kroniki, których narratorem jest Merlin, syn Corwina i Dary to wspaniała literatura, którą polecam już na samym wstępie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmiana narratora bez wątpienia najbardziej odróżnia dwie części Kronik. Nie ukrywam, iż przyjęłam to z żalem. Narracja Corwina i jego przygody tak bardzo zawładnęły moją wyobraźnią, że kiedy zaczęłam wgłębiać się w narrację Merlina, byłam po prostu rozczarowana. Zwłaszcza, że sposób jej prowadzenia jest całkiem zbliżony do poprzedniej i wielokrotnie nie mogłam oprzeć się wrażeniu, iż czytam Corwina. Do tej zmiany bez wątpienia trzeba się przygotować, a następnie przyzwyczaić. Kiedy przebolałam stratę ulubionego bohatera to dalsza lektura okazała się już fantastyczną przygodą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że każdy czytelnik w mniejszym lub większym stopniu będzie porównywał przede wszystkim naszych bohaterów. Merlin to postać zupełnie inna niż Corwin. &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/04/kroniki-amberu-czyli-kolejna-duuuga.html"&gt;Pierwsza część Kronik&lt;/a&gt; była bardziej dramatyczna, Corwin bowiem miał wiele wad, słabości i problemów, o wszystko musiał walczyć, był jednak ujmujący i czarujący. Dzięki temu okazał się postacią z krwi i kości, z którą łatwiej było się identyfikować. Merlinowi większość rzeczy podano na tacy, zdaje się przez to postacią bardziej idealną i nieco mniej realną. Być może jednak jest to moje subiektywne wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drugim tomie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kronik&lt;/span&gt; mamy do czynienia z nieco inną wizją świata. Oczywiście nadal istnieje Amber i równoległe światy – Cienie, jednak znaczenia nabiera Chaos (i jego moc reprezentowana przez Logrus) pozostający w swoistym konflikcie z Wzorcem. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zelazny&lt;/span&gt; odsunął nieco bohaterów, których poznaliśmy w pierwszej części. Amberyci stali się postaciami drugoplanowymi, ustępując miejsca reprezentacji Chaosu. Na scenie pojawiają się więc liczni bracia Merlina, synowie Dary. Na pierwszy plan wysuwa się Luke, a raczej Ronaldo, kuzyn Merlina, z którym łączy go bardzo skomplikowana relacja oraz jego matka Jasra. Nie zabrakło również demonów, nieznanych magów i najróżniejszych kreatur. Moje serce skradły jednak dwa twory. Pierwszym z nich jest Ghostwheel, maszyna wykonana przez Merlina, której konstrukcja jest naprawdę niesamowita, oraz Frakir, broń, która nie dość, że ostrzega Merlina przed niebezpieczeństwem, to jeszcze nabywa świadomości i prowadzi z Merlinem ciekawe dialogi. Szczególnie ujmujące okazało się jej stwierdzenie „Jestem tylko skromnym narzędziem mordu. Rozumowanie nie jest na razie moją mocną stroną”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zelazny&lt;/span&gt; zachwyca talentem. Język, jakim się posługuje jest wspaniale obrazowy, nastrojowy, dopracowany w każdym calu. Pomimo naprawdę długich opisów powieść czyta się jednym tchem, delektując się przy tym każdym zdaniem. Imponuje nieposkromiona wyobraźnia, która pozwoliła na wykreowanie tak wspaniałego Uniwersum, zachwycają błyskotliwe dialogi i sprawnie prowadzone intrygi oraz, znany z poprzedniej części wspaniały mix gatunkowy. Liczne zwroty akcji sprawiają, że do samego końca powieść trzyma nas w napięciu. Bardzo dużą rolę odgrywa również filozofia i metafizyka, które przeważają nad polityką czy wojnami. Wspaniale stawiane pytania i mądre rozważania idealnie dopełniają dzieła. Zelazny to prawdziwy mistrz pióra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto pamiętać, że &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kroniki Amberu tom 2&lt;/span&gt; to mimo wszystko pięć oddzielnych powieści, które splatają się w jedną całość. Moim osobistym faworytem pozostaje część &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Znak Chaosu&lt;/span&gt;, rozpoczynająca się psychodelicznym opisem lokalu, w którym uwięziony zostaje Luke. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zelazny&lt;/span&gt; pokłonił się tutaj prozie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lewisa Carrolla&lt;/span&gt; i stworzył oparty na logice snu obraz, w którym przewijają się postacie z Alicji w Krainie Czarów. Jest to scena tak perfekcyjna, że nawet język został wystylizowany na jej potrzeby. Luke i Merlin popijają więc z Kotem, obserwują Gąsienicę, wskakują do króliczej nory, Merlin walczy z Banderzwierzem. Cała scena fascynuje swoim onirycznym, narkotycznym charakterem i trafia do rankingu moich ulubionych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że prozy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rogera Zelaznego&lt;/span&gt; tak naprawdę nie trzeba reklamować. Jest to nazwisko, które w zasadzie broni się samo. I całe szczęście, bowiem po książkę sięgnie na pewno duża grupa fanów. Jeśli jednak nie mieliście okazji, aby zapoznać się z częścią pierwszą, szybko nadróbcie zaległości. Warto trzymać się kolejności, pięć pierwszych tomów wprowadza nas bowiem w ten dość skomplikowany świat, którego, bez pewnej wiedzy, możemy nie zrozumieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lektura &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kronik Amberu&lt;/span&gt; wymaga na pewno czasu i skupienia, ale gwarantuję, że nie będzie to czas stracony. I chociaż pozostaję wierną fanką Corwina, uważam, iż tom drugi dorównuje części pierwszej, a razem tworzą niezapomniany i fascynujący cykl, do którego warto wracać.&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-9094932631015622082?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/9094932631015622082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/08/kroniki-amberu-tom-2.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/9094932631015622082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/9094932631015622082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/08/kroniki-amberu-tom-2.html' title='Kroniki Amberu, tom 2 - recenzja dla portalu Fantasta'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i33.tinypic.com/2hyklyp_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-2689864844874533085</id><published>2010-07-31T03:02:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:17:58.994-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paranormal romance'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><title type='text'>Błękitnikrwiści, Melissa de la Cruz, recenzja dla portalu Fantasta</title><content type='html'>&lt;img src="http://i29.tinypic.com/2zh1gys.jpg" align="left"&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Zastanawialiście się kiedyś, jak mogłoby wyglądać życie w szkole średniej pełnej wampirów? Otóż dokładnie tak samo, jak w każdej innej. No może poza faktem, że dziewczyny obżerałyby się pączkami, cały czas pozostając smukłe jak łanie.&lt;br /&gt;Tak w kilku słowach można streścić problematykę &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błękitnokrwistych&lt;/span&gt;, pierwszego tomu sagi o wampirach należących do elitarnego liceum w Nowym Jorku. Piękne i bogate piętnastoletnie dzieciaki z dobrych domów przeżywają w niej swoje miłości, przyjaźnie oraz imprezy suto zakrapiane alkoholem. Przez około 150 stron powieści nic się w zasadzie nie dzieje, poza tym, że w tajemniczych okolicznościach ginie jedna z uczennic szkoły. Pozostała treść oscyluje gdzieś wokół przyjaźni Schuyler z Oliverem, oraz jej skrywanego uczucia do Jacka, najprzystojniejszego chłopaka w szkole, brata złośliwej gwiazdy Mimi. Druga część książki jest już ciekawsza, okazuje się bowiem, iż Schuyler nie jest taką znowu zwykłą nastolatką, a Błękitnokrwistą, czyli wampirem. Dowiadujemy się również nieco o rodzinie głównej bohaterki, którą stanowi babcia i leżąca w śpiączce matka. Sztampą wieje na kilometr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błękitnokrwiści&lt;/span&gt; to bardzo słaba proza - bezbarwny i nieciekawy styl, schematyczna, nudna fabuła, papierowe postacie bez charakteru, akcja, której w powieści zwyczajnie nie ma. Irytują przydługie i zbyt szczegółowe opisy, nie wnoszące absolutnie nic do powieści, a dotyczące głównie jedzenia, strojów czy pomieszczeń. Na podobnym poziomie stoją dialogi, często puste, mało interesujące, o niczym. Pomysł na zupełnie nowe oblicze wampiryzmu może i zapowiadał się ciekawie – wampiry nie są potępionymi przez wszystkich potworami, lecz aniołami, które starają się odzyskać łaskę Boga – również został zmarnowany. Wampiry &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Melisy de la Cruz&lt;/span&gt;, to po prostu tacy ludzie, którzy czasem muszą napić się krwi, nic więcej. Mam wrażenie, że słowo "wampir" pada tu tylko i wyłącznie ze względów marketingowych. Nie jestem zwolenniczką wampirów żyjących wśród ludzi i działających na ich korzyść (w Błękitnokrwistych, to właśnie dzięki nim mamy postęp techniczny i sztukę), dałam się jednak przekonać do tego rozwiązania prozie &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/martwy-az-do-zmroku-charlaine-harris.html"&gt;Charlaine Harris&lt;/a&gt;. Niestety w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błękitnokrwistych&lt;/span&gt; zatracono wszystko to, co w wampiryzmie intrygujące. Zatracono istotę wampiryzmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jest mocna stroną powieści? Zdecydowanie sposób jej wydania. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błękitnokrwiści &lt;/span&gt;to książka, do której dopasowano intrygującą, zapadającą w pamięć okładkę (zresztą pozostałe tomy również się tym wyróżniają). Każda strona powieści ozdobiona jest różą z kolcami, całość wydana na grubym papierze. Niestety podobnie, jak nie szata zdobi człowieka, tak ładne wydanie nie świadczy o wartości powieści. W tym przypadku kryje w sobie bardzo nieciekawą treść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę z tego, że ja tu mogę pisać i krytykować, a cykl i tak zostanie bestsellerem. Jako powieść, skierowana do bardzo młodych czytelników zapewne spełnia swoją rolę. Problemy typu istnienie różnych, nie lubiących się grup w szkole, zazdrość pomiędzy dziewczynami, moda i kampanie reklamowe, ciche szkolne wojny itp. być może trafią do osób w podobnym wieku, jak bohaterowie powieści. Co ja opowiadam? Trafiają, skoro w Internecie krąży tak wielka ilość entuzjastycznych opinii. Dla czytelnika choć odrobinę bardziej wymagającego jest to jedynie czytadło, w najgorszym tego słowa znaczeniu, na które szkoda czasu.&lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji o książce znajdziecie oczywiście na portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-2689864844874533085?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/2689864844874533085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/bekitnikrwisci-melissa-de-la-cruz.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2689864844874533085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2689864844874533085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/bekitnikrwisci-melissa-de-la-cruz.html' title='Błękitnikrwiści, Melissa de la Cruz, recenzja dla portalu Fantasta'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i29.tinypic.com/2zh1gys_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-3441421998559605342</id><published>2010-07-27T04:12:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:54:36.063-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urban fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Martwy aż do zmroku, Charlaine Harris</title><content type='html'>&lt;img src="http://i29.tinypic.com/2z53skl.jpg" align="left"&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt; Serial &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;True Blood&lt;/span&gt; bije ostatnio rekordy popularności lecz, chociaż jestem szalenie ciekawa, postanowiłam wstrzymać się z oglądaniem do czasu, aż zapoznam się z jego literackim pierwowzorem. Na szczęście ostatnio mam trochę więcej wolnego, więc staram się nadrobić książkowe zaległości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień poszedł &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Martwy aż do zmroku&lt;/span&gt;, pierwszy tom sagi (tfu tfu, słowo saga kojarzy mi się ostatnio bardzo, bardzo źle) opowiadającej o Sookie Stackhouse, kelnerce z Luizjany. Sookie, młoda, dość zamknięta w sobie dziewczyna ma szczególny dar – słyszy ludzkie myśli, co bywa naprawdę męczące. Pierwszą osobą, w obecności której Sookie słyszy tylko błogą cieszę jest Bill, przystojny wampir, starający się żyć wśród ludzi. Ale książka nie jest tylko romansem, który musi rozwinąć się pomiędzy tą nietypową parą. Równie ważnym wątkiem okazuje się śledztwo w sprawie brutalnych morderstw na młodych kobietach, spotykających się z wampirami oraz sama istota wampiryzmu, uznanego za wirusa. Wampiry piją więc butelkowaną krew, żyją legalnie i oficjalnie wśród ludzi i, chociaż pewne uprzedzenia pozostają, to jednak w powieści Charlaine Harris spotykamy się z interesującym pomysłem na wspólną egzystencję tych dwóch ras. Nie jestem zwolenniczką takiej wizji wampirów, ale muszę przyznać, że u Harris wpadło to całkiem nieźle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Martwy aż do zmroku&lt;/span&gt; to niewątpliwie dobra powieść rozrywkowa. Nie brakuje w niej akcji, intrygi, wątku miłosnego, odrobiny erotyzmu (w przeciwieństwie do telewizyjnej produkcji HBO) całkiem dobrych dialogów, kilku dość trudnych tematów  i naprawdę nieźle zarysowanych bohaterów. Szczególnie interesująco wypada oczywiście Bill, wampir, który walczy ze swą naturą, chociaż nie przestaje być groźny i niebezpieczny. Cechuje go również swego rodzaju relatywizm moralny, z jednej strony potępia bestialskie wampiry, z drugiej, nie cofnie się przed morderstwem, uważając, że pomoże ono jego dziewczynie. Aby zadomowić się w miasteczku Bill zgadza się nawet na mały wykład o historii wojny secesyjnej, którą zna oczywiście z autopsji, czym zostałam kupiona, gdyż uwielbiam wszelkie odniesienia do historii w tego typu powieściach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne plusy to odczuwalny na łamach powieści klimat amerykańskiego południa (chociaż w tej kwestii niezaprzeczalnym zwycięzcą pozostaje powieść &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/ostatni-rejs-fevre-dream-george-r-r.html"&gt;Ostatni rejs "Fevre Dream"&lt;/a&gt;) oraz naprawdę zaskakujące i emocjonujące zakończenie. Autorka w ramach wątków pobocznych podjęła się również zagadnień społecznych, co też warto docenić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Martwy aż do zmroku to nie arcydzieło w stylu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Draculi&lt;/span&gt;, czy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Miasteczka Salem&lt;/span&gt;, ale dobra powieść, której warto poświęcić dwa wieczory. Myślę, że książka ta zainteresuje stosunkowo szerokie grono czytelników. Z jednej strony przedstawia nieco odmienny pogląd na wampiryzm i nie jest miałkim romansidłem, z drugiej jednak idealnie wpisuje się w obecną modę.&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-3441421998559605342?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/3441421998559605342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/martwy-az-do-zmroku-charlaine-harris.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3441421998559605342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3441421998559605342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/martwy-az-do-zmroku-charlaine-harris.html' title='Martwy aż do zmroku, Charlaine Harris'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i29.tinypic.com/2z53skl_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1457469893005024107</id><published>2010-07-24T13:34:00.000-07:00</published><updated>2011-03-07T08:25:09.721-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='science fiction'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anime'/><title type='text'>Vampire Huner D</title><content type='html'>&lt;img src="http://i26.tinypic.com/miz3wm.jpg" align="left"&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Kiedy już zakochałam się w &lt;a href="http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/hellsing-wampir-jej-krolewskiej-mosci.html"&gt;Alucardzie&lt;/a&gt; postanowiłam poszukać głębiej, i zaznajomić się z innymi wampirzymi produkcjami anime. Na pierwszy ogień poszedł klasyk: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Vampire Hunter D&lt;/span&gt;, opisywany jako „pełna krwawej akcji kultowa animacja, łącząca wątki horroru i science fiction w mrocznej, gotyckiej oprawie”. Nie trudno się domyślić, iż poczułam się zaintrygowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, jak to mi się często zdarza, wygórowane nadzieje przyniosły odrobinę rozczarowania. Do znudzenia powtarzam, że uwielbiam wampiry w gotyckiej scenerii, a w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Vampire Hunter D&lt;/span&gt; tego klimatu mi brakuje. Owszem, mamy potężny zamek wampirzego hrabiego a w nim mroczne lochy, ale chciałabym więcej! Część stworów, które przewijają się w filmie wydaje mi się po prostu infantylna. Moją uwagę zwróciły trzy wampirzyce, przemieniające się w węże, wyglądało to całkiem imponująco. Ale to jedyne klimatyczne stwory w tej produkcji. Na szczęście sama postać D zdaje się najmocniejszą stroną filmu. Wysoki, długowłosy, tajemniczy, skrywający twarz pod rondem kapelusza Łowca został naprawdę idealnie wykreowany i szalenie mi się spodobał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o fabułę, to w dużym skrócie wygląda ona tak: blond włosa ślicznotka, wbrew własnej woli, staje się wybranką księcia wampirów, który pragnie uczynić ją swoją małżonką. Aby do tego nie dopuścić wynajmuje ona Łowcę Wampirów o dość skomplikowanej osobowości i złożonej, zaskakującej przeszłości. Razem muszą stawić czoła nie tylko księciu, ale również jego kapryśnej córce i żołnierzowi, który pragnie stać się nieśmiertelny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film obfituje w interesujące i ciekawie zarysowane sceny walk, krew więc poleje się nie jeden raz, momentami jest również naprawdę mroczny i niepokojący. Z drugiej strony kuleją nieco dialogi, fabuła jest dość przewidywalna, nie mówiąc o pretensjonalnym zakończeniu. Moją uwagę zwróciła natomiast ciekawa kreska, o której nie umiem powiedzieć, czy mi się podoba, czy też nie. Dla mnie, laika, wydaje się po prostu interesująca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się, że tak szybko mogłam poznać kolejne anime traktujące o wampirach, nawet jeśli nie do końca spełniło ono moje (może zbyt wygórowane?!) oczekiwania.&lt;br /&gt;Co jeszcze mi polecicie?&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1457469893005024107?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1457469893005024107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/vampire-huner-d.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1457469893005024107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1457469893005024107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/vampire-huner-d.html' title='Vampire Huner D'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i26.tinypic.com/miz3wm_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7892862728430355516</id><published>2010-07-22T07:05:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:20:10.321-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>Ostatni rejs "Fevre Dream" , George R. R. Martin, recenzja dla portalu Fantasta</title><content type='html'>&lt;img src="http://i28.tinypic.com/6r32j9.jpg" align="left"&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Swoista moda na wampiryczne powieści, poza dużą ilością miernoty i chłamu, wydawanego ostatnio w rekordowych wręcz ilościach, zaowocowała bardzo interesującym wznowieniem, jednej z najlepszych powieści tego gatunku. Mowa o książce Ostatni rejs "Fevre Dream" Georga R. R. Martina. I nie są to słowa rzucane na wiatr, powieść Martina stanowi dla mnie prawdziwą perłę gatunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszą zaletą książki jest fakt, iż Martin umieścił jej akcję na południu Stanów Zjednoczonych drugiej połowy XIX wieku. Wspaniale zresztą oddał klimat niewolniczego południa, rewelacyjnie zarysował tło historyczne – rozwój abolicjonizmu, realia życia na Missisipi, opisy wspaniałych parowców – to wszystko wywarło na mnie spore wrażenie. Nie po raz pierwszy amerykańskie południe okazało się dla wampirów łaskawe – akcja powieści Ann Rice toczyła się przecież w Nowym Orleanie, a modny ostatnio cykl "Czysta krew" rozgrywa się w parnej Luizjanie. Coś w tym musi być!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabuła powieści nie jest przesadnie rozbudowana czy skomplikowana. Ot, ekscentryczny Joshua York poszukuje wspólnika, z którym mógłby pływać po Missisipi. Idealnym kandydatem okazuje się kapitan Abner Marsh – poczciwy, dyskretny, ale również stanowczy i odważny wielkolud. Ziszczeniem marzeń obu dżentelmenów staje się budowa pięknego i szybkiego parowca "Fevre Dream". W tym samym czasie na tajemniczej plantacji niedaleko Nowego Orleanu dzieją się niepokojące rzeczy. Niewolnicy przekazują sobie przerażające informacje o dziwnych balach, z udziałem bladych postaci, o zniknięciach najpiękniejszych kobiet i strasznym losie Murzynów zatrudnionych w tym miejscu. Nie trudno się domyślić, że obie historie szybko się ze sobą splotą. Ale to nie fabuła jest najmocniejszą i najważniejszą stroną powieści, lecz niesamowita, leniwa narracja, piękny język i interesująco zarysowani bohaterowie.&lt;br /&gt;Na pierwsze miejsce wysuwa się oczywiście Joshua York. Nie zdradzę zbyt wiele wyjawiając, iż jest on wampirem. Jest piękny, porusza się z gracją a jego oczy potrafią przerazić najodważniejszego męża. Wampir to jednak dość nietypowy. Nie jest to bestia opętana żądzą krwi, jak choćby wampiry Stephena Kinga z "Miasteczka Salem", daleko mu też do wymuskanego kochanka ze "Zmierzchu". Jest to natomiast dość skomplikowana istota, na której mroczna, przepełniona czerwonym pragnieniem przeszłość odcisnęła silne piętno. Joshua wychowywał się wśród ludzi, czy raczej bydła, jak zwykły mawiać wampiry, i dzięki temu zrodziła się w nim wyjątkowa wrażliwość. Nie chce mordować i raczyć się krwią przypadkowo spotkanych osób, wie jednak, iż pragnienia nie można ignorować. Po wielu latach testów i niejednokrotnie krwawych eksperymentów odnalazł sposób, by wyzwolić się spod panowania bestii i zależy mu, by przekonać do niego swych braci. Z różnym zresztą skutkiem.&lt;br /&gt;Bardzo interesującą postacią okazał się "ludzki" bohater, Abner Marsh. Jest to człowiek prostolinijny, bardzo odważny i honorowy, jednak niezgrabny i dość wolno kojarzący fakty. Bywa opryskliwy i nieprzyjemny, na początku wcale nie budzi sympatii czytelnika, jednak jest szalenie świadomy tego, co dzieje się wokół niego i z wielkim zaangażowaniem walczy o swoje przekonania.&lt;br /&gt;Z innych ciekawych i mocno zarysowanym postaci można wskazać na Juliana, mistrza krwi, lubującego się w zabijaniu pięknych niewolnic, bardzo starego i silnego wampira, zdolnego zdominować w zasadzie każdego, oraz jego pomocnika, Zgorzkniałego Billego, okrutnika, karmiącego się naiwnie nadzieją, że kiedyś i on stanie się zabójczo groźną istotą nocy. Pozostali bohaterowie znikają zdecydowanie na drugim planie, choć również pozostają w pamięci.&lt;br /&gt;Mój ulubiony fragment powieści stanowi bez wątpienia pełna pasji historia o przeszłości Yorka. Pojawiające się w niej nawiązania do postaci historycznych, takich, jak Vlad Tepes czy Gajusz Kaligula, dodają tylko smaku. Mroczne opowieści o przygodach wampira, osobliwi ludzie, których spotykał na swej drodze, okrutne przykłady ludzkich słabości... Naprawdę czyta się to jednym tchem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni rejs "Fevre Dream" to powieść naprawdę dobra. Ciekawie przedstawione wampiry, rewelacyjne opisy, interesująco prowadzona narracja przeplatana wierszami Byrona, sprawiły, że trudno mi było oderwać się od czytania. Co ciekawe, czytałam tę powieść drugi raz, i nadal uważam ją za świeżą i wartą uwagi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa słowa o wadach powieści. Zdaję sobie sprawę, iż znajdą się tacy czytelnicy, których długie opisy zwyczajnie znużą. Tacy, którym nie spodoba się powolna narracja, cechująca powieść. Zawiedzeni mogą być również fani krwawych, przerażających horrorów. Ostatni rejs... zdaje się być bardziej mroczną powieścią obyczajową, niźli klasycznym horrorem. Mam jednak nadzieję, że każdemu, kto uwielbia powieści z duszą, powieści z klimatem, historia załogi Fevre Dream przypadnie do gustu tak samo, jak mi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując Ostatni rejs "Fevre Dream" to książka ładnie napisana i intrygująca. Amerykański klimat bucha z każdej niemal strony, przeplatając się z opisami wampiryzmu. Warto zwrócić uwagę na konstrukcję powieści, stopniowe budowanie napięcia, poetyckość i, oczywiście, świetny warsztat autora. Dzięki tym cechom dzieło Martina na długo zostaje w pamięci i sprawia, że do tej książki chce się wracać.&lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji na temat książki znajdziecie standardowo na portalu &lt;a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=8221"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7892862728430355516?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7892862728430355516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/ostatni-rejs-fevre-dream-george-r-r.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7892862728430355516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7892862728430355516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/ostatni-rejs-fevre-dream-george-r-r.html' title='Ostatni rejs &quot;Fevre Dream&quot; , George R. R. Martin, recenzja dla portalu Fantasta'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i28.tinypic.com/6r32j9_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-3010150708766277576</id><published>2010-07-07T07:06:00.000-07:00</published><updated>2011-03-07T08:24:16.152-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serial'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anime'/><title type='text'>Hellsing - Wampir Jej Królewskiej Mości</title><content type='html'>&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i45.tinypic.com/2zoji1j.jpg" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Każdy szanujący się fan wampirów zna kultowy serial „Hellsing”, który powstał na podstawie mangi pod tym samym tytułem. Ja nie znałam i bardzo się tego wstydzę. Na szczęście całkiem niedawno udało mi się nadrobić zaległości, serial pochłonęłam w mgnieniu oka i chętnie obejrzałabym jakąś kontynuację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku – agencja Helssing to bardzo tajna organizacja, działająca w Wielkiej Brytanii, której głównym celem jest walka w wampirami. Kieruje nią energiczna, pewna siebie, oschła arystokratka –  Integra Wingates Hellsing, wierna poddana Królowej. Oprócz całkiem sporej  armii, Integra posiada również wyjątkowego sprzymierzeńca. Jest nim  Alucard, arystokratyczny wampir, który z tylko sobie znanych powodów służy Integrze. Cóż to jest za zachwycająca postać! Zawsze nienagannie ubrany w szkarłaty, posługujący się pięknym, poetyckim językiem, zabójczy, ironiczny, tajemniczy i potężny. Idealny wampir! Zwłaszcza, że jego stosunek do ludzi okazuje się bardzo niejednoznaczny. Z jednej strony z nimi współpracuje, z drugiej jednak większość z nich traktuje jak bydło – stworzenia gorszej kategorii, którymi gardzi. Świetne rozwiązanie!&lt;br /&gt;Alucardowi towarzyszy Victoria Seras, młodziutka policjantka, która podczas jednej z akcji musi podjąć bardzo trudną decyzję – przeżyje, jeśli zgodzi się zostać wampirem. Jej kreacja jest również interesująca – dziewczyna chce żyć, dlatego decyduje się na przemianę, brzydzi się jednak tego, czym się stała. Nie do końca rozumie swoje moce, odmawia picia krwi i jest wyraźnie zagubiona. W „Hellingu” sporo jest zresztą interesujących postaci – Walter, lokaj Integry, będący w rzeczywistości prawdziwym Aniołem Śmierci, Alexander Andersen, ksiądz, fanatycznie zwalczający wampiry w ramach watykańskiej Sekcji XIII Oddziałów Specjalnych i Organizacji Iskariota, czy bracia Valentine. Jedyna postać, która wydała mi się niedopracowana i dziwna to Incognito, który wygląda, jakby urwał się z choinki i w ogóle nie pasuje mi do mrocznego klimatu tej historii. Doczytałam zresztą, iż jest to jedyna postać nie występująca w mandze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Hellsing” to serial wybitnie rozrywkowy i dużo więcej nie należy od niego oczekiwać. Cechuje go spora ilość brawurowych walk,  stosunkowo prosta fabuła, mroczny klimat, łączący w sobie nowoczesne sceny walk z horrorem oraz wiktoriańskim romantyzmem. Ogląda się go z prawdziwą przyjemnością, każdy odcinek kończy się w takim momencie, że zżera nas ciekawość, co stanie się w następnym. Gwarantuję, że bardzo trudno się od niego oderwać. Do zalet dodam jeszcze ładną kreskę i wspaniałą muzykę – wychodzi z tego całkiem sympatyczne dzieło, do którego chętnie wrócę. &lt;br /&gt;Jeśli chodzi o wady – odcinki 7-13 wydają mi się nieco słabsze niż te pierwsze, bywają bardziej rozwlekłe i troszkę tracą klimat, który uznaję za najmocniejszą stronę serialu. Ale jest to wrażenie bardzo subiektywne. Nie czytałam mangi, często jednak zarzuca się serialowi dość luźne podejście do pierwowzoru. Mi to nie przeszkadza, ale rasowym fanom może…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez zastrzeżeń polecam ten serial wszystkim, którzy lubią klimatyczne historie o wampirach – mam nadzieję, że zostaniecie tak samo wciągnięci w tę historię, jak ja.&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-3010150708766277576?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/3010150708766277576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/hellsing-wampir-jej-krolewskiej-mosci.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3010150708766277576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3010150708766277576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/hellsing-wampir-jej-krolewskiej-mosci.html' title='Hellsing - Wampir Jej Królewskiej Mości'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i45.tinypic.com/2zoji1j_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-3648625563719949376</id><published>2010-07-02T14:37:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:20:36.403-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='1/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Krwawe igrzyska, Ch. Q. Yarbro - recenzja dla portalu Fantasta</title><content type='html'>&lt;img src="http://i46.tinypic.com/e5lan5.jpg" align="left"&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt; Gdyby istniał sprawdzony przepis na klimatyczną powieść o wampirach, to pewnie wyglądałby mniej więcej tak: bierzemy jednego, wiekowego wampira i osadzamy w ciekawej epoce historycznej, dokładamy do tego piękną kobietę, przyprawiamy szczyptą intryg i suto podlewamy krwią. Zdawać by się mogło, że według takiego pomysłu powstanie wspaniała, porywająca, nieco straszna i romantyczna historia. Niestety nic bardziej mylnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeci tom przygód wampirzego hrabiego, Saint Germaina, posiada w sobie wszystkie wyżej wymienione składniki. Saint Germain jest bardzo starym i doświadczonym wampirem, który aktualnie przebywa w starożytnym Rzymie z okresu I wieku naszej ery. W tle mamy więc okrutne rządy Nerona, całą serię zmian na tronie, aż do rządów Flawiuszy, krwawe walki gladiatorów, brawurowe wyścigi rydwanów, tajemnicze intrygi dworskie i piękną, nieszczęśliwą Ację Oliwię Klemens. Brzmi intrygująco? Owszem. Klimat starożytnego Rzymu został oddany w powieści wspaniale. Opisy igrzysk organizowanych przez zmieniających się, jak w kalejdoskopie cesarzy, również potrafią zachwycić. Barwne opisy uczt, pełnych pijaństwa, obżarstwa i innych atrakcji mogą zrobić wrażenie. Tylko gdzieś po drodze zgubił nam się wampir.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Saint-Germain, przyjmujący w tej części imię Rakoczego Sanct` Germaina Franciskusa to miły, przystojny osobnik, pełen odrazy dla rozrywek, którymi karmią się mieszkańcy zepsutego Rzymu. Jest wrażliwy tak bardzo, że zakochuje się w maltretowanej i wykorzystywanej przez męża arystokratce, jednak jego nadludzkie moce i potęga wielu wieków doświadczeń nie są wystarczające by wyrwać ukochaną z rąk męża, intryganta-potwora. O nie! Saint Germain przeżywa katusze, pęka mu serce, tęskni, myśli, pociesza i raz na jakiś czas bierze w ramiona ukochaną Ację, lecz ta, przez dobrych kilka lat pozostaje pod władzą męża, który wyczynia z nią coraz to dziwniejsze rzeczy. Stary wampir nie jest w stanie jej uratować, ani pozbyć się w tajemnicy okrutnika, który stoi na drodze do wspólnego szczęścia. Niezbyt przekonujące rozwiązanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa druga – horror, albo i jego brak. Powieści Yarbro reklamowane są jako romantyczne horrory w klimatach Anne Rice i pierwszy tom cyklu - "Hotel Transylwania", śmiało mógł za taki uchodzić. Nie da się tego powiedzieć o Krwawych igrzyskach, które może i są ciekawą powieścią historyczną, ale są również ckliwym romansidłem z nie-wampirem w tle. No chyba, że ja źle rozumiem pojęcie horroru – może chodzi tu o to, że przeżywamy prawdziwy horror, czytając o rozterkach i uniesieniach miłosnych głównego bohatera.&lt;br /&gt;To co razi jednak najbardziej, to powielanie rozwiązań wprost z poprzednich części tomu. Jeśli istnieje kolejna część tego cyklu, to łatwo przewidzieć, iż Saint Germain dla odmiany pojawi się np. w starożytnym Egipcie, gdzie pozna oszałamiająco piękną kapłankę, która jest wykorzystywana seksualnie przez, dajmy na to, faraona. Po wielu perypetiach Saint Germain, nie robiąc nikomu krzywdy będzie mógł już na zawsze (które w przypadku wampira jest pojęciem względnym) być z ukochaną, dobierając się, od czasu do czasu, do jej słodkiej szyjki. Fabuła we wszystkich trzech częściach tego cyklu wygląda dokładnie tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść Yarbro bardzo mnie rozczarowała. Czyta się ją całkiem miło i szybko, wiele opisów i wątków pobocznych wypada całkiem zgrabnie, ale wszystkie zalety giną w obliczu głównego zarzutu. Wampir pojawia się w powieści chyba tylko w celach marketingowych, nie ma on bowiem żadnej cechy wampira (poza tym, że trochę zasłabł, kiedy musiał pływać na tratwie bez swoich osławionych butów, w podeszwach których znajduje się ziemia z ojczystych stron). Jest to zwykły człowiek, który ubiera się na czarno i nie jada publicznie. Zabrakło odrobiny bestii. I ja rozumiem, że ciekawym zabiegiem jest przedstawienie wampira, jako najmniejszego zła w okrutnych czasach starożytnego Rzymu. Czasach, w których życie ludzkie dla cesarza nie warte było splunięcia, a nie najmądrzejszy lud rzymski żądał tylko chleba i igrzysk. Ale dlaczego wampir nie ma żadnych problemów z żyjącą w nim bestią? Dlaczego nie musi walczyć z pragnieniem na widok wsiąkającej w arenę krwi? Nie czuje jej słodkiego, nęcącego zapachu? Dlaczego nie targają nim zwierzęce emocje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świetnym pomysłem wydawała mi się chronologia wydarzeń w cyklu. Akcja kolejnych tomów rozgrywa się bowiem coraz wcześniej. W "Hotelu Transylwania" poznawaliśmy XVIII-wieczy Paryż, w "Pałacu" odwiedziliśmy renesansową Florencję, Krwawe igrzyska wprowadziły nas w klimat starożytnego Rzymu. Wiele oczekiwałam po tym zabiegu. Wydawało mi się, że w części pierwszej nasz bohater jest inny (bardziej opanowany, elegancki itp.) niż wcześniej, gdyż wiele się uczy, żyjąc tyle czasu. Niestety wampir z Krwawych igrzysk ma taką samą wiedzę, takie same maniery i powściągliwość, jak ten z "Hotelu Transylwania". Traktuję to jako zmarnowany pomysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując – Krwawe igrzyska to interesująca powieść historyczna. Warto do niej zerknąć, jeśli ktoś interesuje się starożytnością i lubi poczytać fantastykę w takim klimacie, bo to właśnie elementy charakteryzujące epokę wybijają się na pierwszy plan. Nie warto po nią sięgać, jeśli lubimy horrory, a nie daj Boże wampiry. No chyba, że podobał się nam "Zmierzch", wtedy Krwawe igrzyska mogą okazać się prawdziwym odkryciem i na tle jeszcze bardziej ckliwego Edwarda, Saint Germain może okazać się całkiem interesującą, złożoną postacią. Fani gotyckich horrorów srodze się rozczarują, zdenerwują a nawet poprzeklinają nad stronicami powieści Yarbro.&lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji na temat książki, oraz recenzja na portalu &lt;a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=8096"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-3648625563719949376?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/3648625563719949376/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/krwawe-igrzyska-ch-q-yarbro-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3648625563719949376'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3648625563719949376'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/07/krwawe-igrzyska-ch-q-yarbro-recenzja.html' title='Krwawe igrzyska, Ch. Q. Yarbro - recenzja dla portalu Fantasta'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i46.tinypic.com/e5lan5_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-437972010820153879</id><published>2010-06-29T02:42:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:20:49.539-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='thriller'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='science fiction'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Infekcja, Scott Sigler - recenzja dla portalu Fantasta</title><content type='html'>&lt;img src="http://i48.tinypic.com/2ce3gaf.jpg" align="left"&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Znacie to drażniące uczucie swędzenia, gdy zostaniecie ugryzieni przez komara? Trudno być wtedy na tyle opanowanym, by choć trochę nie drapać podrażnionego miejsca. A co, jeśli swędzenie jest tak okropne, że jesteście w stanie rozdrapywać to miejsce do krwi, rozrywać skórę paznokciami tylko po to, by uczucie zniknęło? A jeśli powiem Wam, że takie swędzenie powodują tajemnicze Trójkąty, które zaczynają żyć pod Waszą skórą? Naprawdę żyć – słyszycie ich głosy w głowie, czujecie ich ruch, ich wzrost, karmicie je, by samemu nie umrzeć z głodu. Zaczynacie z nimi rozmawiać. Mówią Wam o Żołnierzach, którzy przyjdą Was zlikwidować, wiedzą, że Wasi bliscy podsłuchują, że w każdej chwili mogą Was wydać. Że nie ma takiego miejsca na ziemi, gdzie moglibyście być bezpieczni. Bo każdy jest dla Was wrogiem. Jedynym wyjściem jest więc pozbycie się donosicieli i konfidentów, pozbycie się wrogów. Teraz!&lt;br /&gt;Ale uczucie swędzenia i bólu nie znika. Mózg zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Już sami nie wiecie które głosy należą do Trójkątów, które reprezentują Wasze myśli. Kiedy już wymordujecie bliskich i nadal nie znajdziecie spokoju okaże się, że organizmy pod Waszą skórą chcą się wykluć. Czy można zrobić coś innego, niż podpalić dom, odrąbać sobie kończyny i strzelić w łeb? Bo inaczej to się nie skończy?&lt;br /&gt;Przerażające, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Infekcja jest drukowanym debiutem Scotta Siglera. Łączy w sobie elementy horroru, thrillera, science fiction i powieści psychologicznej. Fabuła oparta została na walce z tajemniczą infekcją, odkrytą w wyniku analizy serii brutalnych morderstw i samobójstw w Stanach Zjednoczonych. Część z nich łączy wspólny czynnik – ofiary wspominają o Trójkątach, zaczynają mieć skłonności psychopatyczne, rozwija się w nich niekontrolowana agresja. Trójkąty okazują się czymś, w rodzaju pasożyta, który żeruje pod skórą żywiciela. Śledztwem (oczywiście ściśle tajnym) zajmuje się Dew Philips, agent rządowy, który podczas jednej z akcji stracił partnera. W badaniu infekcji towarzyszy mu Margaret Montoya przekonana, że sprawa dotyczy bioterroryzmu. Równolegle śledzimy losy Perry`ego Dawseya, dotkniętego infekcją i zwalczającego ją (dość brutalnie) na własną rękę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł na powieść jest świetny. Kiedy usłyszałam o koncepcji, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Walka z żyjącym pod skórą pasożytem, stany psychozy, rządowe śledztwo – brzmi rewelacyjnie. I w zasadzie od pierwszej strony Sigler przywalił czytelnikowi łopatą w łeb. Książka zaczyna się mocno i okrutnie, zapowiada jeszcze straszniejszy środek. Ale później to już bywa niestety różnie. Wielkie wrażenie wywarły na mnie opisy dotyczące Perry`ego. Ten facet naprawdę ma jaja i potrafi znieść niewyobrażalnie dużo, tylko po to, aby pozbyć się infekcji. Z czasem jednak i jego umysł zaczyna płatać figle. Najmocniejszą stroną książki okazały się właśnie opisy narastającej paranoi u Perry`ego, jego przemiany, determinacja, małe zwycięstwa okupione gigantyczną ilością krwi (głównie własnej – odruchy wymiotne gwarantowane) i porażki, gdy poddawał się infekcji i pozwalał na manipulowanie swoją osobą. Nasz strach zaczyna jednak nieco znikać, gdy Perry rozpocznie dialog z Trójkątami. Z jednej strony wiemy, że to śmiercionośne pasożyty, doprowadzające ludzi do obłędu, z drugiej ich nauka mówienia, problemy z gramatyką, krzyki... cóż, wywołują tylko lekki uśmieszek. Być może był to zamiar autora – swego rodzaju paradoks, dzięki któremu czytelnik traktuje infekcję bardziej swojsko i ludzko, by zaraz przekonać się o błędnym osądzie. Nie do końca przekonał mnie jednak ten zabieg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ważnym elementem powieści są opisy procesów biologicznych, jakie towarzyszą rozwojowi pasożytów. Z punktu widzenia laika mogę jedynie chylić czoła przed wiedzą autora, podaną w sposób zrozumiały i przystępny. Bałam się, że elementy badań, ze względu na brak wiedzy, mogą mnie znużyć, ale nie było ich w książce zbyt wiele. Czytałam je więc z zainteresowaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawca przyrównuje Siglera do Kinga. Cóż, niewątpliwie sposób zarysowania portretów psychologicznych bohaterów nasuwa takie właśnie skojarzenie. Ale u Kinga napięcie towarzyszące lekturze narasta powoli po to, by wybuchnąć z cała mocą w finale. U Siglara od razu jest mocno, powieść łapie nas za gardło, ale później jakby zwalnia uścisk. Tego zresztą się obawiałam – jeśli początek jest bardzo mocny, to co zrobić, żeby zakończenie go przebiło? Sprawa niełatwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka ma naprawdę wiele zalet – ciekawi bohaterowie, dobry pomysł na fabułę, spora dawka elementów gore ale i psychologicznego niepokoju, sprawny język i szczypta humoru. Czyta się ją szybko, trzyma bowiem w napięciu i wciąga. Kto więc odpowie mi na pytanie, co w tak dobrze zapowiadającej się powieści robią kosmici?! Dlaczego nie rozwinięto nowatorskiego pomysłu bioterroryzmu? Dlaczego po raz kolejny kosmici szukają bramy, by dostać się na Ziemię i nią zawładnąć? Aż chciało by się gorzko zaśpiewać "ale to już było...". I to zbyt wiele razy, by manewr ten okazał się interesujący.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Infekcję polecam zdecydowanie fanom mocnej literatury. Wskazówka znajdująca się na okładce, by nie czytać książki tuż po posiłku może okazać się przydatna. Osoby o słabych nerwach, wrażliwe na epatowanie ohydą, czy bojące się krwi powinny trzymać się od niej z daleka. Z bardzo daleka. &lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej o książce poczytacie oczywiście na portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta.pl&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-437972010820153879?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/437972010820153879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/06/infekcja-scott-sigler-recenzja-dla.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/437972010820153879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/437972010820153879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/06/infekcja-scott-sigler-recenzja-dla.html' title='Infekcja, Scott Sigler - recenzja dla portalu Fantasta'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i48.tinypic.com/2ce3gaf_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1378034944544837671</id><published>2010-06-16T09:14:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:21:00.479-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dark fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><title type='text'>Księgi Południa, Glen Cook. Recenzja dla portalu Fantasta</title><content type='html'>&lt;img src="http://i48.tinypic.com/2vnl6j9.jpg" align="left"&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Księgi Południa&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Glena Cooka to druga część nowego, zbiorczego wydania entuzjastycznie przyjętego cyklu o losach Czarnej Kompanii, która wbrew obiegowym opiniom o kiepskim poziomie wszelkich kontynuacji, w niczym nie ustępuje pierwszemu tomowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie mogłabym w tym miejscu przeprowadzić wyliczankę zalet, o których wspominałam przy okazji recenzji "Kronik Czarnej Kompanii" (jak brawurowe pościgi, pojedynki, batalie, oblężenia, wartka narracja, humor, cynizm itd...), jednak na szczęście Cook przygotował kilka nowości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze, co rzuca się w oczy to kwestia narracji. Już w ostatniej części "Kronik..." mieliśmy małą próbkę zmian narratora – większość historii to kronika spisywana przez Konowała, część przedstawiał nam narrator wszechwiedzący, kilka fragmentów poznaliśmy dzięki opowieści zawartej w listach do Konowała. W Księgach Południa sprawa wygląda już zgoła inaczej.&lt;br /&gt;Pierwszą część opowieści - "Srebrny Grot" - stanowi kronika spisywana przez Skrzynkę, młodego żołnierza, zaprzyjaźnionego z Krukiem. Opisuje on losy części Kompanii, która stara się odnaleźć tytułowy Srebrny Grot, artefakt, w którym zaklęty został duch pokonanego Dominatora. Ich losy splatają się dość szybko z grupą młodych, żądnych bogactwa chłopaków.&lt;br /&gt;Druga część - "Gry cienia” to opowieść znanego nam doskonale Konowała – podróżuje on z Panią, Goblinem, Jednookim i Murgenem. Czeka ich daleka, pełna przygód i bitew droga, albowiem Konował ma nadzieję odnaleźć stare Kroniki Kompanii. Nie wszystkim jednak uda się dobrnąć do celu.&lt;br /&gt;Wreszcie część ostatnia "Sny o stali" to kronika spisywana przez samą Panią. Utraciła ona co prawda swe przerażające moce, ale pozostała prawdziwą babą "z jajami". Tę część czyta się naprawdę z zapartym tchem, a sama postać Pani wybiła się na moją ulubioną.&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę, że zabieg ze zmianą narratora nie każdemu przypadnie do gustu (w końcu zaczynamy się przywiązywać do Konowała, może nawet trochę się z nim identyfikować i nagle następuje całkowita zmiana) mi jednak szalenie się to spodobało. Mam nawet wrażenie, że poszczególni narratorzy zostawili w powieści jakiś swój charakterystyczny styl, co bardzo cenię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwestia samych bohaterów wygląda podobnie, jak w części pierwszej. Cały czas podróżujemy z bohaterem zbiorowym, który nieco się jednak zmienia. Pojawiają się całkowicie nowe postacie, część niestety tracimy, zdarzają się i tacy, którzy wrócą z zaświatów, kilku przechodzi ciekawe metamorfozy. Szczególnie interesujące zmiany zachodzą w Kruku, wcześniej zimnym jak stal, tajemniczym i śmiertelnie groźnym, obecnie jakby zakochanym, słabszym. Podobnie wygląda sprawa z Panią – okazuje się bowiem postacią dość złożoną. Z jednej strony okrutną i bezwzględną, później kruchą i kobiecą, następnie znów morderczą. Z postaci drugoplanowych, które utkwiły w mej pamięci, trzeba wspomnieć o Żabim Pysku – uroczym chochliku, który posiada wielkie moce a jego rola w całej historii jest dość niejednoznaczna i zaskakująca. Nadal bawił mnie do łez duet Goblin – Jednooki. Ich magiczne pojedynki, kłótnie i wojny, a w rzeczywistości głęboka przyjaźń wywołały niejeden wybuch śmiechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Księgi Południa mają wiele zalet, o których wspomniałam już przy okazji recenzji pierwszego tomu. Nadal jest to cyniczna, okrutna historia o wojnie, tym razem pojawiają się jednak pewne wątki miłosne, których się spodziewałam i nieco obawiałam. Autor poradził sobie jednak świetnie. Rozterki uczuciowe i romanse są przedstawione bardzo subtelnie i zdecydowanie uciekają na dalszy plan powieści. Dzięki temu nie męczą, a ubarwiają narrację. Fakt, iż w ostatniej części narrację przejęła kobieta też okazał się zaskakujący i bardzo ucieszył jakąś moją feministyczną cząstkę. W "Kronikach..." kobiet było dość mało – czytaliśmy o losach Pupilki i Pani, ale ich kreacje ginęły gdzieś za mężczyznami. W Księgach Południa są już bardzo widoczne i to one często sterują wydarzeniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stosunkową nowością jest wątek religijny, raczej nie poruszany w pierwszej części oraz nieco więcej polityki. Zaznaczam jednak, że u Cooka wolę czytać o bitwach i walce niż o intrygach czy właśnie polityce. Mam wrażenie, jakby te aspekty były nieco słabsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Księgi Południa okazały się godną kontynuacją świetnie rozpoczętego dzieła. Cook nadal tworzy postacie z krwi i kości, które czasem zaskakują nas wyborami i decyzjami. Tak, jak pisałam wcześniej – nie ma tu miejsca na biel i czerń, dobrych i złych. Świat Cooka, to świat szarości, niejednoznaczności i brutalności. Wydaje mi się nawet, iż język Cooka w tym tomie stał się bardziej dosadny i ostry. Część scen czy dialogów nie nadaje się w związku z tym dla dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo oszałamiającej liczny stron przeczytałam ten tom jednym tchem i jestem z lektury szalenie zadowolona. Na pewno usatysfakcjonuje ona fanów pierwszej części, uważam bowiem, że bez znajomości "Kronik..." nie ma co brać się za kolejne tomy. Tak więc kto jeszcze nie czytał, niech prędko nadrabia! Warto! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja standardowo ukazała się na portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;UWAGA!&lt;/span&gt; Na Fantaście do wygrania 3 egzemplarze powieści "Infekcja" S. Siglera. Odwiedzajcie regularnie dział &lt;a href="http://www.fantasta.pl/konkursy.php"&gt;Konkursy&lt;/a&gt;. Jest ich coraz więcej! &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1378034944544837671?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1378034944544837671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/06/ksiegi-poudnia-glen-cook-recenzja-dla.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1378034944544837671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1378034944544837671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/06/ksiegi-poudnia-glen-cook-recenzja-dla.html' title='Księgi Południa, Glen Cook. Recenzja dla portalu Fantasta'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i48.tinypic.com/2vnl6j9_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-4767560445704032933</id><published>2010-06-10T13:04:00.001-07:00</published><updated>2010-06-10T13:17:39.248-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Oczarowana</title><content type='html'>Tak bardzo spodobało mi się to video, że muszę koniecznie obejrzeć film. Już sam tytuł jest świetny!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jpkeJWXY4ZA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/jpkeJWXY4ZA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-4767560445704032933?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/4767560445704032933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/06/oczarowana.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4767560445704032933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4767560445704032933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/06/oczarowana.html' title='Oczarowana'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-2666968506428698180</id><published>2010-05-28T09:18:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:21:12.259-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dark fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='6/6'/><title type='text'>Kroniki Czarnej Kompanii, Glen Cook - recenzja z portalu Fantasta</title><content type='html'>&lt;img src="http://i50.tinypic.com/34j69nr.jpg" align="left"&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Cykl o "Czarnej Kompanii" Glena Cooka już dawno wszedł do ścisłego kanonu fantasy, dlatego bardzo uradował mnie fakt, iż Rebis postanowił wznowić całą serię. Tym razem, zamiast dziewięciu książek postawiono na cztery tomy zbiorcze. Nowe wydanie otwierają "Kroniki Czarnej Kompanii", obejmujące następujące tytuły: "Czarna Kompania", "Cień w ukryciu" i "Biała Róża", dzięki czemu zyskujemy bardzo ładnie wydane, liczące blisko tysiąc stron tomiszcze, od którego trudno się oderwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O "Kronikach..." można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, iż są one wtórne, przewidywalne czy bazują na utartych schematach. Już sam pomysł głównego bohatera jest zaskakujący. Mamy bowiem do czynienia z jedynym w swoim rodzaju bohaterem zbiorowym – Czarną Kompanią, dość licznym zespołem najemników, walczących dla tego, kto dobrze płaci. Sam pomysł był niezwykle nowatorski i ciekawy, a przelanie go na papier okazało się strzałem w dziesiątkę. Czarna Kompania to nie są, mówiąc kolokwialnie, dobre chłopaki. To drużyna cynicznych, wyrachowanych, lecz jednak wzbudzających sympatię czytelnika żołnierzy, którym daleko do żądnych chwały rycerzy w lśniących zbrojach. Żołnierzy, którzy wykonują swoją pracę, nie ważne, jak bardzo bywa ona paskudna. Nie marzy im się sława, chcą po prostu wyjść cało z wojennej zawieruchy. Nikt nie jest tutaj czarny, ani biały. W tych trudnych czasach, w których przyszło żyć Kompanii, czasem staje się po tej złej stronie. Być może dlatego, że inna strona może okazać się jeszcze gorsza, albo dlatego, że nie ma się wyboru. W takiej sytuacji naszych bohaterów nie stać na rozterki moralne, czy dylematy – muszą robić swoje, żeby uratować tyłek. Dzięki temu bohaterowie są nam dość bliscy, bo prawdziwi. Każdemu z nich zdarzyło się zrobić coś naprawdę złego, nie tracą jednak przy tym człowieczeństwa. Widać, że Glen Cook lubuje się w szarościach, nie ocenia bowiem nikogo jednoznacznie, nikt tutaj nie jest absolutnie dobry, ani absolutnie zły. Dla mnie to jedna z największych zalet powieści. Jednak nie jedyna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kompania to cały wachlarz osobowości, począwszy od Konowała - narratora dużej części tomu, lekarza, spisującego dzieje kompanii, przez Kruka - tajemniczego, okrutnego i bezwzględnego zabijaki, który jednak dla ocalonej przez siebie Pupilki jest w stanie poświęcić wszystko, dalej przez rewelacyjną parę przekomarzających się przyjaciół – Jednookiego i Goblina, Kapitana, Milczka i wielu, wielu innych, aż do postaci pobocznych, jak przyjęty do Kompanii Zalewacz - postać dość złożoną, która przeszła w powieści interesującą metamorfozę. Tych osobowości jest zdecydowanie więcej. Poznajemy m.in. Panią – okrutną, owianą legendą władczynię, wynajmującą Czarną Kompanię do kontroli nad podbitymi przez siebie ziemiami, oraz kilku Schwytanych – tajemniczych czarowników, towarzyszących Pani w jej poczynaniach. Ze względu na wielość pojawiających się w książce postaci zabrakło jednak pogłębienia historii każdego z nich. Nie jest to jednak zarzut, mi taki zabieg bardzo się spodobał, ponieważ nie utożsamiamy się tutaj z jednym, najbardziej znanym bohaterem. Z zainteresowaniem śledzimy wątki i historię wszystkich członków Kompanii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym dość nietypowym rozwiązaniem jest podejście Cooka do swoich bohaterów. Czasy są okrutne, więc, by zachować realizm, autor nie oszczędza wykreowanych przez siebie postaci. Ostrzegam, że nie jeden z naszych żołnierzy zginie! Poza tym nigdy nie możemy być pewni następnego kroku Kompanii. Nie raz zmieni się strona, po której walczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Kroniki Czarnej Kompanii" to rewelacyjnie napisana powieść rozrywkowa i w takich kategoriach powinna być oceniana. Cechuje ją niewątpliwie lekka, ociekająca cynizmem narracja, cięty dowcip, spora dawka czarnego humoru i błyskotliwe dialogi. Nie brak też mrocznych historii, jak choćby przyprawiające o solidne ciarki na plecach poczynania Kruka w Jałowcu, tajemnic i intryg politycznych, walk, ucieczek i pościgów. Jednym słowem jest tu wszystko, czego od takiej literatury oczekuję. W realiach powieści nie ma miejsca na ckliwość czy słabość, jest bowiem krew i śmierć. A zdarzają się też rzeczy o wiele gorsze od śmierci – wiedzą coś o tym wrogowie Pani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Glen Cook ma wielki talent do opisywania scen batalistycznych. Oblężenie czarnego zamku, zawierucha bitewna, potyczki czy zasadzki, których w powieści nie brakuje, przykuwają uwagę swoją realnością i świetnie poprowadzoną narracją. Pomimo liczby stron tę powieść naprawdę czyta się jednym tchem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do moich faworytów pierwszego tomu cyklu należy bez wątpienia Cień w ukryciu, historia, w której losy Czarnej Kompanii przeplatają się z historią Kruka i Pupilki, uciekającymi przed Panią. Część ta wydaje mi się najbardziej mroczna i niepokojąca, więc bardzo trafiała w mój gust, ale mam nadzieję, że w całej powieści każdy znajdzie coś dla siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Kroniki Czarnej Kompanii" naprawdę mi się spodobały. Przeplatające się wątki, zmiany zachodzące w bohaterach i ich niejednoznaczne poczynania, zwroty akcji i rewelacyjny humor sprawiły, że z niecierpliwością czekam na moment, w którym sięgnę po kolejny tom. Glen Cook zapewnił mi świetną rozrywkę na wiele wieczorów. Polecam z całego serca wszystkim, którzy lubią czytać o wojennej zawierusze, poszukują w fantasy interesujących, złożonych postaci i dobrego humoru. Naprawdę warto.&lt;br /&gt;A tutaj pierwotna wersja, zamieszczona na&lt;a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=7206"&gt;Fantaście&lt;/a&gt;&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-2666968506428698180?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/2666968506428698180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/05/kroniki-czarnej-kompanii-glen-cook.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2666968506428698180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2666968506428698180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/05/kroniki-czarnej-kompanii-glen-cook.html' title='Kroniki Czarnej Kompanii, Glen Cook - recenzja z portalu Fantasta'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i50.tinypic.com/34j69nr_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-3114838702428594398</id><published>2010-05-21T12:51:00.000-07:00</published><updated>2011-02-06T13:52:04.174-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dark fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4/6'/><title type='text'>Zmrok, Tim Lebbon - recenzja dla portalu Fantasta.pl</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i52.tinypic.com/2n19y4p.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 220px;" src="http://i52.tinypic.com/2n19y4p.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt; Zmrok Tima Lebbona to pierwsza przetłumaczona na język polski powieść tego znanego i cenionego na zachodzie autora horroru i dark fantasy. Została nagrodzona m.in. British Society Award i Bram Stoker Award, planowana jest również jej ekranizacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to pierwszy tom sagi, rozgrywającej się w mrocznym i brutalnym (naprawdę brutalnym!) świecie Noreeli. Odkąd magia umarła, pogrążoną w chaosie krainą rządzi przemoc i strach. Krążą jednak plotki, iż magia może się odrodzić w nieświadomym niczego chłopcu. Grozi mu oczywiście śmiertelne niebezpieczeństwo. Czerwoni Mnisi zrobią wszystko, by nie dopuścić do powrotu magii na ziemię. Również Magowie rozpoczną polowanie na chłopca, by w odpowiednim momencie przejąć kontrolę nad odradzającą się magią. Zdawać by się mogło, iż fabuła rozwinie się jak w klasycznym fantasy. Głównym bohaterem jest młody chłopak, Rafe Baburn, który cudem ocalał z rzezi w swojej rodzinnej wiosce. Wokół niego zbiera się grupa osób (na kształt drużyny, popularnej w heroic fantasy). Sporo wątków przywodzi na myśl rozwiązania widoczne np. u Tolkiena. Zamiast elfa, krasnoluda i hobbitów mamy tutaj złodzieja Kosara o wiecznie krwawiących dłoniach, wiedźmę dziwkę o paradoksalnym imieniu Nadzieja, wojowniczkę A`Meer, pochodzącą z tajemniczego ludu Shantasi, uzależnionego od fledżu (bardzo popularny narkotyk w świecie Noreeli) górnika, podróżującego z bibliotekarką Alishią. Głównym celem tej nietypowej drużyny nie jest jednak dotarcie do jakiegoś miejsca, a ucieczka przed ścigającym ich niebezpieczeństwem. Motyw drogi, tak często eksploatowany w fantasy, został więc przedstawiony w nieco odmienny sposób. Początkowo Czerwoni Mnisi kojarzyli mi się z tolkienowskimi Nazgulami, są bowiem tak samo zabójczy i niemal nieśmiertelni. Również wygląd zakapturzonych, tajemniczych postaci przywodził na myśl rozwiązanie Tolkiena. W Zmroku ich wyjątkowa odporność i moc została jednak niesztampowo wytłumaczona, okazuje się bowiem, iż wyjątkowa determinacja w dążeniu do celu oraz kurczowe trzymanie się wytycznych sprawia, iż organizm pozyskuje energię z kolejnych obrażeń. Ten sposób walki kojarzy się również z nordyckimi berserkami, co naprawdę przypadło mi do gustu. Nie będę jednak zdradzała wszystkich smaczków, warto poszukać ich samodzielnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezwykle ciekawym pomysłem było przedstawienie magii, jako neutralnej, nieokiełznanej, pierwotnej siły, która może siać zniszczenie lub czynić dobro, w zależności od tego kto, i w jaki sposób, ją stosuje. Została ona zaklęta w uśpionych maszynach, co kojarzy się nieco steampunkowo i szkoda, iż wątek ten nie został bardziej rozbudowany. Przeciwstawiono jej naukową "magię" wiedźmy. Naukową, ponieważ Nadzieja w bardzo świadomy sposób wykorzystuje pewne naturalne właściwości różnych substancji, roślin i zwierząt, nazywając pogardliwie swoją działalność sztuczkami. Dla zwykłych, nieświadomych niczego ludzi, jest to jednak swego rodzaju magia, gdyż pewnych zjawisk po prostu nie rozumieją. Wiedźma marzy skrycie o tym, iż pewnego dnia spłynie na nią cząstka prawdziwej magii. Zestawienie tej prawdziwej magii i działalności wiedźmy okazało się niezwykle interesującym i inspirującym zabiegiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor starał się przedstawić dość szczegółowo losy wszystkich bohaterów. Nadmiar wątków okazał się jednak dość męczący. Sporo fragmentów, czy historii, zwłaszcza dotyczących drugoplanowych postaci, jest nużących, lub sprawia wrażenie przegadanych, tak, jakby autor zbyt głęboko zakopał się w ich przeszłość. Część opisów wydaje się tym samym zbędna. Powieść jest przez to dość nierówna, momentami zachwyca, czasem jednak nudzi. Historie niektórych bohaterów czytałam zachłannie, inne miałam ochotę pominąć. I właśnie zbyt długie, nużące, nie wnoszące nic istotnego dla fabuły opisy są najsłabszą stroną powieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zalet Zmroku możemy zaliczyć przedstawiony nam świat. Intrygują niesamowite opisy kopalni fledżu oraz nietypowy wygląd górników, którzy, żyjąc pod ziemią, dostosowują się do ciężkich warunków. Wciągają opisy fledżowych snów – wizji, wywoływanych przez narkotyk, będących swego rodzaju wędrówką duszy. Zdecydowana część powieści toczy się jednak na powierzchni, i również tutaj barbarzyński świat jest interesujący. Wulgarny i dosadny język, bezpardonowe sceny rzezi czy erotyczne opisy całkowicie pasują do klimatu krainy, jednak ze względu na duży stopień brutalności, nie polecam tej książki młodszym czytelnikom. Widać doskonale, iż autor specjalizuje się w horrorze, co do tego nie miałam żadnych wątpliwości od pierwszej strony książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obawiałam się, że Zmrok Tima Lebbona, będzie sztampową, powielającą schematy, mroczną powieścią fantasy dla młodzieży. Okazało się, że Lebbon, na kanwie oklepanych pomysłów i motywów, stworzył jednak coś nowego i świeżego. Do ostatniej strony nie możemy być pewni, jakie rozwiązania zafunduje nam autor, a i samo zakończenie jest naprawdę mocne i nieprzewidywalne. Jeśli macie dość książek o Dziecku, Które Musi Uratować Świat, to... koniecznie sięgnijcie po Lebbona. Na pewno Was zaskoczy. Dla takiego zakończenia, nawet jeśli jest to tylko zakończenie pierwszego tomu, warto się nieraz przemęczyć nad dłużyznami, których w książce nie brakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę polecam tym czytelnikom, którzy mają dość irytujących i niezniszczalnych bohaterów, a lubią dark fantasy. &lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję wydawnictwu Amber za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.&lt;br /&gt;Recenzja, jak zwykle, pojawiła się najpierw na portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-3114838702428594398?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/3114838702428594398/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/05/zmrok-tim-lebbon-recenzja-dla-portalu.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3114838702428594398'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3114838702428594398'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/05/zmrok-tim-lebbon-recenzja-dla-portalu.html' title='Zmrok, Tim Lebbon - recenzja dla portalu Fantasta.pl'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i52.tinypic.com/2n19y4p_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-6217473628371713378</id><published>2010-04-14T07:18:00.000-07:00</published><updated>2011-03-28T09:10:51.285-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='6/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='science fiction'/><title type='text'>Kroniki Amberu, czyli kolejna dłuuuga recenzja</title><content type='html'>Zapraszam do zapoznania się kolejną recenzją pisaną dla portalu &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i44.tinypic.com/xfx4pd.jpg" align="left"&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt; Roger Zelazny nie bez przyczyny należy do grona mistrzów fantastyki. Jego cykl o Amberze to dziś klasyka, na miarę Tolkiena czy Herberta, dlatego też niezmiernie ucieszyła mnie informacja o wznowieniu tego fantastycznego dzieła.&lt;br /&gt;Tom pierwszy Kronik Amberu zawiera pięć pierwszych części starego wydania: Dziewięciu książąt Amberu, Karabiny Avalonu, Znak jednorożca, Rękę Oberona oraz Dworce Chaosu i jest logiczną, zamkniętą całością, przedstawiającą dzieje Corwina od powrotu do Amberu, aż do… no właśnie. Polecam przeczytać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka zaczyna się oszałamiająco. W szpitalnym łożu budzi się pacjent po wypadku. Ma unieruchomione nogi, liczne obrażenia, a do tego amnezję. Jedyne, co czuje, to fakt, iż musi się z niego wydostać. Obdarzony niesamowitą umiejętnością szybkiej regeneracji oraz nieludzką siłą, ucieka ze szpitala i na oślep szuka miejsca, w którym może się schronić oraz przypomnieć sobie własną tożsamość. Jedyny trop, jaki odnalazł, to siostra, do której intuicyjnie żywi dość mieszane uczucia. Wypadki następują po sobie błyskawicznie: nagle na scenie pojawia się brat Corwina – Random, ścigany przez stado dziwnych stworzeń, Corwin odkrywa tajemniczą talię kart, przedstawiającą podobizny całej, bardzo licznej rodziny dziedziców Amberu, po raz kolejny zostaje zmuszony do ucieczki, a w między czasie, powoli odzyskuje prześwity pamięci. Kiedy wreszcie odkryje kim jest, zrozumie czym jest Amber oraz przypomni sobie całą rodzinę, zapragnie powrócić do Królestwa. Tak się składa, iż tron chwilowo jest pusty, a po koronę królewską zamierza sięgnąć kolejny brat Corwina – Eryk. Rozpoczyna się szaleńcza podróż, w której Corwin będzie się zmagał z wieloma przeciwnościami losu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właśnie podróż stała się motywem przewodnim Kronik Amberu. Corwin przez cały czas jest w drodze, ciągle dokądś zmierza, musi dotrzeć w kolejne, coraz bardziej odległe i mroczne miejsca. Zdawać by się mogło, iż motyw ten, zwłaszcza w literaturze fantastycznej, przerobiono już na tysiąc sposobów. Jednak Roger Zelazny dokonał cudu i stworzył opowieść, która, nawet po wielu latach, wciąż wciąga od pierwszej strony i wciąż niezmiennie fascynuje. Drugim motywem, na którym opiera się powieść jest zemsta. To właśnie ona pcha Corwina w wir kolejnych przygód, to ona zmusza go do działania, do podejmowania nowych decyzji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej niesamowitym elementem powieści jest jednak sam świat przedstawiony. Źródłem wszelkiego istnienia jest Wzorzec, w którym istnieje Amber, rzucający niezliczone Cienie. Jednym z takich równoległych światów jest Ziemia, na której przez dłuższy czas egzystował Corwin. Fascynuje i zachwyca bogactwo opisów poszczególnych krain, przerażają Dworce Chaosu, oszałamia sam Amber. Zelazny pisze tak wspaniałym, plastycznym i przebogatym językiem, że świat Amberu wydaje nam się całkowicie realny, mimo, iż jest przecież cudnie baśniowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejną zaletą powieści jest cała gama najróżniejszych bohaterów. Wszystkie postacie są bardzo krwiste, wyraziste, przewrotne i skomplikowane, mają bardzo oryginalne charaktery. Najbardziej wyróżnia się tu oczywiście Corwin, który, ze względu na swój wieloletni pobyt na Ziemi, jest najbardziej złożoną postacią. Pojawiają się w nim typowo ludzkie uczucia, których często brak jego rodzeństwu, cechuje go pewna niechęć do intryg, w których lubuje się cały klan Amberytów, ma również wiele rozterek moralnych. Ponad to nie przypomina on wszechwiedzących i idealnych bohaterów fantasy, ma liczne wady i sporo słabości. Moim zdaniem Corwin został wykreowany wręcz wzorcowo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Roger Zelazny w Kronikach Amberu okazał się mistrzem łączenia gatunków. W opowieściach o losach Corwina znajdziemy kryminał, fantasy, nieco science fiction, elementy powieści obyczajowej, brawurowe sceny walk, ale i wywody filozoficzne, słowem kompletny misz-masz gatunkowy. Co najważniejsze, przejścia pomiędzy tymi elementami są wręcz niezauważalne. Książkę czyta się więc z rosnącą fascynacją i nie sposób się od niej oderwać. Zawiłość fabuły sprawia, że nigdy nie można być pewnym czy dane rozwiązanie poszczególnych wątków okaże się ostateczne, dlatego też książka trzyma w napięciu dosłownie do ostatniej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zelazny nieustannie zaskakuje, intryguje i wciąga coraz głębiej w tę barwną, pełną przygód opowieść. Ja dałam się porwać i oczarować, pomimo faktu, iż część tych historii już kiedyś czytałam. Powieść uważam za jedną z najlepszych w historii fantastyki, myślę więc, że usatysfakcjonuje ona nawet najbardziej wymagających i dojrzałych czytelników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyną wadą obecnego wydania pozostaje dla mnie okropnie kiczowata okładka. Wiem jednak, że starych czytelników, którym nazwisko Zelaznego nie jest obce, nawet ona nie zniechęci. Oby nie odrzuciła nowych!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując – jeśli szukacie powieści dowcipnej i mądrej, porywającej i zmuszającej do refleksji, brawurowej, monumentalnej, wzruszającej i wciągającej, a do tego fantastycznej - musicie sięgnąć po Kroniki Amberu. Ja z niecierpliwością czekam na tom drugi! &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-6217473628371713378?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/6217473628371713378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/04/kroniki-amberu-czyli-kolejna-duuuga.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6217473628371713378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6217473628371713378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/04/kroniki-amberu-czyli-kolejna-duuuga.html' title='Kroniki Amberu, czyli kolejna dłuuuga recenzja'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i44.tinypic.com/xfx4pd_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-840576934129471323</id><published>2010-04-02T14:14:00.000-07:00</published><updated>2010-04-02T14:28:53.856-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Gdybym kiedyś chciała napisać gotycki horror...</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;... (A bardzo bym chciała, ale nie umiem) to na pewno pisałabym go przy muzyce Swallow the Sun. Ten fiński zespół doom metalowy potrafi wywołać we mnie dziwne emocje. Muzyka nie jest zbyt ciężka, trochę melodyjna, ale bardzo klimatyczna. Mała próbka, w sam raz na taką noc, jak dziś. &lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/n31AnIp4WTM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/n31AnIp4WTM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/z6_Xe_0-CcU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/z6_Xe_0-CcU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-840576934129471323?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/840576934129471323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/04/gdybym-kiedys-chciaa-napisac-horror.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/840576934129471323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/840576934129471323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/04/gdybym-kiedys-chciaa-napisac-horror.html' title='Gdybym kiedyś chciała napisać gotycki horror...'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-4429891583218173320</id><published>2010-04-01T13:41:00.000-07:00</published><updated>2011-01-15T01:22:53.971-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='3/6'/><title type='text'>Eon. Powrót Lustrzanego Smoka</title><content type='html'>Zapraszam do zapoznania się z moją kolejną recenzją, która powstała dzięki współpracy z &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantastą&lt;/a&gt;. Z góry przepraszam za jej długość, ale tak jakoś wyszło ;)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i40.tinypic.com/2im03ra.jpg" align="left"&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt;W Imperium Niebiańskich Smoków zbliża się dzień, w którym Szczurzy Smok wybierze swojego ucznia spośród dwunastu młodych kandydatów, a następnie zjednoczy się z nim, dając mu ogromną moc kontrolowania sił przyrody. Zarówno wybrany przez Smoka uczeń, jak i jego Mistrz, mogą liczyć na zaszczyty i bogactwo na dworze Cesarza. Po przejściu odpowiedniego treningu w posługiwaniu się smoczą magią, uczeń staje się Lordem Smocze Oko i trafia do elity społecznej Imperium. W tym surowym, patriarchalnym świecie panuje jednak prawo, iż kandydatami, uczestniczącymi w ceremonii, mogą być jedynie chłopcy, kobiety bowiem nie mają dostępu do smoczej magii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brannon był kiedyś Lordem Smocze Oko, zna więc doskonale zasady jakimi rządzi się cała ceremonia. Poszukiwania nowego ucznia, który mógłby przystąpić do próby okazały się jednak bezowocne. Niewielu ludzi posiada dar dostrzegania Smoków, a tylko taki chłopiec może przejść szkolenie. Mistrz postawił więc całe swoje życie na jedną kartę – zdecydował się trenować młodą, kaleką dziewczynę, która posiada niezwykły dar dostrzegania wszystkich dwunastu smoków. Oboje muszą dbać o tę tajemnicę, ponieważ złamanie odwiecznych obyczajów grozi śmiercią.&lt;br /&gt;Fabułę książki utkano głównie wokół przygód Eony na cesarskim dworze. Od czasów pojawienia się Zaginionego Smoka wszyscy uważają, iż posiada ona niewyobrażalną moc. Rytuał połączenia nie został jednak zakończony. Eona, z wiadomych względów, nie wyznała swego prawdziwego imienia, obawiając się płynących z tego konsekwencji. Nie poznała tym samym imienia Smoka, a jest to niezbędny warunek do tego, aby go wezwać. Od tego czasu Lustrzany Smok ukazuje się jej coraz rzadziej, ona sama zaś jest tym faktem coraz bardziej przerażona. Niezbędne okazuje się odnalezienie niezwykle cennego, czerwonego foliału, w którym może znajdować się imię Smoka. Otwiera to serię przygód i intryg, mniej lub bardziej interesujących. Okazuje się również, iż pokój w Imperium został zagrożony i to właśnie w Eonie wszyscy pokładać będą nadzieję, na uratowanie sytuacji. Ale o tym już radzę poczytać samemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alison Goodman stworzyła swój świat inspirując się kulturą Wschodu. Mamy tu bardzo rozbudowany kult dwunastu smoków, obejmujących przywództwo na okres jednego roku, niesamowite, skomplikowane obrzędy i rytuały, inspirowane orientem sztuki walki i bardzo rozbudowany ceremoniał dworski. Muszę przyznać, że z początku świat przedstawiony wydawał mi się całkiem imponujący i ciekawy, wrażenie to niestety z czasem zanika, sprawia wrażenie zbyt ulotnego, często ginie nam gdzieś w drugim planie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia Eony początkowo wciąga. Nie jest ona typową bohaterką heroic fantasy. Nie sprawia wrażenia ani nieśmiertelnej, ani niezniszczalnej, co często zarzucam powieściom tego typu. Eona nie jest ani specjalnie odważna, ani silna, ma wiele ograniczeń i słabości, wynikających zarówno z jej wieku, kalectwa, jak i niskiej pozycji społecznej. Przez cały czas musi zmagać się z rodzącą się w niej kobiecością, szuka swojej tożsamości, czując się jednocześnie chłopcem – w ten bowiem sposób jest wychowywana – ale i dziewczyną, która zaczyna dojrzewać. Kiedy w wyniku różnych splotów wydarzeń trafia na cesarski dwór i zaczyna piastować wysokie stanowisko, zauważymy jej brak ogłady, nieśmiałość i niepewność. Eona jest niewątpliwie zagubiona, zdana na łaskę swojego mistrza i bardzo niewielu przyjaciół, którzy stają się swoistymi przewodnikami po tym dziwnym, nieznanym świecie dworskich intryg i zależności. Narodzi się w niej oczywiście bohaterka, ale będzie to żmudny i długi proces. Pomimo tego, iż spodobał mi się pomysł na taką postać, nie potrafię się z nią identyfikować. Odnoszę wrażenie, iż Eona jest bohaterką dość papierową, nijaką. Nie ma wyrazistego charakteru, który sprawiłby, iż kibicowałabym jej w dramatycznych momentach, lub wzruszała się w przypadku niepowodzeń. Rzecz ma się podobnie w przypadku pozostałych bohaterów: Rilla, służąca, wzbudza sympatię, pełna jest bowiem matczynych uczuć, ale nie zapada w pamięć, sympatyczny Ryko, ochroniarz Lady Deli również zapowiadał się interesująco, lecz szybko uleciał z mej pamięci, przyjaciel Eony – Dillon sprawia wrażenie marionetki. Ciekawszy okazuje się mistrz Brannon, trudno bowiem zrozumieć, jakimi intencjami kieruje się trenując Eonę – czy są to ojcowskie uczucia, czy chorobliwa ambicja i chęć odzyskania bogactwa? Najbardziej interesującą postacią okazała się Lady Dela, transseksualista i jedna z najbardziej wpływowych dam dworu jednocześnie. To właśnie ona sprawia wrażenie najbardziej pogłębionej psychologicznie, realnej postaci z krwi i kości. To jej losy najbardziej mnie interesowały i przejmowały. Ciekawie zapowiadał się Lord Ido, główny wróg Eony. Zabrakło jednak pewnej konsekwencji i wyrazistości w kreowaniu tego negatywnego bohatera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka napisana jest w sposób lekki i inteligentny, dzięki czemu czyta się ją stosunkowo szybko i przyjemnie, nie sposób nie zauważyć jednak, iż jest ona dość sztampowa. Dziewczyna w przebraniu chłopaka, problem dorastania, smoki – wszystko to już było. Wiele wątków powieści jest zwyczajnie zbędnych. W heroic fantasy odrzuca mnie zazwyczaj objętość książek i oczywiście wielotomowość. Najczęściej mam wrażenie, iż daną historię dałoby się opowiedzieć dużo szybciej i sprawniej, że takie opasłe tomiszcza to swego rodzaju przerost formy nad treścią. Tego wrażenia nie mogę się pozbyć również w przypadku Eona. Skrócenie powieści o jedną trzecią wyszłoby jej zdecydowanie na dobre. Słabą jej stroną jest również otwarte zakończenie. Rozumiem, iż jest to dopiero pierwszy tom, ale zwyczajne przerwanie akcji, bez żadnej sekwencji zamykającej jest dla mnie mało satysfakcjonujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec warto wspomnieć o pięknym języku, jakim posługuje się Goodman. Pisze ona niewątpliwie w kobiecy - poetycki sposób, wiele określeń jest naprawdę malowniczych, jak choćby „księżycowy cień” – określający eunucha czy „słoneczna używka” określająca narkotyk przyjmowany przez eunuchów, który zwiększa przyrost masy mięśniowej i wolę walki. Barwne i sugestywne opisy również robią wrażenie, przepełnione są bowiem intensywnymi kolorami, zapachami i smakami, co mnie osobiście bardzo się spodobało, chociaż nieraz opisy te były zbyt długie i zbędne. Narracja płynie dość leniwie, zdarzają się jednak pewne zwroty akcji, ciekawe, barwnie opisane sceny walki, jest i dyskretny, całkiem uroczy i nietypowy wątek romantyczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując: Eon. Powrót Lustrzanego Smoka to przyjemne czytadło na zimowe wieczory. Pewna sztampowość, papierowe postacie, nieco rozwlekła treść sprawiają, że nie czekam na kontynuację, gryząc palce. Jestem jednak przekonana, że jest to kolejna powieść, która znajdzie grono wielbicieli, głównie w postaci młodszych czytelników. Ja jednak nie czuję się usatysfakcjonowana lekturą, zwłaszcza, że Alice Goodman zgarnęła za nią całą pulę nagród i wyróżnień. Być może jestem zbyt subiektywna, heroic fantasy nie należy do moich ulubionych gatunków. Książkę tę oceniam jako średnią. Sprawnie napisaną, ale jednak średnią. &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-4429891583218173320?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/4429891583218173320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/04/eon-powrot-lustrzanego-smoka.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4429891583218173320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4429891583218173320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/04/eon-powrot-lustrzanego-smoka.html' title='Eon. Powrót Lustrzanego Smoka'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i40.tinypic.com/2im03ra_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7956051357973498692</id><published>2010-03-16T09:53:00.001-07:00</published><updated>2010-03-16T09:56:57.918-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wilkołaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Konkurs "Ugryziona"</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;&lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta&lt;/a&gt; organizuje konkurs, w którym możecie wygrać aż 4 egzemplarze książki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ugryziona&lt;/span&gt;, którą niedawno recenzowałam. Pytania są proste, nagród całkiem sporo, więc zachęcam do udziału!&lt;br /&gt;Więcej informacji &lt;a href="http://www.fantasta.pl/konkursy.php"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;. Jest jeszcze sporo czasu, więc warto spróbować. &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7956051357973498692?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7956051357973498692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/03/konkurs-ugryziona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7956051357973498692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7956051357973498692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/03/konkurs-ugryziona.html' title='Konkurs &quot;Ugryziona&quot;'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1035949533061989891</id><published>2010-03-15T02:29:00.000-07:00</published><updated>2010-07-07T07:47:14.790-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wilkołaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Nie przegapię...</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;&lt;a href="http://horrorstory.blox.pl/2010/01/Horrory-2010-zwiastuny-zapowiedzi-plakaty-nadzieje.html"&gt;Cedro&lt;/a&gt; pisał o tym już dawno a ja nie chciałam dublować, ale... Tego filmu nie mogę przegapić! Po obejrzeniu trailera mogę stwierdzić, że całość zapowiada się niezwykle klimatycznie i mrocznie. Będzie to miłą odskocznią po &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ugryzionej&lt;/span&gt;, bo tu na pierwszy rzut oka widać elementy, których tak mi brakowało: bolesne przemiany, bestia walcząca w człowieczeństwem, gotycki klimat. Obym się nie zawiodła (ostatnia recenzja filmu w Nowej Fantastyce nie zachęca, ale staram się nie brać jej pod uwagę, gdyż recenzentka lubi spoilerować, więc z natury rzeczy musi być kiepską recenzentką, prawda?). No cóż, pozostaje znaleźć chwilę na seans. &lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/PVKyeMQcUNY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/PVKyeMQcUNY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Swoją drogą po wampirach przyszedł czas na wilkołaki, które są strasznie na topie. &lt;a href="http://maarcuss.blox.pl/2010/03/Nowa-Fantastyka-032010.html"&gt;DOWÓD&lt;/a&gt; . &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1035949533061989891?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1035949533061989891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/03/nie-przegapie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1035949533061989891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1035949533061989891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/03/nie-przegapie.html' title='Nie przegapię...'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1451784966693425257</id><published>2010-03-09T03:15:00.000-08:00</published><updated>2011-01-15T01:55:57.979-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wilkołaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urban fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='3/6'/><title type='text'>Kelley Armstrong "Ugryziona"</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Dziś polska premiera "Ugryzionej" kanadyjskiej pisarki Kelley Armstrong (jesteśmy szybcy, biorąc pod uwagę fakt, iż po raz pierwszy za granicą wydano tę książkę w... 2001 roku). Dzięki współpracy z portalem &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta&lt;/a&gt; miałam okazję przeczytać ją wcześniej i od razu mogę podzielić się z Wami recenzją pisaną dla portalu. &lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i47.tinypic.com/16i6qmg.jpg" align="left"&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt; Na fali popularności historii miłosnych o wampirach, podjęto wreszcie decyzję, by pójść o krok dalej i już po blisko dziewięciu latach wydać po polsku kolejną książkę, tym razem ze świata wilkołaków. Ugryziona, autorstwa Kelley Armstrong, to powieść o jedynej na świecie kobiecie wilkołaku, która stara się prowadzić zwyczajny żywot wśród ludzi. Brzmi znajomo? Niestety tak. Jeszcze niedawno powieści o wampirach czy wilkołakach było w Polsce niewiele. Dzisiaj boję się otworzyć przysłowiową lodówkę, by nie wyskoczyła z niej jakaś nowość. Z jednej strony to dobre zjawisko – mam ogromną słabość do tego typu powieści, cieszę się więc, że jest w czym wybierać. Z drugiej jednak, coraz więcej wydaje się kiepskich pozycji, przez co trudno oddzielić ziarno od plew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ugryziona plasuje się gdzieś po środku. Daleko jej do klasy Wywiadu z wampirem (do którego zresztą, z niezrozumiałych dla mnie powodów, jest porównywana na okładce polskiego wydania), ale na szczęście nie jest to też infantylna i łzawa historyjka w klimatach Zmierzchu. Jeśli miałabym ją do czegoś przyrównać, to najpewniej wskazałabym na Laurell K. Hamilton – autorkę cyklu książek o zabójczyni wampirów, Anicie Blake. W obu powieściach bohaterkami są silne, młode, niezależne kobiety po przejściach, które lubią działać same i nie czekają na pomoc. U obu autorek mamy motyw romansu i sporo walk oraz współczesny świat, jako tło opisywanych wydarzeń. Armstrong wygrywa jednak na jednej płaszczyźnie – jej powieść nie jest „dziewczyńska”, co często zarzucałam Hamilton.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa słowa na temat fabuły. Elena, bohaterka Ugryzionej straciła rodziców w wieku pięciu lat i od tego czasu tułała się po rodzinach zastępczych, była wielokrotnie wykorzystywana seksualnie i nieszczęśliwa. Po wielu latach takiego życia zmieniła się w twardą kobietę, która wie, czego chce i jak to zdobyć. Na studiach poznała Claytona, przystojnego, muskularnego i inteligentnego mężczyznę, który skrywał jednak mroczną tajemnicę. Kiedy wszystko zaczęło się układać idealnie Elena została ugryziona przez, mogłoby się wydawać, ogromnego psa i od tego wydarzenia już nic nie mogło pozostać takie samo.&lt;br /&gt;Mało który człowiek jest w stanie przeżyć pierwszą Przemianę w wilkołaka. Elena przeżyła, chociaż nie chciała tego zaakceptować. Pod opiekę przygarnęła ją Wataha i stała się dla niej drugą rodziną. Tyle, że Elena pragnie takiej normalnej, prawdziwej rodziny, z mężem i dziećmi. Dlatego też zdecydowała się na ucieczkę do Toronto, gdzie po pewnym czasie zamieszkała z Philipem, który nie ma pojęcia o jej prawdziwej naturze.&lt;br /&gt;Wataha ma jednak kłopoty, dlatego też Jeremy, Samiec Alfa, decyduje się wezwać Elenę do powrotu. I wtedy zaczyna się prawdziwa przygoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle słowem wstępu. Wstępu nieco zbyt długiego i dość nudnego, ponieważ opisane przeze mnie wydarzenia rozgrywają się na blisko pięćdziesięciu stronach powieści. Myślę, że skrócenie tej części byłoby bardzo korzystnym rozwiązaniem. Jedyny wart uwagi fragment to Przemiana Eleney w jednej z uliczek Toronto i pierwszy bieg. Natura ludzka walczy tutaj z naturą wilka, który pragnie wolności, lasu, szaleńczego polowania i wyzwolenia. Człowiek po Przemianie w takich warunkach jest natomiast zawstydzony, upokorzony i nieszczęśliwy. Elena stara się pogodzić dwa różne światy, walczy o swoje człowieczeństwo, jednak nad pewnymi pragnieniami nie da się zapanować. Nie trudno więc zgadnąć, iż powrót na łono Watahy okaże się swego rodzaju wyzwoleniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść Armstrong jest zdecydowanie za długa. Powtarzalność pewnych motywów (biegi w gromadzie wilkołaków, sceny erotyczne) nudzi, pomimo zapewnień, iż książka jest krwawa, zmysłowa, fantastyczna. Książka jest poprawna, dość ciekawa, ma kilka naprawdę udanych scen, lecz, moim zdaniem, jest zdecydowanie przegadana. Są w niej momenty, gdy tempo jest faktycznie zawrotne, jak np. fragment z pogonią za kundlem w dyskotece. Tu faktycznie jest szybko, krwawo i ciekawie, podobnie, jak w opisie polowania na jelenia, gdzie zwierzęcy głód i popęd miesza się z ludzkim planowaniem i myśleniem strategicznym. Przez większość jednak czasu niewiele się dzieje, a szkoda, bo rozważania nad dziką naturą drzemiącą w człowieku mogłyby by być naprawdę fascynujące. Tego brakuje, moim zdaniem, najbardziej. Elena opisuje wilkołaki, jako dzikie stworzenia, które nie panują nad swoimi namiętnościami, które traktują kobiety jedynie, jako obiekty seksualne i rzadko kiedy wiążą się w pary na całe życie. I nagle nic się nie zgadza. Wataha traktuje Elenę z czułością i miłością, Clay kocha ją na wieki i zrobi dla niej wszystko. Gdzie ta dzikość? Gdzie te kontrasty? W samej postaci Eleny również brakuje mi rozterek, dylematów związanych z jej zwierzęcą naturą. Elena ma mdłości, gdy widzi zwłoki, ma bardzo wyrobiony kręgosłup moralny, nie ujawnia się w niej zapowiadany dziki charakter, nad którym trudno panować. W powieści mamy jedynie echa tych problemów sprzed lat, gdy Elena zachowywała się, jak bardzo niebezpieczne zwierzę, zdające się jedynie na instynkt. Życzyłabym sobie, aby te zmory przeszłości czasem dały o sobie znać. Książka byłaby przez to ciekawsza, bardziej realistyczna, dawałaby więcej do myślenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaskakuje mnie, iż coraz częściej postaci, kojarzące się dotąd z horrorem, wtłaczane są raczej w ramy fantasy czy paranormal romance. Nie do końca podoba mi się ten zabieg i być może dlatego nie jestem obiektywna, oceniając tę powieść. Jestem jednak przekonana, iż zyska ona rzesze młodych fanów, bo napisana jest sprawnie, pomysł na fabułę był interesujący a i świat wilkołaków w nieco innym, niż stereotypowe, wydaniu może okazać się poczytny. Bardziej wyrobionym czytelnikom mogę polecić tę powieść, jako wakacyjne czytadło. &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1451784966693425257?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1451784966693425257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/03/kelley-armstrong-ugryziona.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1451784966693425257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1451784966693425257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/03/kelley-armstrong-ugryziona.html' title='Kelley Armstrong &quot;Ugryziona&quot;'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i47.tinypic.com/16i6qmg_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7480103101029718192</id><published>2010-03-03T05:38:00.000-08:00</published><updated>2011-03-28T09:10:00.316-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Alicja w Krainie Czarów</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Wyczekiwałam tego filmu z niecierpliwością, wszak Tim Burton to jeden z mych ulubionych reżyserów, a Depp i Bohnan-Carter to ubóstwiana para szalonych aktorów. Nie mówiąc o samej baśni - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Alicja w Krainie Czarów&lt;/span&gt; od zawsze była jedną z najciekawszych, najbardziej wciągających historii i aż prosiła się o kolejną ekranizację. Kiedy dostałam zaproszenie na przedpremierowy pokaz filmu, to aż kwiczałam z radości. I słusznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i46.tinypic.com/2ewpicm.jpg" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film jest świetny. I to bez dwóch zdań. Szybkie tempo, barwne postaci, ciekawa historia, rewelacyjna gra aktorska - marzenie. Klimat nieco mniej mroczny niż w innych dziełach Burtona, jednak to zrozumiałe, skoro przeznaczony jest również dla dzieci. Nadal jednak Burton ma chorą głowę a wykreowany przez niego świat jest piękny, troszkę groźny, szalony i nieprzewidywalny. Postać Szalonego Kapelusznika to majstersztyk, co nie jest już chyba dla nikogo zaskoczeniem. Nie przypominam sobie, aby Johnny Depp kiedykolwiek zawiódł.Helena jest geniuszem i to też &lt;span style="font-style:italic;"&gt;oczywista oczywistość&lt;/span&gt;. Jako Czerwona Królowa (vel Rdzawy Czerep) sprawdziła się więc bosko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i47.tinypic.com/2lthi83.jpg" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młodziutka Mia Wasikowska, grająca Alicję, była urocza, niewinna, żądna przygód. Spodobała mi się w tej roli, chociaż w burtonowskiej wizji mamy właściwie Alicję &lt;span style="font-style:italic;"&gt;kilkanaście lat później&lt;/span&gt;. Zastanawiałam się, czy nie wolałabym jednak dziewczynki i sama nie wiem. A może będzie okazja to jeszcze innej, pokręconej wizji z dziewczynką w roli głównej? Byłoby wspaniale!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i45.tinypic.com/2ngwsw8.jpg" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne, co standardowo przeszkadza, to polski dubbing. Brawurowa i niesamowita była tylko Katarzyna Figura, która idealnie pasowała do tej roli i za podkład należą się jej gromkie brawa. Jak usłyszałam Pazurę to zastanawiałam się czy nie mamy już w Polsce innych aktorów. Mówi się trudno, ale bardzo bym chciała zobaczyć wersję 3D z napisami. Nie będę się rozpisywać w opisywanie psychodelicznej wizji Burtona, co by za dużo nie zdradzać.Ten film TRZEBA ZOBACZYĆ! &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7480103101029718192?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7480103101029718192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/03/alicja-w-krainie-czarow.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7480103101029718192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7480103101029718192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/03/alicja-w-krainie-czarow.html' title='Alicja w Krainie Czarów'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i46.tinypic.com/2ewpicm_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-3686500402633858876</id><published>2010-02-01T13:21:00.000-08:00</published><updated>2011-01-15T01:24:13.130-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='steampunk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Decathexis, Łukasz Śmigiel</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Tak, jak pisałam wczoraj - moja współpraca z portalem &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta.pl&lt;/a&gt; zaowocowała pierwszą autorską recenzją dla portalu. Początek okazał się jak najbardziej pomyślny, ponieważ książka, którą dostarczono mi do recenzji okazała się świetna. Więcej informacji o powieści znajdziecie &lt;a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=7344"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;, poniżej natomiast moja recenzja. Mam nadzieję, że zachęcę Was do lektury!&lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i48.tinypic.com/v8lbgg.jpg" align="left"&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Jak się miewa polski horror?&lt;br /&gt;Wygląda na to, że całkiem dobrze! Osobą, która sukcesywnie się do tego przyczynia jest, bez wątpienia, Łukasz Śmigiel, który zdążył już zamieszać w fantastycznym światku, a to za sprawą czasopisma poświęconego horrorowi „Lśnienie”, zbiorowi opowiadań grozy „Demony” czy licznym opowiadaniom, które coraz częściej pojawiają się w prasie. Chyba każde dokonanie tego Autora przyjęte zostaje entuzjastycznie. Cóż, nie będę się tutaj wyłamywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść „Decathexis” to pierwszy dłuższy tekst Łukasza, z którym miałam okazję się zapoznać i prawdę mówiąc już czekam na więcej. Tę książkę czyta się naprawdę jednym tchem, wciąga bowiem czytelnika od pierwszej strony i trzyma w napięciu do samego końca (o samym zakończeniu jednak za moment). Wykreowany przez Autora świat Kirkegaardu jest niesamowity. A raczej niesamowicie okropny, ponury i brutalny. Tutaj władzę sprawuje sama Śmierć, której mieszkańcy podporządkowali każdą najdrobniejszą dziedzinę swego życia, by jak najpełniej wyrażać uwielbienie do wszechmogącej Morii. Królowa Geneview, przy wsparciu Jona Pendegasta, młodego tanatologa i Danse Macabre – królewskiego szermierza, stara się jednak zerwać z wielowiekową tradycją kultywowania śmierci. Sprowadzi to na nią oczywiście gniew wrogów. Ale na tym nie koniec. Od jakiegoś czasu z cmentarzy znikają ciała. Kto za tym stoi, co dzieje się z tymi ciałami, jaka mroczna tajemnica okrywa te wydarzenia? Na te pytania spróbuje odpowiedzieć Pendegast, prowadząc potajemne śledztwo. I to śledztwo nie byle jakie! Dla mnie to zdecydowanie najlepszy punkt książki, który Łukaszowi udał się wprost wzorcowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo mocną stroną powieści jest również swoisty mix gatunkowy – mamy tutaj niewątpliwie elementy horroru, przedstawione w sposób bardzo sugestywny, mamy mroczny kryminał, brawurowe pojedynki w stylu Dumasa, nieco steampunku. Ja byłam zachwycona, zdaję sobie jednak sprawę, że komuś taka mieszanka może nie przypaść do gustu.&lt;br /&gt;Kolejny plus to rewelacyjny styl. Nie wiem, jak On to robi, ale stosuje z wielkim powodzeniem genialny kontrast pomiędzy ohydną treścią a pięknym, plastycznym i dopracowanym językiem. Autor opisuje gnijące, puchnące zwłoki, fruwające wnętrzności, rozliczne okrucieństwa, mlaszczące jelita, a robi to w tak piękny sposób, że czytelnik jest oczarowany. To naprawdę trudna sztuka, ale tutaj udała się w stu procentach. Mało kto potrafi tworzyć opisy o nachyleniu, nazwijmy to fizjologicznym, z takim wdziękiem, tak obrazowo, jak Łukasz.&lt;br /&gt;Do tych wszystkich zalet dochodzi naprawdę imponująca wiedza z dziedziny tanatologii i tanatopraksji, która ujawnia się niby mimochodem, ale widać, że Autor naprawdę interesuje się śmiercią i sporo czasu poświęcił na zgłębienie tych zagadnień. Idealnie zresztą zachowano proporcje – czytelnik nie jest w żaden sposób tym ogromem przytłaczany, elementów typowo naukowych jest tu w sam raz.&lt;br /&gt;Niestety, pomimo naprawdę wielu mocnych stron, książka ma też wady. Pojawiają się wątki kompletnie niepotrzebne, które, moim zdaniem, zwalniają tylko akcję i odciągają nas od głównej linii. Czyta się je dobrze, tworzą specyficzny klimat, ale przy takim tempie powieści wolałabym się nie rozpraszać, tylko gnać wraz z Autorem i jego bohaterami aż do wielkiego finału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie – finał. Ja naprawdę do ostatniej strony byłam zaintrygowana, czułam spore napięcie i spodziewałam się solidnego kopa. Mój błąd – nie doczytałam, że to dopiero pierwszy tom, i zakończenie zwyczajnie mnie rozczarowało. Przy tak silnym stopniowaniu napięcia w trakcie całej powieści być może zabrakło już czegoś na sam koniec, czegoś, co zwaliłoby mnie z nóg i kazało skamleć o więcej. Być może wyniknęło to z błędnego nastawienia? Ale nie ma się co rozwodzić – słabe strony tej książki są rekompensowane przez całą resztę. Oczywiście czekam na tom drugi i łączę z nim spore nadzieje. Pomimo drobnych wad „Decathexis” jest niewątpliwie perełką, z którą trzeba się zapoznać. Do czego gorąco namawiam.&lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;Memento Mori&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-3686500402633858876?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/3686500402633858876/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/02/decathexis-ukasz-smigiel.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3686500402633858876'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3686500402633858876'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/02/decathexis-ukasz-smigiel.html' title='Decathexis, Łukasz Śmigiel'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i48.tinypic.com/v8lbgg_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-3848980250883987080</id><published>2010-01-31T14:47:00.000-08:00</published><updated>2010-04-02T13:38:40.063-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><title type='text'>Fantasta.pl poszukuje recenzentów</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Przeklejam bezpośrednio z portalu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Rekrutacja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Portal fantasta.pl ogłasza nabór na stanowisko recenzenta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymagania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * umiejętność poprawnego posługiwania się językiem polskim (ortografia, styl)&lt;br /&gt;    * sumienność, rzetelność (wywiązywanie się z obowiązków w zadanym terminie)&lt;br /&gt;    * zamiłowanie do literatury fantastycznej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkich zainteresowanych prosimy o kontakt na adres redakcja@fantasta.pl&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli macie troszkę wolnego czasu i lubicie czytać to warto spróbować! Ja się zdecydowałam jakiś czas temu i efekty współpracy niebawem będą widoczne.&lt;br /&gt;Na początek przygody zrecenzowałam "Decathexis" Łukasza Śmigla i muszę przyznać, że to była wyśmienita lektura!Szczegóły wkrótce! &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-3848980250883987080?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/3848980250883987080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/01/fantastapl-poszukuje-recenzentow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3848980250883987080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/3848980250883987080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/01/fantastapl-poszukuje-recenzentow.html' title='Fantasta.pl poszukuje recenzentów'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1714091106333456137</id><published>2010-01-05T13:38:00.001-08:00</published><updated>2011-01-15T01:24:33.573-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosik'/><title type='text'>Faaaajnie</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Już dzisiaj ogłoszone zostały wyniki konkursu, o którym pisałam ostatnio. Niestety (a może stety?!) ze względu na niewielką ilość uczestników portal &lt;a href="http://www.fantasta.pl/index.php"&gt;Fantasta.pl&lt;/a&gt; zdecydował się nagrodzić wszystkich, którzy w terminie napisali jakąkolwiek recenzję. Bardzo się cieszę, gdyż wśród moich nagród znalazły się aż 3 książki Jonathana Maberry i kalendarz Smoki 2010.&lt;/DIV&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i50.tinypic.com/3fsjm.jpg" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że w przyszłości frekwencja bardziej dopisze i jury będzie miało w czym wybierać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1714091106333456137?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1714091106333456137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/01/faaaajnie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1714091106333456137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1714091106333456137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2010/01/faaaajnie.html' title='Faaaajnie'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i50.tinypic.com/3fsjm_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-6088220648853438335</id><published>2009-12-28T03:41:00.001-08:00</published><updated>2011-02-06T13:48:35.980-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosik'/><title type='text'>Świąteczne prezenty i konkurs portalu Fantasta.pl</title><content type='html'>Chwalę się:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i48.tinypic.com/wrkikx.jpg" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Świąteczne prezenty sprawiły mi sporo frajdy, gdyż każda z tych książek znajdowała się na mojej liście "must have". Super! Będę miała co czytać (a w dalszej perspektywie - o czym pisać).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji chciałam przypomnieć o &lt;a href="http://www.fantasta.pl/konkursy.php"&gt;świątecznym konkursie&lt;/a&gt; portalu Fantasta.pl, który polega na napisaniu recenzji jakiejś książki, znajdującej się w bazie portalu. Konkurencja rośnie, ale co tam, jeśli macie chęci/czas/minimum talentu - piszcie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja póki co spłodziłam pierwszą recenzję. Pod obstrzałem jedna z lepszych książek o wampirach, jakie ostatnio czytałam - &lt;a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=6696"&gt;Hotel Transylvania&lt;/a&gt; .W zakładce "Recenzje" na zalinkowanej stronie, możecie poczytać o moich wrażeniach. Zdaję sobie sprawę, iż moja entuzjastyczna opinia jest szalenie subiektywna, ale co ja poradzę? Kocham książki "kostiumowe", a klimat, jaki stworzyła pani Yarbro totalnie mnie oczarował. Książka napisana jest z pasją, zachwycają szczegółowe, wspaniałe opisy XVIII-wiecznych strojów, zwyczajów, balów. Uwielbiam takie klimaty! Wspaniałe czytadło na zimowe wieczory.&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-6088220648853438335?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/6088220648853438335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/swiateczne-prezenty-i-konkurs-portalu.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6088220648853438335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6088220648853438335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/swiateczne-prezenty-i-konkurs-portalu.html' title='Świąteczne prezenty i konkurs portalu Fantasta.pl'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i48.tinypic.com/wrkikx_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-8669534865612301874</id><published>2009-12-20T03:33:00.000-08:00</published><updated>2010-07-07T07:50:02.907-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Mam takie małe marzenie...</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;...żeby kiedyś zobaczyć Pain of Salvation na żywo. Dosłownie wczoraj mój Luby przeglądał youtuba i trafił na prawdziwą perełkę - rewelacyjny cover jednego z najbardziej znanych kawałków Leonarda Cohena "Hallelujah". To musiał być wspaniały koncert, film kipi od emocji, a tego najbardziej poszukuję w muzyce. Widać też niezwykłe umiejętności muzyków, ale to już inna bajka. &lt;br /&gt;Obejrzyjcie koniecznie! Ja teraz będę szukać DVD z tego koncertu, muszę je mieć!&lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0puyJsSHjs4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0puyJsSHjs4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-8669534865612301874?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/8669534865612301874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/mam-takie-mae-marzenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/8669534865612301874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/8669534865612301874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/mam-takie-mae-marzenie.html' title='Mam takie małe marzenie...'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7497430544811578078</id><published>2009-12-13T09:57:00.000-08:00</published><updated>2010-04-02T13:39:49.740-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Piwokon'/><title type='text'>Piwokon – Fantastyczny Poznań</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;W Polsce funkcjonuje gigantyczna ilość różnego rodzaju konwentów fantastycznych. Mamy Polkon, Falkon, Pyrkon (już się nie mogę doczekać), Portykon i tak dalej i tak dalej. Poznańscy fantaści od dawna praktykują regularne spotkania przy piwie, których uczestniczką bywam często. Ostatnie spotkanie miało miejsce wczoraj i, jak zwykle, bawiłam się świetnie. Trochę dyskusji o książkach, o tym kto gdzie właśnie publikuje, albo co pisze (czuję się czasem jak odludek, bo chyba jako jedyna nie piszę), krótka pogaducha o muzyce (wiadomo, stały punkt programu – pozdrowienia dla Chala!) i uwielbiane przez masy, filmowe kalambury. Wzbudzamy tym niezłe zainteresowanie wśród bywalców różnych knajp, ale jest to najbardziej pozytywna, szalenie integrująca i zabawna rozrywka, którą znam. Tym razem na tapecie filmy i seriale typu: Madagaskar, Polskie Drogi, Człowiek, który pogryzł psa (klasyka bułgarskiego kina. Podobno…), Noce i dnie (ileż ja się nagimnastykowałam, żeby pokazać ten film!), Teksańska masakra piłą mechaniczną, Seks w wielkim mieście, Killer, Zbuntowany Anioł, Uwolnić orkę, Mechaniczna pomarańcza, Niewolnica Isaura, Amerykanin w Paryżu (tytuł zabójca), Smerfy, Gumisie, Katastrofa w Andach itp. Ze spotkania na spotkanie tytuły coraz trudniejsze do pokazania, więc i więcej śmiechu się z tym wiąże. Wyszłam z bolącym brzuchem!&lt;br /&gt;Myślę, że Brogans idealnie się nadaje na Piwokony, bo chyba tak dobrego piwa, to jeszcze nie piłam (wiwat Cerna Hora i ciemny Staropramen!), klimat jest, muzyka dobra (z tego miejsca bardzo dziękuję za The Cure), czyli wszystko o czym marzą ludzie, którzy chcą pogadać o fantastyce. I wspaniale, że frekwencja dopisała.&lt;br /&gt;Już możemy planować następne spotkanie. &lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzut ogólny na nasz stolik:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i47.tinypic.com/1491niw.jpg" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7497430544811578078?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7497430544811578078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/piwokon-fantastyczny-poznan.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7497430544811578078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7497430544811578078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/piwokon-fantastyczny-poznan.html' title='Piwokon – Fantastyczny Poznań'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i47.tinypic.com/1491niw_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-5425753703236674079</id><published>2009-12-13T04:40:00.000-08:00</published><updated>2010-04-02T13:41:06.253-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Brad Pitt i Wlad Palownik</title><content type='html'>&lt;img src="http://i48.tinypic.com/23suj43.jpg" align="left"&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Chodzą &lt;a href="http://film.onet.pl/0,0,2091264,wiadomosci.html"&gt;słuchy&lt;/a&gt;, iż Brad Pitt ma zostać producentem filmu o Wladzie Palowniku – prawdopodobnym pierwowzorze najbardziej znanego wampira na świecie (nie, nie mam tu na myśli Edwarda Cullena). Jestem szalenie podekscytowana, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wywiad z wampirem&lt;/span&gt;, w którym Pitt grał jedną z głównych ról jest już przecież klasyką, jednym z najlepszych, najbardziej malowniczych, inspirujących obrazów o dzieciach nocy. Aktorowi praca na planie tego filmu pewnie też przypadła do gustu, skoro tym razem na tapetę ma zamiar wziąć nikogo innego, a samego Drakulę!&lt;br /&gt;Pochodzenie Drakuli owiane jest mgiełką tajemnicy. Postać ta jest bohaterem jednej ze średniowiecznych legend, pochodzącej z terenów Wołoszczyzny. Opowiada o okrutniku, ale i sprawiedliwym władcy – Wladzie, synu Wlada Drakuli (Diabła), który dzięki swoim czynom zyskał wymowny przydomek Tepes – Palownik. Wampir stworzony przez Brama Stokera został prawdopodobnie wykreowany w oparciu o te właśnie legendy. I chociaż Drakula pochodzić miał z Transylwanii, a nie Wołoszczyzny, to wiele jego cech pochodzi najprawdopodobniej od postaci historycznej i legend z nią związanych. &lt;br /&gt;Wlad Palownik był drugim synem Wlada Drakuli, nieprzejednanym wrogiem Turków Osmańskich, skonfliktowanym również z ówczesnym królem Węgier – Janem Hunyadim. Znane są liczne przykłady tortur spotykających jego politycznych przeciwników. Jego akty okrucieństwa nie budzą wątpliwości, do niedawna widziano w tym jednak jedynie żądze psychopaty. Coraz częściej patrzymy jednak na postać Wlada Palownika przez pryzmat ambicji. Ambicji, która pchnęła go do marzeń o silnym, scentralizowanym państwie, wzorowanym na państwach zachodnioeuropejskich. Życie w ciągłym zagrożeniu i chorobliwe marzenia przyczyniły się być może do poważnych zaburzeń psychicznych u tego znanego władcy. Pozwolę sobie na przytoczenie kilku anegdot, opisanych przez Ilonę Czamańską w książce: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Drakula. Wampir, tyran czy bohater?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pewnego razu hospodar napotkał tabor cygański. Kazał wówczas pochwycić ich wodza i kilku ze starszyzny, zamordować ich, upiec i zmusić resztę społeczności do zjedzenia swych przywódców, po czym miał powiedzieć: "Pozjadacie się wzajemnie i nikt z was nie zostanie, chyba, że będziecie walczyć przeciw Turkom". Chcąc nie chcąc Cyganie zasilili armię Drakuli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kobiet zwyrodniały władca nie lubił chyba szczególnie. Nawet swojej kochance, która twierdziła, że jest w ciąży kazał rozciąć brzuch śmiejąc się, że chciał zobaczyć swój owoc.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Miał też hospodar swoisty sposób walki z nędzą i chorobami. Pewnego dnia zaprosił wszystkich nędzarzy i kaleki, kazał im zebrać się w jednej szopie, gdzie przygotował dla nich ucztę. Gdy już się najedli kazał podpalić szopę, paląc żywcem wszystkich tam zgromadzonych. W swoim mniemaniu jednak oddawał im przysługę, gdyż i tak nie byliby szczęśliwi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród legend znajdują się takie, w których opisywana jest prawda, lub jej część, ale są i takie, których nie potwierdzają żadne źródła, ani tureckie, ani greckie, jak np. ta, o posłach tureckich, którzy podczas rozmowy z hospodarem odmówili zdjęcia turbanów. Rozzłoszczony Drakula kazał im je przybić do głowy gwoździami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ostatnia, również związana z poselstwem do hospodara, acz o wymowie zupełnie innej:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wspomina się przypadek posła króla węgierskiego. Drakula pokazał posłowi pal bardzo wysoki i spytał go: „Powiedz mi, dlaczego został przygotowany ten pal?”. Poseł odpowiedział: Myślę, że jeśli jakiś wielki człowiek zgrzeszy przeciw tobie zechcesz zadać mu śmierć bardziej honorową od innych”. Drakula na to: „Ty jesteś wielkim posłem królewskim, dla ciebie przygotowałem ten pal”. Poseł nie przestraszył się jednak, lecz odpowiedział: „Panie! Jeśli uczynię coś godnego śmierci, sądź mnie sprawiedliwie, nie ty bowiem spowodujesz mą śmierć, lecz ja sam”. Odpowiedź znalazła wielkie uznanie u władcy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często wspomina się również o tym, iż okrucieństwo w stosowaniu kar przyniosło pewne rezultaty. Wołoszczyzna stała się krainą bardzo bezpieczną, np. kiedy władca kazał wybudować studnie przy gościńcach, aby podróżni mogli ugasić pragnienie, przy każdej postawiono złoty kubek. Ani jeden z kubków nie został nigdy ukradziony, tak bardzo bowiem mieszkańcy bali się swego hospodara.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość już anegdot, w których prawda miesza się z wytworami fantazji ludzi wielu epok. Najważniejsze jest to, że kolejną wizję, być może całkiem niedługo, będziemy mogli zobaczyć na dużym ekranie. I to może być naprawdę dobry film.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie cytowane anegdoty pochodzą z książki Ilony Czamańskiej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Drakula. Wampir, tyran czy bohater?”&lt;/span&gt;.&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-5425753703236674079?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/5425753703236674079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/brad-pitt-i-wlad-palownik.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/5425753703236674079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/5425753703236674079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/brad-pitt-i-wlad-palownik.html' title='Brad Pitt i Wlad Palownik'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i48.tinypic.com/23suj43_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-1004903784433846479</id><published>2009-12-12T03:49:00.000-08:00</published><updated>2010-04-02T13:43:52.278-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Co to był za koncert!</title><content type='html'>&lt;img src="http://i46.tinypic.com/okoojn.jpg" align="left"&gt; &lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Lubię odpływać przy dobrej muzyce. Przymykam oczy i słucham całą sobą, staram się chłonąć wszystko, co ma mi ona do zaoferowania. I tak właśnie było wczoraj. Koncert &lt;a href="http://www.myspace.com/blindead"&gt;Blindead&lt;/a&gt; był przeze mnie wyczekiwanym wydarzeniem. O 19 byliśmy już w poznańskim Eskulapie (picie soku marchwiowego przy bramce – bezcenne!). Spodziewałam się większej frekwencji, ale i tak nie było źle. Koncert rozpoczął się występem Broken Betty. Nie ukrywam – przesiedzieliśmy ten czas sącząc piwko i gadając. Zajrzeliśmy na salę podczas Tides from Nebula – dla wielu gwiazdy wieczoru. Interesująca muzyka, jednak dla mnie mało koncertowa. Zresztą czekałam na coś zupełnie innego! To, co zaprezentowali muzycy z Blindead można określić krótko: czysty profesjonalizm. Ciężka muzyka rewelacyjnie komponowała się z klimatyczną elektroniką, w tle niepokojące wizualizacje, a ponad tym wszystkim genialny wokal – co tu dużo gadać, dałam się porwać. Muzyka Blindead jest ekstatyczna, hipnotyzująca, bardzo dojrzała, ciężko przy niej po prostu stać. Dziś pluję sobie w twarz, że nie zabrałam aparatu – takie wydarzenia należy uwieczniać! Świetne nagłośnienie,tak rozczarowujące podczas koncertów Behemotha czy Vadera, zwieńczyło dzieło. Jednak da się to zrobić dobrze! &lt;br /&gt;Jestem zachwycona i już czekam na kolejny koncert. Oby prędko!&lt;br /&gt;Niesmak budzi jedynie polityka knajpy. Równo z zakończeniem koncertu trzeba było się ewakuować z sali, bo już czekały tabuny dyskotekowej młodzieży. O 22 zaczynała się zupełnie inna impreza. Dziwne uczucie. &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-1004903784433846479?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/1004903784433846479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/co-to-by-za-koncert.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1004903784433846479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/1004903784433846479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/co-to-by-za-koncert.html' title='Co to był za koncert!'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i46.tinypic.com/okoojn_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-2861525138553207710</id><published>2009-12-06T10:59:00.000-08:00</published><updated>2010-04-02T13:48:06.319-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wilkołaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Czeskie wycie</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Jak ja kocham XIII Stoleti...&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę, że ich płytom można sporo zarzucić (zwłaszcza tym pierwszym, które nie były zbyt dopracowane), ale dla mnie to geniusze klimatu. Większość moich ukochanych kawałków, to dzieła tych pełnych pasji Czechów. Ich muzyka jest bardzo różnorodna: mamy gotyckie ballady, ostrzejsze, rockowe granie, troszkę punka. Muzyka jest naprawdę porywająca.&lt;br /&gt;W październiku na &lt;a href="http://www.xiiistoleti.com/index.html"&gt;oficjalnej stronie zespołu&lt;/a&gt; pojawił się nowy klip:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/H7uMFV4P2Q8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/H7uMFV4P2Q8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam też niezłą radochę, kiedy trafiłam na stary klip do kawałka Transylvania werewolf (rewelacyjnego, swoją drogą):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Cdsit08sT5A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Cdsit08sT5A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widać, że efekty nieco kuleją, ale dzięki temu klip ma niesamowity smaczek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze, na zaostrzenie apetytu kawałek z płyty Nosferatu - Kvety zla:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/RkrZ2OfYBfk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/RkrZ2OfYBfk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cudowny, nostalgiczny, dekadencki i mroczny klimat...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W twórczości XIII Stoleti spotkamy wilkołaki, wampiry, upadłe anioły, inspiracje Szekspirem, Mistrzem i Małgorzatą. Jest tu wszystko, co wiąże się z klasyką gatunku. Co się będę rozpisywać - tego trzeba posłuchać. Nie muszę chyba dodawać, że najlepiej nocą? &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-2861525138553207710?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/2861525138553207710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/czeskie-wycie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2861525138553207710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2861525138553207710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/czeskie-wycie.html' title='Czeskie wycie'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7113090264345578632</id><published>2009-12-03T07:55:00.000-08:00</published><updated>2011-01-15T01:26:07.511-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wilkołaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='3/6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Kafejka u lunatyków</title><content type='html'>&lt;img src="http://i47.tinypic.com/2cxxaar.jpg" align="left"&gt;&lt;DIV ALIGN="justify"&gt; A słowo „średnia” idealnie opisuje czwarty tom cyklu o zabójczyni wampirów, Anicie Blake. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kafejka "U lunatyków"&lt;/span&gt; ma dobry tytuł. Tytuł, który przykuł moją uwagę na tyle, że sięgnęłam po książkę, z którą nie miałam żadnych skojarzeń. Dopiero lektura notki od wydawcy ujawniła, że to słynny cykl, o którym jednak kiedyś słyszałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety w tej książce wszystkiego jest za dużo. Za dużo stworzeń (wampiry, wilkołaki, szczurołaki i tysiąc innych wariantów ze zmiennokształtnością, do… łabędzia włącznie, magowie, nag, wspominane są gargulce i trolle. Ja wymiękam. ), za dużo wydarzeń, za dużo mdłych westchnień bohaterki, za dużo dywagacji i rozterek (wybrać wampira czy wilkołaka, ojejku jejku. Uprawiać seks przedmałżeński? Nie! Ale jednak tak bym chciała…), za dużo &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ma petite&lt;/span&gt;, którym kończy się każde zdanie Jean Clode`a. A! I jeszcze za dużo dziewczyńskości w tym wszystkim. Podkreślanie po raz setny, że „fajnie mieć broń”, nuuuuudzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy czegoś jest za mało? Naturalnie! Za mało horroru w horrorze.&lt;br /&gt;Gdyby objętość tej, dość pokaźnych rozmiarów, powieści zmniejszyć co najmniej o połowę (albo co się będziemy rozdrabniać? O 2/3!), to wyszłaby z tego całkiem niezła historia. Podoba mi się świat wilkołaków i tytułowa kafejka "U lunatyków", która ma świetny klimat. Jest ciężka od zwierzęcego odoru, przepełniona brutalnością. Rewelacyjna jest postać Rainy, kobiety, która chyba jako jedyna w tej książce ma jaja. Śledztwa prowadzone przez Anitę też nie są złe. Ale ginie mi ten brutalny świat w miłosnych rozterkach i dziwnych romansach. Jakbym w historii o wampirach szukała romansidła, to czytałabym Zmierzch.&lt;br /&gt;Zdecydowałam, że dam jednak szansę Anicie Blake. Odnajdę pierwszy tom i pogadamy raz jeszcze. Powszechnie znaną cechą wielotomowych cykli jest przecież proporcjonalny spadek jakości, wraz z przybywaniem kolejnych tomów. Liczę, że tak jest i w tym przypadku.&lt;br /&gt;Zobaczymy.&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7113090264345578632?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7113090264345578632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/nie-umiem-recenzowac-srednich-ksiazek.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7113090264345578632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7113090264345578632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/nie-umiem-recenzowac-srednich-ksiazek.html' title='Kafejka u lunatyków'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i47.tinypic.com/2cxxaar_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-6952989800536349739</id><published>2009-12-01T03:48:00.000-08:00</published><updated>2011-01-15T01:29:50.067-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Ileż można czekać?!</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Bez zastanowienia mogę stwierdzić, że jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie filmów zbliżającego się roku jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Alice In Wonderland&lt;/span&gt; Tima Burtona. Kocham tego reżysera za niebanalne, zwariowane, pokręcone lecz piękne filmy, których estetyka jest zachwycająca. Uwielbiam wszystko, pod czym reżyser może się podpisać. Trio Helena Bonham Carter, Johnny Depp i Tim Burton może przyprawić o dreszczyk ekstazy! Od wielu tygodni siedzę, jak na szpilkach, ale już dziś wiem, że będzie warto. Że dostaniemy kolejne dzieło pełne wspaniałego kiczu, barwnych charakterów, zwariowanej fabuły i gry aktorskiej na najwyższym poziomie. &lt;br /&gt;Niech stanie się marzec!!!&lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/hetMTyBCnd0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/hetMTyBCnd0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-6952989800536349739?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/6952989800536349739/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/ilez-mozna-czekac.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6952989800536349739'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/6952989800536349739'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/12/ilez-mozna-czekac.html' title='Ileż można czekać?!'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-8293821198518966760</id><published>2009-11-23T08:41:00.000-08:00</published><updated>2011-02-06T13:47:41.047-08:00</updated><title type='text'>Cmentarzysko Zapomnianych Książek.</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Dzięki czujności &lt;a href="http://ukrytytroll.blox.pl/html"&gt;Czereśni&lt;/a&gt; z Forum Nowej Fantastyki dowiedziałam się o tej warszawskiej inicjatywie. Od 30 listopada do 23 grudnia działać będzie Cmentarzysko Zapomnianych Książek (budynek Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego na poziomie -1) - inicjatywa warszawskich antykwariuszy, którzy chcą uratować stare książki przed wyrzuceniem na śmietnik. Żadna z książek nie ma ceny - nasza rola polega na tym, żeby je ocalić. Płacimy jedynie za wejście na teren Cmentarzyska:&lt;br /&gt;- 30 zł - bilet normalny&lt;br /&gt;- 25 zł - bilet ulgowy (studencki, emerycki lub gdy przyniesiesz i zostawisz przynajmniej 10 książek)&lt;br /&gt;- 50 zł - bilet do krypty nowości (tylko w soboty)&lt;br /&gt;- 5 zł - bilet dla Twojego znajomego, rodziny, przyjaciela - jeśli wybieracie do jednej torby&lt;br /&gt;Bardzo żałuję, że tak daleko mam do stolicy, bo gdyby dotyczyło to mojego miasta, nie wahałabym się ani chwili!&lt;br /&gt;Więcej informacji na stronie &lt;a href="http://www.tvnwarszawa.pl/0,1629941,wiadomosc.html"&gt;wiadomości tvn&lt;/a&gt; . &lt;br /&gt;Pomóżcie uratować kilka książek! &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-8293821198518966760?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.tvnwarszawa.pl/0,1629941,wiadomosc.html' title='Cmentarzysko Zapomnianych Książek.'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/8293821198518966760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/cmentarzysko-zapomnianych-ksiazek.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/8293821198518966760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/8293821198518966760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/cmentarzysko-zapomnianych-ksiazek.html' title='Cmentarzysko Zapomnianych Książek.'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-2936292448726665532</id><published>2009-11-22T11:36:00.000-08:00</published><updated>2010-04-02T13:55:54.692-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Wierzysz w magię?</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Jeśli nie - koniecznie obejrzyj &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Iluzjonistę&lt;/span&gt; Neila Burgera. Jeśli tak... no cóż, tym bardziej obejrzyj, bo tylko tym słowem da się zdefiniować tę bajeczną, kostiumową opowieść, rozgrywającą się w malowniczym Wiedniu przełomu wieków. Historia nie jest specjalnie skomplikowana, brakuje gwałtownych zwrotów akcji, nawet zakończenie uda się większości przewidzieć. Ale cóż z tego?! Ten film jest magiczny i nikt nie jest w stanie udowodnić mi, że to nie prawda. Bardzo klimatyczna opowieść snuje się dość leniwie, pozwala rozkoszować się każdym ujęciem. Wspaniałe kostiumy, gra aktorska na wysokim poziomie, a do tego ledwie zauważalna, delikatna muzyka, potęgująca napięcie i stanowiąca rewelacyjne tło dla pięknego obrazu - to musi się sprawdzić. Wyczyny tytułowego magika można krytykować, można doszukiwać się w nich zbyt przesadzonych efektów specjalnych - ale po co? Oglądając &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Iluzjonistę&lt;/span&gt; trzeba płynąć wraz z narracją, trzeba wyłączyć rozum, nie można tego filmu chłodno analizować. I z takim nastawieniem ta historia nas pochłonie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i47.tinypic.com/2ajqof6.jpg" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że tu naprawdę jest się czym zachwycać. Nie pamiętam czy kiedykolwiek miałam okazję obejrzeć tak świetnie nakręcony romantyczny thriller, który chwyta za serce i na stałe wskakuje do głowy. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Iluzjonista&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; jest trochę jak senne marzenie - nierealny, zamglony, ulotny. I za to należy go uwielbiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i50.tinypic.com/9zlh7d.jpg" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas seansu nie starałam się zgadywać, jaki może być finał opowieści, nie wysilałam się, próbując odgadnąć rozwiązanie. I dzięki temu byłam zaskoczona, gdy, naprawdę oczarowaną, zastała mnie finalna scena. Tym, którzy nie mieli okazji zawrzeć bliższej znajomości z tym dziełem, radzę to samo. Nie psujcie sobie przyjemności, bo film ma sporo do zaoferowania. Pozwólcie sobie uwierzyć w magię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i47.tinypic.com/30w6rm9.jpg" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony &lt;a href="http://www.filmweb.pl/"&gt;filmweb.pl&lt;/a&gt; i również na tę stronę zostaniecie przekierowani klikając w tytuł posta, by zaznajomić się ze wszystkimi szczegółami, dotyczącymi filmu. &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-2936292448726665532?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://iluzjonista.filmweb.pl/' title='Wierzysz w magię?'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/2936292448726665532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/wierzysz-w-magie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2936292448726665532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2936292448726665532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/wierzysz-w-magie.html' title='Wierzysz w magię?'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i47.tinypic.com/2ajqof6_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-4154049290336764469</id><published>2009-11-21T05:00:00.000-08:00</published><updated>2011-01-15T01:28:38.221-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasta.pl'/><title type='text'>Fantasta.pl</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Ten portal, metaforycznie rzecz ujmując, spadł mi z nieba. Wreszcie udało mi się okiełznać moją dziką (acz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;fantastyczną&lt;/span&gt;) biblioteczkę. Szału nie ma. 220 (aktualizacja: 221) książek sklasyfikowanych jako fantasy/science fiction/horror wygląda dość blado, porównując z najlepszymi, ale lepszy rydz niż nic! Dzięki mojej wirtualnej bibliotece udało mi się uporządkować tę rzeczywistą. Wreszcie panuje w niej stosunkowy ład, wszystkie braki widać czarno na białym no i jestem bardzo zmobilizowana do dalszych zakupów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby przypadkiem czytał mnie Św. Mikołaj - zajrzyj proszę w moją zakładkę &lt;a href="http://baza.fantasta.pl/fantasta.php?id=367"&gt;Książki w planach&lt;/a&gt;. Liczę na Twoją inteligencję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Portal oferuje sporo możliwości - możemy książki oceniać, recenzować, poszerzać bazę danych. A jak się uda znaleźć kogoś o podobnych gustach czytelniczych - śledzić rozwój jego biblioteczki. Całkiem fajna sprawa, na szczęście nie wymagająca poświęcenia zbyt wiele czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym słowem - hucznie polecam! (no wiem, wiem - to dwa słowa, ale chciałam efektownie zakończyć).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Klikając w tytuł posta, zostaniecie w trybie natychmiastowym przekierowani do opisanego portalu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i45.tinypic.com/k0kk5d.png" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt; &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-4154049290336764469?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.fantasta.pl/index.php' title='Fantasta.pl'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/4154049290336764469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/fantastapl.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4154049290336764469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4154049290336764469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/fantastapl.html' title='Fantasta.pl'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i45.tinypic.com/k0kk5d_th.png' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-5751423524785214637</id><published>2009-11-19T05:07:00.000-08:00</published><updated>2010-07-07T07:33:35.773-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdobycze'/><title type='text'>Przyszła do mnie nie wiem skąd ;)</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;No dobra, wiem doskonale. Prosto z &lt;a href="http://esensja.pl/"&gt;Esensji&lt;/a&gt; przybyła do mnie książka wygrana w &lt;a href="http://esensja.pl/ksiazka/wiesci/tekst.html?id=8493"&gt;plebiscycie czytelników&lt;/a&gt; na najlepsze polskie opowiadanie fantastyczne wszech czasów. Ubolewam tylko, że to kolejny środkowy tom w mojej kolekcji, więc będę musiała znowu wybrać się na zakupy. Ale, jak to mówią, darowanemu koniowi... Sami zresztą wiecie. &lt;br /&gt;Najważniejsze jest to, że stałam się szczęśliwą posiadaczką 2 (i ostatniego, na szczęście) tomu cyklu Frankenstein Deana Koontza pt. "Miasto nocy". &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.fantasta.pl/src/picture.php?s=Yj9iPzQzNjQ="&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 162px; height: 250px;" src="http://www.fantasta.pl/src/picture.php?s=Yj9iPzQzNjQ=" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyniki plebiscytu nie zaskakują, Sapkowski był tutaj pewnikiem. Mój kandydat nie znalazł się w czołówce, ale przy takim rozrzucie głosów, to też w zasadzie nie dziwi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na kolejne plebiscyty. Zwłaszcza, że tylko w nich udaje mi się wygrywać książki. &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-5751423524785214637?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/5751423524785214637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/przysza-do-mnie-nie-wiem-skad.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/5751423524785214637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/5751423524785214637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/przysza-do-mnie-nie-wiem-skad.html' title='Przyszła do mnie nie wiem skąd ;)'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-7571094462523416475</id><published>2009-11-17T13:37:00.000-08:00</published><updated>2010-04-02T14:11:30.444-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='publicystyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><title type='text'>Powroty umarłych</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;W najnowszym numerze Nowej Fantastyki ukazał się naprawdę świetny artykuł Marcina Pągowskiego "Powroty umarłych, czyli jak nasi przodkowie radzili sobie z upiorami". Artykuł tym bardziej ciekawy, że Autor oparł swą pracę o znaleziska archeologiczne z naszego podwórka! Ciekawe zdjęcia stanowisk archeologicznych ukazują, że nasi rodacy bali się (a może nadal boją?!) powrotów z grobu swoich bliskich. Charakterystyczne zabiegi antywampiryczne odkryto w naprawdę wielu grobach! Ucięte głowy, usytuowane między nogami, nakrywanie ciała kamieniami, wiązanie zwłok itp. brzmią może i egzotycznie, ale okazują się całkiem często praktykowane. Kilka ciekawych, AUTENTYCZNYCH historii ubarwia tekst, ale jednocześnie budzi pewien niepokój. Co innego średniowieczne zabobony, co innego historie z początków XX wieku! Ale co ja tu będę zdradzała wszystkie szczegóły - odsyłam do źródła! &lt;/DIV&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.tinypic.com" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i47.tinypic.com/10mj8kj.jpg" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-7571094462523416475?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/7571094462523416475/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/powroty-umarych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7571094462523416475'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/7571094462523416475'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/powroty-umarych.html' title='Powroty umarłych'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i47.tinypic.com/10mj8kj_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-2963613055070937332</id><published>2009-11-17T12:15:00.000-08:00</published><updated>2011-02-06T13:46:55.551-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosik'/><title type='text'>Najnowsze zdobycze</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Ostatni miesiąc był rewelacyjny, jeśli chodzi o różnego rodzaju łupy. Nie będę się aż tak cofać w czasie, pochwalę się więc najnowszymi zdobyczami:&lt;br /&gt;- Guy Gavriel Kay &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pożeglować do Sarancju&lt;/span&gt;m&lt;br /&gt;- Neal Stephenson &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Żywe Srebro&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Arkadij i Borys Strugaccy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Piknik na skraju drogi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Philip K. Dick &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Płyńcie łzy moje, rzekł policjant&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem szalenie usatysfakcjonowana!&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-2963613055070937332?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/2963613055070937332/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/najnowsze-zdobycze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2963613055070937332'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/2963613055070937332'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/najnowsze-zdobycze.html' title='Najnowsze zdobycze'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8362193606545379510.post-4246551202889617047</id><published>2009-11-17T04:16:00.000-08:00</published><updated>2010-08-14T05:26:55.667-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Pozwól mi wejść...</title><content type='html'>&lt;DIV ALIGN="justify"&gt;Kocham wampiry. Jest to prawda powszechnie znana, swego rodzaju oczywista oczywistość. Czytam pasjami, co tylko wpadnie mi w ręce, staram się oglądać to, co dotyczy tych fascynujących stworzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I właściwie myślałam, że nic nowego w tej kwestii nie da się powiedzieć. Że tematyka wampiryczna schodzi na psy, że może być już tylko gorzej (vide Twilight) i nagle zobaczyłam ARCYDZIEŁO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku. Na forum Nowej Fantastyki pojawił się kiedyś temat. Niepozorny, niezbyt rozdmuchany, o niewielkiej liczbie wpisów. Ale krótka recenzja zapadła mi jakoś w pamięć. Przez dłuższy czas w ogóle o tym nie myślałam, zapomniałam o głosach zachwytu (dwóch głosach, gwoli ścisłości), rzuciłam się w wir codziennych spraw. Jakiś czas później, buszując w ekstazie na wyprzedaży w Kolporterze, wzrok mój padł na film o dziwnym tytule, o dziwnej, niepokojącej okładce i jeszcze bardziej dziwnie niskiej cenie. Mózg się trochę wysilił, zmusił do kojarzenia faktów i oto zrozumiałam, co właśnie trzymam w dłoniach. Niesamowite uczucie. Niszowy, kiepsko rozreklamowany, szybko zdjęty z kin film stał się moją własnością w kilka sekund.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/SwKUje97X0I/AAAAAAAAAHg/SXkrkAlahJM/s1600/pmw3.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 269px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/SwKUje97X0I/AAAAAAAAAHg/SXkrkAlahJM/s400/pmw3.1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405045840127156034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie jest film dla fanów strzelanin, romansów, hektolitrów krwi rozbryzgującej się bez głębszego sensu. Ten film jest brudny. Nostalgia miesza się tu z brutalnością dnia codziennego, szarością i tragiczną samotnością młodego człowieka, z pragnieniami i marzeniami, które rozpadają się w ułamkach sekund. To jest film o dojrzewaniu i poszukiwaniu przyjaźni. Troszkę o miłości. I to wszystko tak mrozi, tak przeraża, że aż boli. Od pierwszego ujęcia ścisnęło mnie gdzieś głęboko i nie puściło aż do napisów końcowych. Widziałam ten film dobrych kilka tygodni temu, a nadal siedzi mi głowie, nadal męczy, zmusza do interpretacji, stawia kolejne pytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/SwKUrgwQ57I/AAAAAAAAAHo/VHVtXY2Eb8M/s1600/pmw1.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 269px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/SwKUrgwQ57I/AAAAAAAAAHo/VHVtXY2Eb8M/s400/pmw1.1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405045978045671346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest film przerażający, chłodny, jak klimat Szwecji. No i genialny w prostocie historii, w budzących grozę ujęciach, w grach barw i cieni. Przytłumione kolory, niesamowita realność wydarzeń sprawiają, że widz jest przekonany o tym, że ten dramat rozgrywa się gdzies obok, bardzo blisko. Może nawet zbyt blisko? &lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8362193606545379510-4246551202889617047?l=sheilarecenzuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/feeds/4246551202889617047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/pozwol-mi-wejsc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4246551202889617047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8362193606545379510/posts/default/4246551202889617047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sheilarecenzuje.blogspot.com/2009/11/pozwol-mi-wejsc.html' title='Pozwól mi wejść...'/><author><name>sheila</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07462949096537219604</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/S7UKEWAnIZI/AAAAAAAAAOA/3a3FjqYpcQE/S220/obr.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VQ5CCeMOEF4/SwKUje97X0I/AAAAAAAAAHg/SXkrkAlahJM/s72-c/pmw3.1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
